Reklama

Reklama

Lubelska prokuratura umorzyła śledztwo ws. szefa CBA

Lubelska prokuratura umorzyła śledztwo ws. domniemanego przekroczenia uprawnień przez szefa CBA w związku z utajnieniem przez niego materiałów z postępowania Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga dot. afery podsłuchowej.

Prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa w postępowaniu szefa CBA i zdecydowała o umorzeniu śledztwa - wobec brak znamion czynu zabronionego.

- Z uwagi na fakt, iż okoliczności podlegające wyjaśnieniu w toku wymienionego śledztwa zawierają w swoich treściach informacje niejawne o klauzuli co najmniej "poufne", uzasadnienie przedmiotowego postanowienia ma charakter niejawny - poinformowała w czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

Zaznaczyła, że postanowienie nie jest prawomocne. Status pokrzywdzonego w tej sprawie ma Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Reklama

Śledztwo dotyczyło przekroczenia uprawnień przez szefa CBA Pawła Wojtunika, do którego miałoby dojść 17 kwietnia tego roku, gdy nadał on klauzulę "poufne" materiałom - pismu oraz płycie DVD - wbrew wydanej poprzedniego dnia przez szefa ABW decyzji znoszącej z nich klauzulę tajności.

Śledztwo od lipca

Przedmiotem śledztwa było ustalenie, czy szef CBA miał do tego prawo i czy nie doszło do działania "na szkodę interesu publicznego w postaci autorytetu i wizerunku CBA oraz zaufania obywateli do praworządnego działania tych organów jak też autorytetu Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego".

Śledztwo wszczęto w lipcu tego roku. Lubelska prokuratura analizowała materiały wyłączone ze śledztwa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga dotyczącego nielegalnego podsłuchiwania m.in. polityków w stołecznych restauracjach.

Badany przez lubelską prokuraturę wątek ewentualnego przekroczenia uprawnień przez szefa CBA dotyczył decyzji Wojtunika o informacji, skąd Biuro miało nagrania 11 z rozmów podsłuchanych w warszawskich restauracjach. Kopie tych nagrań CBA wcześniej przekazało prokuraturze.

Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński tłumaczył wtedy, iż "odtajnienie tych materiałów może spowodować, że wrażliwe informacje, od których zależy bezpieczeństwo ludzi, mogą wpaść w niepowołane ręce". Przypomniał, że "już przecież doszło do publikacji akt śledztwa w internecie". Dodał, że CBA z własnej inicjatywy skierowało do Prokuratury Okręgowej w Lublinie materiały opisujące genezę i przebieg sporu w tej sprawie z Prokuraturą Okręgową Warszawa-Praga.

Afera podsłuchowa

Ta właśnie prokuratura prowadziła śledztwo ws. podsłuchiwania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. w dwóch restauracjach wielu osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych.

We wrześniu do sądu skierowany został akt oskarżenia, którym objęci są: biznesmen Marek Falenta, jego współpracownik Krzysztof Rybka oraz dwóch kelnerów, a zarzuty dotyczą nielegalnego nagrywania osób - gości dwóch warszawskich restauracji - oraz pomocnictwa przy nagrywaniu.

Według prokuratury motywy działania oskarżonych były biznesowo-finansowe. Falenta według śledczych miał zlecić wykonanie nagrań dwóm pracownikom restauracji - Łukaszowi N. i Konradowi L. Podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań utrwalonych na taśmie zostało ponad sto osób, z których udało się ustalić tożsamość 97. Wniosek o ściganie złożyło 57 osób. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje