Reklama

Reklama

Małgorzata ​Kidawa-Błońska o projekcie PiS: Znowu dzieli się społeczeństwo

- Zabierze się niepełnosprawnym, mówiąc, że da się emerytom. Znowu dzieli się społeczeństwo - stwierdziła w czwartek wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, odnosząc się do poselskiego projektu ustawy w sprawie zmian w Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych.

W środę grupa posłów PiS złożyła w Sejmie projekt nowelizacji, zgodnie z którym jednorazowe roczne świadczenia pieniężne dla emerytów i rencistów będą mogły być finansowane ze środków Funduszu Solidarnościowego (obecnie: Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych). Z funduszu mają być też finansowane renty socjalne.

"To jest skandal"

"To jest wielki skandal. W kampanii obiecywano bardzo wiele, 13., 14. emeryturę. (...) Stworzono budżet, w którym tych obietnic nie ma" - powiedziała w TVN24 Kidawa-Błońska.

Przypomniała, że Solidarnościowy Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych stworzono po protestach osób niepełnosprawnych i ich rodzin. "Miał im pomagać łatwiej żyć, łatwiej się leczyć. Teraz zabierze się niepełnosprawnym, mówiąc, że da się to emerytom. Znowu dzieli się społeczeństwo, na dodatek do tego dodaje się fundusz pogrzebowy. Jednocześnie podnosi się akcyzę na papierosy i alkohol, co pokazuje, że pieniędzy w budżecie nie ma" - zaznaczyła Kidawa-Błońska.

Reklama

Dodała, że pieniądze zabiera się najsłabszym. "Tak nie można prowadzić polityki, w ten sposób wszyscy tracą zaufanie do siebie" - stwierdziła.

Likwidacja 30-krotności ZUS

Kidawa-Błońska odniosła się też do drugiego projektu złożonego w środę w Sejmie przez posłów PiS. Chodzi o projekt ustawy likwidujący od 2020 r. górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe - tzw. 30-krotności ZUS.

"To kolejny przykład, że trzeba pilnie pieniędzy tu i teraz, nie myśląc o tym, co będzie za rok, za dwa, za trzy lata. I znowu przedsiębiorcy zostaną w dwójnasób opodatkowani" - oceniła.

Jej zdaniem, w przyszłości może się okazać, że nie będzie pieniędzy ani na małe, ani na olbrzymie emerytury, które trzeba będzie płacić w wyniku zniesienia obowiązującego dziś limitu składek na ZUS. "Wprowadzając takie zmiany, trzeba pokazać skutki takich działań w perspektywie kilkudziesięciu lat" - zauważyła. Przypomniała, że KO chce zwołania sejmowej komisji w tej sprawie.

Zapytana, czy jej zdaniem Lewica może poprzeć projekt ws. zniesienia 30-krotności, jeśli nie poprze go Porozumienie Jarosława Gowina, odpowiedziała: "Mam nadzieję, że nawet na lewicy ekonomia ma znaczenie i przyszłość systemu emerytalnego (...). Jeśli zagłosują to znaczy, że są nic nie warci" - powiedziała.

Jak podkreśliła, oba projekty ustaw złożyła grupa posłów. "To znaczy, że nawet rząd boi się to skonsultować ze społeczeństwem, bo poselskie ustawy nie muszą być konsultowane, a rządowe muszą" - mówiła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje