Reklama

Reklama

Kukiz'15 się sypie? "Marszałek Terlecki odleciał"

Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS /Bartosz Krupa /East News

"O tym, że się sypiemy, słyszę w zasadzie od czterech lat", "marszałek odleciał" - tak politycy Kukiz'15 komentują słowa Ryszarda Terleckiego, który poinformował, że posłowie ruchu Kukiza przychodzą do niego, aplikując o przyjęcie do klubu parlamentarnego PiS. Jednak jak dowiadujemy się nieoficjalnie, w Kukiz'15 mówi się o posłach, którzy zgłosili chęć dołączenia do partii rządzącej jeszcze przed eurowyborami. "PiS miał im obiecać 'dwójki' na listach do Sejmu" - słyszymy.

"W tej chwili do mnie przychodzą posłowie od Kukiza i aplikują o przyjęcie ich do klubu PiS. Nie podjęliśmy jeszcze takich decyzji. Zastanawiamy się nad tym, co zrobić, czy jakoś podtrzymywać istnienie Kukiz‘15, czy zgodzić się na to, że część jego aparatu politycznego, w tym posłowie, przejdzie do nas" - powiedział w poniedziałek w rozmowie z Radiem Kraków przewodniczący klubu PiS i wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

Reklama

Dodał, że posłowie zgłaszali się do niego "ze swoimi oczekiwaniami" i stwierdził, że Kukiz'15 "rozsypuje się".

- Wypowiedzi o podtrzymywaniu przez PiS ruchu Kukiz'15 świadczą po prostu o odklejeniu się o rzeczywistości. Marszałek po prostu odleciał, nie wiem po czym, ale odleciał - mówi Interii Piotr Apel, poseł z Kukiz'15.

- Trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś przychodził akurat do marszałka Terleckiego - dodaje.

- Nic mi na ten temat nie wiadomo - zarzeka się z kolei poseł Agnieszka Ścigaj. - Uważam, że to wymysł. Równie dobrze mogę powiedzieć, że pan Terlecki przychodzi i prosi o dołączenie do koalicji Pawła Kukiza - dodaje.

- O tym, że się sypiemy słyszę w zasadzie od czterech lat. Jesteśmy przyzwyczajeni do takiej retoryki, zwłaszcza kiedy zbliżają się wybory - podkreśla w rozmowie z Interią.

Poseł Ścigaj nie wyklucza jednak, że być może któryś z posłów Kukiz'15 próbuje prowadzić takie rozmowy, ale "zwyczajnie się do tego nie przyznaje".

- Tak działają wszystkie partie systemowe, że składają posłom różnego rodzaju oferty. W grę wchodzą zwykle indywidualne ambicje. Najtrudniejszą rzeczą w polityce jest właśnie zrezygnowanie z tych ambicji lub przesunięcie ich na drugi plan i skupienie się na wspólnych celach - wskazuje poseł Ścigaj.

"Być może PiS nie chce wkurzać Pawła"

Inni członkowie ugrupowania mówią więcej, jednak nieoficjalnie. W Kukiz'15 słyszymy, że przecież PiS od początku ostrzyło sobie zęby na posłów ich ugrupowania. Jako najsilniejszy gracz w Sejmie, partia rządząca miała w ręku mocne karty. Mogła składać kuszące propozycje.  

Nieoficjalnie dowiadujemy się także, że w Kukiz'15 są trzy, może cztery osoby, które zgłosiły chęć dołączenia do klubu PiS i to jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, kiedy notowania ruchu były lepsze. - To koniunkturaliści - mówi nam jeden z posłów Kukiz'15, ale nie wymienia nazwisk. - Są zainteresowani ewentualnym przejściem, bo PiS miał im obiecać "dwójki" na listach do Sejmu - dodaje.

- Takich ludzi, dla których ważniejszy jest własny interes niż postulaty ugrupowania, w Kukiz'15 nam nie żal - pada deklaracja.

Jak ustalił dziennikarz RMF FM, największe szanse na przejście mają Tomasz Rzymkowski, ale także posłowie: Tomasz Jaskóła, Barbara Chrobak i Bartosz Jóźwiak.

Dlaczego "transfer" nie został dotąd sfinalizowany? - Być może, skoro trwają rozmowy, PiS nie chce wkurzać Pawła - słyszymy w Kukiz'15.

Czego dotyczą rozmowy?

Sam Paweł Kukiz informował, że jego ugrupowanie prowadzi rozmowy z podmiotami, które mogłyby poprzeć wspólną deklarację ideową.

W tej sprawie Kukiz'15 negocjuje także z PiS. Odpowiada za nie sam lider.

- Chodzi o porozumienie programowe. Paweł Kukiz cały czas zabiega o to, żeby któreś z ugrupowań systemowych zaakceptowało nasze sztandarowe postulaty. Sami nie zdobędziemy prędko większości parlamentarnej, by móc je wprowadzić, więc jest konieczny dialog z innymi ugrupowaniami, które mogłoby nam w tym pomóc - mówi poseł Agnieszka Ścigaj.

Deklaracja ideowa zawiera m.in. takie postulaty jak: obligatoryjne dla władz wyniki referendów krajowych i lokalnych; możliwość odwołania posła w trakcie kadencji; umożliwienie kandydowania w wyborach do Sejmu obywatelom startującym indywidualnie, a nie z list partyjnych; wprowadzenie kwoty wolnej od podatku w wysokości równowartości dwunastokrotności minimalnego miesięcznego wynagrodzenia czy wprowadzenie do wymiaru sprawiedliwości instytucji sędziego pokoju.

Wybory do parlamentu

Dotychczas Kukiz'15 nie podjęło decyzji ws. formuły startu w jesiennych wyborach. Ma ona zapaść do końca czerwca.

Wydaje się niemal pewne, że mimo negocjacji z PiS, antysystemowcy nie wystartują z list ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Wyraźnie podkreślał to sam lider. 

"Wykluczam start Kukiz'15 z list Prawa i Sprawiedliwości w jesiennych wyborach parlamentarnych. Już raz, na samym początku tej kadencji Sejmu, odmówiłem PiS wejścia w koalicję i zdania nie zmienię, bez względu na sondażowe wyniki, bez względu na pokusy partycypacji w podziale łupów" - mówił w rozmowie z PAP pod koniec maja Paweł Kukiz.

"Świadoma rezygnacja z subwencji to był nasz błąd"

Słaby wynik, jaki ruch uzyskał w wyborach do Parlamentu Europejskiego (3,69 proc.) spowodował, że w ugrupowaniu rozważa się, by w przyszłości skorzystać z subwencji, której dotychczas Kukiz'15 nie pobierał.

- Zweryfikowaliśmy, gdzie popełniliśmy błędy. Po wyniku widać, jak nierówna i trudna jest walka, kiedy nie ma się odpowiednich środków. Słyszałam niejednokrotnie od wyborców, że Kukiz'15 nie ma programu czy propozycji. Mam wrażenie, że ta narracja się utrwaliła, bo my bez odpowiednich środków finansowych, nie mieliśmy szansy, by zakomunikować wyborcom, że mamy 150 kompletnych projektów ustaw. Pokazaliśmy, że da się pracować, nie przyjmując pieniędzy podatników. Natomiast widzimy też, że sama bardzo ciężka praca naszego klubu nie wystarczy. Trzeba ją jeszcze móc komunikować obywatelom. A na to potrzebne są pieniądze - mówi Interii Agnieszka Ścigaj.

Czy w związku z tym Kukiz'15 zamierza w przyszłości przekształcić się w partię, by móc przyjąć subwencję?

- Rozmawiamy o tym nie tylko w klubie, ale także w regionach. Cały czas jest u nas taki dysonans: część członków mówi, że nie, a część z kolei widzi, że bez pieniędzy, które mają inne partie na przekaz propagandowy, nie jesteśmy w stanie wyborcom powiedzieć, jakie mamy dla nich propozycje - mówi poseł.   

- Skłaniamy się raczej ku temu, że świadoma rezygnacja z subwencji to był nasz błąd. Choć podyktowany uczciwością. Decyzja, że nie bierzemy 30 mln zł subwencji, żeby nie sięgać do kieszeni podatników, wśród wyborców nie zafunkcjonowała. Wydaje mi się, że część z nich nadal o tym nie wie - uważa poseł Agnieszka Ścigaj.

Obecnie klub Kukiz'15 liczy 25 posłów. Ostatnie sondaże dają ugrupowaniu poparcie na poziomie około 4 proc.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne