Reklama

Reklama

Leszek Miller: W Nowej Lewicy bardzo się kotłuje

​- W Nowej Lewicy kotłuje się bardzo i to będzie coraz częściej widziane - powiedział były szef SLD Leszek Miller po zawieszeniu w prawach członka partii jej wiceszefa i lidera śląskiego regionu ugrupowania, europosła Marka Balta. Chodzi o decyzję przewodniczącego Nowej Lewicy po tym jak radni sejmiku zagłosowali z PiS. - Oczekiwania Włodzimierza Czarzastego i większości członków władz krajowych bardzo się rozjeżdżają - stwierdził były premier.

W poniedziałek przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty poinformował, że wiceszef ugrupowania i szef śląskich struktur partii, europoseł Marek Balt został zawieszony w prawach członka partii. Powodem jest brak reakcji na niedawne poparcie przez radnych ugrupowania - wspólnie z politykami Prawa i Sprawiedliwości - wniosku o wotum zaufania oraz absolutorium dla zarządu woj. śląskiego, kierowanego przez Jakuba Chełstowskiego z PiS.

"Balt to jest wojownik"

W kontekście sprawy Balta Miller ocenił, że "napięcie rośnie od pewnego czasu, a właściwie od posiedzenia Rady Krajowej, gdzie Czarzasty przegrał 50 do 28 wniosek o zwołanie drugiej części konwencji". - To jest bardzo prestiżowa porażka pokazująca, że oczekiwania Czarzastego i większości członków władz krajowych bardzo się rozjeżdżają - powiedział były premier.

Miller przypomniał też, że Rada Wojewódzka Nowej Lewicy w sobotę podjęła uchwałę zobowiązującą Balta do zaskarżenia Czarzastego do sądu partyjnego, gdyby nie wypełniał on postanowień i nie zorganizował konwencji. - Minęły trzy dni i Balt już jest zawieszony. To jest typowy odwet - stwierdził b. szef SLD.

Reklama

Marek Balt zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy

Pytany, czy Balt odejdzie z partii, czy podejmie walkę, Miller SLD odpowiedział, że "Balt to jest wojownik, to jest natura wojownika, więc on pewnie będzie się starał jakoś wszystko zinterpretować na swoją korzyść". - Do tej pory to się wszystko działo w zaciszu gabinetu, a teraz to wszystko już się wylało - stwierdził europoseł i podkreślił, że sytuacja ta "musiała szefa śląskiej Nowej Lewicy zaboleć".

"Pytanie, co się dalej będzie działo, czy ten taki bardzo autokratyczny styl rządzenia, który stosuje Czarzasty, będzie aprobowany przez większość aktywu, czy jest im to obojętne, czy jednak się będą burzyć. Najbliższe tygodnie to wszystko pokażą" - powiedział Miller.

"Próbą podstawową będzie konwencja"

Ostatnia konwencja, wówczas jeszcze Sojuszu Lewicy Demokratycznej, odbyła się w grudniu 2019 roku i na jej mocy został zmieniony statut partii, nazwa na "Nowa Lewica", a także ustalono zasady wejścia do partii Wiosny Roberta Biedronia, która obok SLD utworzyłaby drugą frakcję Nowej Lewicy. Były premier zapytany, czy według niego dojdzie do zjednoczenia Nowej Lewicy z Wiosną, odpowiedział, że to jest cel obecnego przewodniczącego. "Jeżeli nie można przekonać, to siłą dokonać tego zjednoczenia" - powiedział i wymienił, że uchwały, które kwestionują zasady konsolidacji z formacją Biedronia podjęto m.in. w Warszawie, na Śląsku czy w Wielkopolsce.

Miller ocenił, że Czarzasty "widzi w tej Wiośnie swojego sojusznika tzn. gdyby doszło do jakichś głosowań, to on może poprosić o pomoc delegatów Wiosny, bo wśród delegatów SLD będzie miał coraz mniejsze poparcie".

Powrót Tuska. Włodzimierz Czarzasty: Nie będzie jednego króla opozycji

- Tam się kotłuje bardzo i to będzie coraz częściej widziane, bo ludzie zaczną mówić, ludzie zaczną pisać itd., itd., więc tego już się opanować nie da - uważa europoseł. - Próbą podstawową będzie to, czy 11 września - zgodnie z uchwałą Rady Krajowej - odbędzie się druga część konwencji, czy nie - powiedział.

W ocenie Millera, przewodniczący partii Włodzimierz Czarzasty boi się konwencji, bo ta może dużo zmienić. - Może zmienić statut, może próbować zmienić kierownictwo partii, więc on będzie robił wszystko, żeby do tego nie doszło, a czy mu się uda? Nie wiem - powiedział były szef Sojuszu, który w marcu, gdy uprawomocniła się decyzja o zmianie nazwy partii z SLD na Nową Lewicę, ogłosił, że nie zamierza przejść do nowej partii utworzonej z połączenia SLD i Wiosny. "Nie jestem meblem, który można dowolnie przesuwać" - stwierdził wtedy Miller dodając: "Nie ja opuszczam SLD, ale SLD opuszcza mnie".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne