Reklama

Reklama

Łapiński:Nie można usprawiedliwiać agresywnych zachowań

Trzeba powstrzymać emocje, nie można gloryfikować czy usprawiedliwiać takiego zachowania - mówił w niedzielę rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński, nawiązując do piątkowego rzucania jajkami w auta wyjeżdżające z terenu Pałacu Prezydenckiego.

W piątek policja ujęła cztery osoby, które obrzuciły jajkami samochody wyjeżdżające z terenu Pałacu Prezydenckiego po desygnowaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę, Mateusza Morawieckiego na stanowisko premiera. Przed Sejmem z kolei doszło do przepychanek i ostrej wymiany zdań między ekipą programu TVP "W tyle wizji", a prowadzącymi w tym miejscu protest Obywatelami RP. Od jednego z protestujących pracownicy TVP usłyszeli m.in. wulgaryzmy i groźby, w tym: "bo Ci łapy połamiemy", co zarejestrowała kamera. TVP zapowiada, że w poniedziałek złoży zawiadomienie do prokuratury w związku z piątkowym "atakiem" na dziennikarkę telewizji i utrudnianiem jej wykonywania obowiązków służbowych. Zawiadomienie prokuratury i RPO m.in. w tej sprawie zapowiada też Policja. 

Łapiński: Prezydent może tylko apelować

Reklama

Rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński, pytany w niedzielę w Radiu Zet, czy prezydent Andrzej Duda zaapeluje o uspokojenie emocji, stwierdził, że Prezydent RP wielokrotnie już o to apelował, "ale to nie jest tak, że prezydent może coś na kimś wymusić". "To jest decyzja posłów, senatorów i liderów partyjnych" - dodał.  

"Natomiast to, co się stało w piątek, to przejaw agresji i głupoty. Agresji, bo ci ludzie, którzy rzucali, wierzyli, że tam są politycy czy PiS-u czy prezydent; a głupoty, bo gdyby to była kolumna prezydencka czy premier, gdzie są funkcjonariusze BOR-u, ich reakcja mogłaby być różna" - mówi Łapiński. Wyjaśnił, że "wszędzie na świecie kolumny prezydenckie są odpowiednio chronione - gdyby to był prezydent Niemiec, Francji, Polski, Stanów Zjednoczonych, to ci funkcjonariusze mieliby kilka sekund, żeby zareagować, a ich obowiązkiem jest reagować tak, żeby wyeliminować niebezpieczeństwo".  

"Trzeba powstrzymać emocje i to jest apel do wszystkich stron - nie można gloryfikować czy usprawiedliwiać tego zachowania, bo po pierwsze, ono było agresywne, a po drugie, stwarzało naprawdę niebezpieczeństwo, nawet dla tych ludzi" - podkreślił prezydencki rzecznik.  

Sellin atakuje opozycję

Jarosław Sellin zaznaczył z kolei, że nie można zostawić tego, co się wydarzyło w ostatnich dniach, jeśli chodzi o "eskalowanie emocji" i "przekraczania pewnych granic w związku z tymi emocjami". "Emocji organizowanych przez totalną opozycję" - dodał. "My nie apelujemy do naszych zwolenników, żeby wychodzili na ulice, co nieustannie robicie od 2 lat, żeby atakować polityków partii rządzącej; my nie organizujemy manifestacji pod siedzibą waszej partii, żeby na was czyhać i atakować. Wy to robicie" - mówił, zwracając się do polityków opozycji.  

Wiceszef resortu kultury wskazał też, że jeśli "melduje się" posłowi PO, "który na to nie reaguje", "że trzy auta ustrzeliliśmy: niestety zwłok jeszcze nie ma" i "znajdujemy wpisy, że musi się polać PiS-owska krew", a jednocześnie na trybunie sejmowej występują posłowie Platformy, którzy krzyczą: "precz z Kaczorem" dyktatorem, to oczywiście dział na ludzi niezrównoważonych emocjonalnie" - ocenił.  

Sellin też zaapelował o uspokojenie emocji. "Mam nadzieję, że na tym się zakończy, ale nie można tego zostawić bez reakcji" - podkreślił. Dodał, że trzeba "wyraźnie wskazać za eskalowanie tych emocji polityków, którzy to robią, którzy nadal nawołują (...), jeden z liderów totalnych polityków opozycji mówi, że nadal będziemy używać ulicy i tych rozemocjonowanych ludzi, niezrównoważonych często emocjonalnie, wyprowadzają na tę ulicę i dochodzi do takich sytuacji" - wskazał.   Selin zaznaczył, że mówi o tym, żeby "wyraźnie wskazać odpowiedzialnych moralnie i politycznie za to eskalowanie emocji".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje