Reklama

Reklama

Lepper uciekł na Białoruś

Nie martwcie się! Na Białorusi jest mi dobrze - żartuje Andrzej Lepper, który po koalicyjnych bojach liże rany u przyjaciela, czytamy w "Super Expressie".

Co były już wicepremier robi w kraju Aleksandra Łukaszenki? Lepper nie chce na ten temat rozmawiać. - Spokojnie, nic się nie dzieje - rzuca rozbawiony do słuchawki i wyłącza telefon.

Reklama

Bliscy współpracownicy Leppera pytani o tajemniczy wypad szefa nabierają wody w usta. Janusz Maksymiuk zdradza jedynie, że przewodniczący nie planował tego wyjazdu. -To taki półprywatny wypad - mówi w rozmowie z "SE" i zmienia temat.

To nie pierwszy jego wyjazd na Białoruś. Lider Samoobrony był polskim obserwatorem wyborów na Białorusi w 2004 roku. Jedynym, którego Łukaszenko zaprosił na huczną bibę powyborczą. Lepper od dawna przekonuje, że polskie władze powinny z prezydentem Białorusi rozmawiać. A przede wszystkim utrzymywać z Białorusią dobre stosunki gospodarcze.

Lepperowi zdarzały się już wcześniej tajemnicze zniknięcia, przypomina "SE". W marcu zapadł się pod ziemię na kilkanaście dni. Nie pojawiał się w Sejmie, w biurze, odwołał zagraniczne wizyty. Plotkowano wówczas, że znów ma poważne problemy ze zdrowiem. Lepper od kilku lat leczy się na chorobę wieńcową. Podobno jego ostatnia wizyta w Chinach była w rzeczywistości zakamuflowaną rekonwalescencją.

Dowiedz się więcej na temat: Białoruś | bialorus | uciekł | Andrzej Lepper

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy