Reklama

Reklama

Lech Kołakowski o swoim członkostwie w PiS: Sprawa jest otwarta

- Rozmawiałem dziś z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, rozmowy będą kontynuowane, sprawa mojej obecności w PiS jest otwarta - poinformował w środę poseł Lech Kołakowski.

Poseł PiS Lech Kołakowski, który we wtorek (17 listopada) ogłosił odejście z PiS, w środę informował dziennikarzy, że udaje się na spotkanie z szefem klubu PiS, wicemarszałkiem Sejmu Ryszardem Terleckim. Po tym spotkaniu przyznał, że rozmawiał z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

"Na taką rozmowę czekał pół roku"

Reklama

- Rozmowa będzie kontynuowana - zaznaczył. Przyznał, że na korytarzu minął się z innym zawieszonym posłem PiS - Janem Krzysztofem Ardanowskim. - Jestem zadowolony, że doszło do rozmowy, padły bardzo ważne argumenty z obu stron - powiedział Kołakowski, dodając, że na taką rozmowę czekał pół roku.

 - Chcę odbyć w najbliższym czasie kolejne rozmowy z panem prezesem Kaczyńskim, natomiast to było spotkanie potrzebne, szkoda, że nie odbyło się w maju czy w miesiącach letnich, ale pragnę podziękować panu prezesowi za możliwość spotkania, rozmowy i wymiany poglądów - mówił Kołakowski dziennikarzom. - Sytuacja związana z moim członkostwem jest sytuacją otwartą, będzie ta decyzja podjęta po kolejnej rozmowie - dodał.

Sytuacja jest otwarta

Dopytywany, czy podtrzymuje wolę tworzenia koła sejmowego, powiedział, że bez względu na sytuację, będzie miał na uwadze "polską rację stanu". Podkreślał, że "dobre reformy PiS muszą być kontynuowane". - Opowiadam się za konstytucyjną kadencją parlamentu do roku 2023 - mówił. - Bez względu jak się los ułoży, dzisiaj najważniejsza jest sprawa naszej ojczyzny i odpowiedzialnych działań - powiedział Kołakowski.

Nie chciał powiedzieć, czy rozmawiał z prezesem PiS o nowym projekcie noweli ustawy o ochronie zwierząt. - Prezes lubi zwierzęta, ja też mam pieska, z którym lubię wychodzić - mówił. - Potrzebne są dobre uregulowania dla polskiej wsi - dodał.

Podkreślał, że nieprzypadkowo stoi razem z liderem AgroUnii Michałem Kołodziejczakiem i byłym posłem Gabrielem Janowskim. 

- Wzmacniamy lobby rolnicze - powiedział Kołakowski. - Będę czynił wszystko, aby cały sektor rolny mógł mieć zapewniony ekonomiczny byt - zaznaczył.

Piątka dla zwierząt powodem konfliktu

We wtorek po południu szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski poinformował o przywróceniu w prawach członka partii 13 z 15 zawieszonych posłów. Posłowie zostali zawieszeni we wrześniu po tym, jak zagłosowali, mimo dyscypliny partyjnej, przeciwko uchwaleniu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, tzw. piątki dla zwierząt. Zakazuje ona m.in. hodowli zwierząt na futra i wprowadza ograniczenie uboju rytualnego. Nowela, która wywołała protesty środowisk rolniczych, wróciła do Sejmu po tym, jak Senat wprowadził do niej ponad 30 poprawek; nie były one dotąd procedowane przez posłów. 

Przedstawiciele rządu zapowiedzieli przygotowanie nowego projektu noweli o ochronie zwierząt.

We wtorek rano Lech Kołakowski oświadczył w radiu RMF FM, że odchodzi z Prawa i Sprawiedliwości, a powodem jego decyzji jest sprawa tej nowelizacji, którą nazwał "bublem prawnym". Zapowiedział powstanie w Sejmie koła poselskiego. - Jest to grupa kilku osób. Rozmawiamy o nazwie koła - dodał. Wyraził opinię, że w związku z tym PiS może stracić w Sejmie większość.

Po ogłoszeniu decyzji władz PiS ws. 13 posłów, Kołakowski ocenił, że "przyszła refleksja u władz Prawa i Sprawiedliwości". Samą tę decyzję ocenił jako efekt jego porannego wtorkowego oświadczenia. O możliwości stworzenia w Sejmie koła mówił jakiś czas temu również Ardanowski. By powstało koło sejmowe potrzeba minimum 3 posłów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy