Reklama

Reklama

Lewica dołączyła do wniosku o odwołanie Jarosława Kaczyńskiego

Lewica przyłączyła się do wniosku Koalicji Obywatelskiej o odwołanie wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. - W tak trudnym czasie wspólny głos opozycji w tej sprawie jest niezbędny - oświadczył szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski.

Wniosek KO o wotum nieufności dla Kaczyńskiego, który w rządzie nadzoruje resorty odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa, ma wpłynąć do marszałka Sejmu w piątek (20 listopada).

"Pięć grzechów"

Reklama

Lider PO Borys Budka, omawiając szczegóły wniosku KO, zarzucił szefowi PiS popełnienie "pięciu grzechów": doprowadzenie do "gwałtownego pogorszenia się bezpieczeństwa Polek i Polaków", "nieprzewidywalność", "zniszczenie instytucji państwowych", "pięć lat wyprowadzania Polski z UE" oraz "dzielenie i skłócenie Polaków". 

- Przyszłość Polski, rozwój Polski uzależniony jest od tego, czy Kaczyński straci władzę - podkreślał szef PO.

"Jarosław Kaczyński szuka wojny"

Do inicjatywy Koalicji Obywatelskiej postanowili dołączyć posłowie Lewicy, którzy również złożyli swe podpisy pod wnioskiem.

- Odpowiedzialność za Polskę to odpowiedzialność za bezpieczeństwo na różnych polach: zdrowia, ekonomii, gospodarki, ale to też nasze bezpieczeństwo codzienne - to, które jest dzisiaj pałką teleskopową łamane i które odbija się na siniakach i aresztach ludzi, którzy na ulicach Warszawy i innych polskich miast protestują. W takim czasie opozycja musi razem wyrażać wspólne stanowisko - podkreślił Krzysztof Gawkowski na piątkowej konferencji prasowej, na której wystąpił wraz z szefem klubu KO Cezarym Tomczykiem.

Dlatego - jak dodał - Lewica postanowiła wesprzeć wniosek KO o wotum nieufności dla Jarosława Kaczyńskiego. - Przez ostatnie tygodnie mamy do czynienia z milczącym wicepremierem, który w gabinetach zarządza i wydaje polecenia, żeby policja była coraz bardziej ostra, żeby postępować z manifestującymi w sposób tak brutalny, jak nie zdarzało się to nigdy w historii wolnej Polski - mówił szef klubu Lewicy. Według niego prezes PiS jest "chory z nienawiści". - Szuka wrogów na ulicy i próbuje wyprowadzić ludzi, którzy będą walczyli z pokojowo nastawionymi protestującymi - dodał Gawkowski.

- Nie ma zgody na to, abyśmy w tak trudnym czasie za wszelką cenę próbowali mówić innym głosem. Wspólny głos opozycji w tej sprawie jest niezbędny, dlatego jest ten wspólny wniosek o odwołanie Jarosława Kaczyńskiego, dobrze przez KO przygotowany i bardzo dobrze uargumentowany - oświadczył Gawkowski.

Jego zdaniem Kaczyński powinien odejść, ponieważ - jak ocenił - "tylko to jest szansą, że będziemy mogli z powrotem szukać porozumienia". - Jarosław Kaczyński szuka wojny, krzyczy z mównicy sejmowej, wyzywając Polki i Polaków, strasząc opozycję, mówiąc, że będzie nas zamykał w więzieniach. Jarosław Kaczyński to dzisiaj główne zło, które w Polsce doprowadza do rewolucji, ale takiej, która skończy się rozlewem krwi. Na to nie można pozwolić - podkreślił Gawkowski.

"Polska stała się krajem głęboko chorym"

Szef klubu Koalicji Obywatelskiej przekonywał, iż wniosek o odwołanie wicepremiera ds. bezpieczeństwa jest "absolutnie konieczny". - Pierwszy raz w historii mamy do czynienia z sytuacją, kiedy to Jarosław Kaczyński na wniosek opozycji musi stanąć przed Wysoką Izbą po to, żeby zdać relację z tego, co do tej pory zrobił, albo raczej czego nie zrobił - powiedział Tomczyk.

Podobnie jak Gawkowski szef klubu KO również wskazywał na potrzebę wspólnego działania sił opozycyjnych. - Dzisiaj widzimy, że Polska stała się krajem głęboko chorym - na wielu płaszczyznach: na płaszczyźnie tego, co dzieje się na ulicach, na płaszczyźnie tego, jak policja traktuje protestujących, na płaszczyźnie edukacji, zdrowia. Dzisiaj takim najlepszym podsumowaniem będzie właśnie wyrażenie wotum nieufności wobec Jarosława Kaczyńskiego - zaznaczył Tomczyk.

Zamieszki podczas Strajku Kobiet

Nawiązując do środowych zajść podczas protestu Strajku Kobiet w Warszawie, szef klubu KO wyraził sprzeciw wobec działań policji, która - jak powiedział - "przebiera się za kiboli" i używa pałek teleskopowych wobec nastolatków. 

- Nie może być tak, że wicepremier Jarosław Kaczyński, który de facto rządzi Polską, traci kontakt z rzeczywistością, że Polska jest dzisiaj w stanie być przeciwko 25 krajom UE tylko po to, żeby rozgrywać sprawy wewnętrzne ze Zbigniewem Ziobrą - powiedział Tomczyk.

Szef klubu KO poinformował, że poparcie dla wniosku, choć dopiero na etapie głosowania w Sejmie, zadeklarowali też posłowie PSL.

Wniosek KO o wotum nieufności dla Kaczyńskiego to m.in. pokłosie środowych wydarzeń podczas protestu organizowanego przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. Zgromadzonych na pl. Powstańców Warszawy demonstrantów w pewnym momencie otoczył kordon policjantów. Dostęp na plac zablokowano ze wszystkich stron. Po próbie przerwania kordonu przez uczestników manifestacji policja użyła wobec nich gazu pieprzowego. Spryskane nim zostały m.in. liderki Strajku Kobiet: Marta Lempart i Klementyna Suchanow oraz posłanka Lewicy Magdalena Biejat.

Poseł PiS: To aberracja opozycji

Do wniosku o odwołanie wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego odniósł się szef sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, poseł PiS Marek Ast. Zapytany w Sejmie, czy Kaczyński zasługuje na odwołanie, odpowiedział: - To jest oczywiście aberracja opozycji. Nie ma takich powodów, ani podstaw ku temu, i oczywiście pan wicepremier Jarosław Kaczyński ma pełne wsparcie Zjednoczonej Prawicy - zaznaczył.

Polityk PiS był także pytany, czy nie lepiej by było, gdyby Kaczyński na mównicy sejmowej tonował nastroje i zachęcał do rozmów czy mediacji, a nie "dokładał do pieca". Ast odpowiedział, że "była to wyłącznie odpowiedź, i to celna, trafna w stosunku do opozycji".

Kaczyński, mówiąc o protestach po wyroku TK w sprawie przepisów antyaborcyjnych, powiedział, że demonstracje te - które popierała opozycja - "kosztowały życie już wielu osób". - Macie krew na rękach, łamiecie art. 165 Kodeksu karnego - powiedział prezes PiS.

- Ta wypowiedź była w konkretnym kontekście i oczywiście ocenia postępowanie posłów opozycji wobec tzw. Strajku Kobiet - manifestacji kilkudziesięciotysięcznych w Warszawie, wielotysięcznych w Polsce. Skutki tych protestów, strajków dzisiaj odczuwamy - odpowiedział poseł PiS.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje