Reklama

Reklama

Leonid Swiridow zapewnia: Nie współpracowałem z żadnymi służbami

Leonid Swiridow, rosyjski dziennikarz któremu w kwietniu wojewoda mazowiecki cofnął zezwolenie na pobyt w Polsce, zapewnił we wtorek, że nigdy nie współpracował z żadnymi służbami. Dodał, że będzie bronić swojego imienia.

Swiridow podczas konferencji z ambasadorem Rosji Siergiejem Andriejewem zapowiedział, że jeszcze we wtorek odwoła się od decyzji wojewody do szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców. "Nigdy nie współpracowałem z żadnymi służbami" - powiedział. Dodał, że będzie "bronić swojego imienia".

Od października 2014 r. wobec Rosjanina toczy się procedura ws. cofnięcia zgody na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej, o co wnioskował szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Uzasadnienie i materiały w sprawie są tajne.

Według medialnych doniesień ABW, która od początku nie komentuje sprawy, chce wydalenia 48-letniego Rosjanina z Polski, bo podejrzewa go o działalność szpiegowską. On sam zapewnia, że nie ma związku z rosyjskimi służbami specjalnymi, a w Polsce wykonuje zawód dziennikarza.

Reklama

Pod koniec kwietnia wojewoda mazowiecki przychylił się do wniosku ABW. Urząd wojewody jest pierwszą instancją w procedurze administracyjnej cofnięcia zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE, drugą jest szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC).

Od momentu otrzymania decyzji wojewody cudzoziemiec ma 14 dni na odwołanie się do szefa UdSC. Zgodnie z ustawą o cudzoziemcach postępowanie odwoławcze "powinno zakończyć się nie później niż w ciągu 2 miesięcy od dnia otrzymania odwołania". Szef UdSC może podtrzymać decyzję wojewody, uchylić ją i skierować do ponownego rozpoznania albo umorzyć.

Po uprawomocnieniu się decyzji nakazującej opuszczenie kraju cudzoziemiec ma obowiązek opuścić Polskę w ciągu 30 dni. Jeśli tego nie zrobi, zostanie wydalony przez Straż Graniczną.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama