Reklama

Reklama

Ks. Międlar znów szokuje. Jego przełożony zabrał głos

Tryb dalszego postępowania wobec ks. Jacka Międlara zależeć będzie od rozmów duchownym - poinformował PAP przełożony zakonny księdza, wizytator Zgromadzenia Księży Misjonarzy ks. Kryspin Banko.

13 sierpnia ks. Międlar, duchowny Zgromadzenia Księży Misjonarzy opublikował wpis na Twitterze dotyczący posłanki Nowoczesnej Joanny Scheuring-Wielgus, w którym napisał: "Konfidentka, zwolenniczka zabijania (aborcji) i islamizacji. Kiedyś dla takich była brzytwa! Dziś prawda i modlitwa?". Posłanka skierowała sprawę do prokuratury; jej zdaniem doszło do publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa. Białostocka prokuratura okręgowa prowadzi sprawę ws. obchodów rocznicy ONR w kwietniu w Białymstoku, gdzie ksiądz głosił kazanie.

Reklama

Po tej sprawie głos zabrał przełożony duchownego. "W związku z ostatnimi wystąpieniami ks. Jacka Międlara CM pragnę przypomnieć, że pozostaje w mocy treść mojego pisma z dnia 19 kwietnia br., w którym ks. Jacek otrzymał całkowity zakaz wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych" - napisał wizytator w oświadczeniu dla KAI, przekazanym PAP przez rzecznika episkopatu.

Dopytywany przez PAP, czy zakaz ten dotyczy także mediów społecznościowych, na których można mieć prywatne konta i publikować w internecie własne wypowiedzi, ks. Banko poinformował, że wydał już oświadczenie, w którym zajął "wyraźne stanowisko odnośnie poruszanej sprawy".

"Tryb dalszego mojego postępowania opisany jest w Kodeksie Prawa Kanonicznego i w naszym prawie własnym. Na obecnym etapie nie mogę wskazać, jakie konkretne przepisy prawa zostaną zastosowane. Zależeć to będzie od rozmów z ks. Jackiem Międlarem" - poinformował PAP wizytator.

Przełożony, jak wynika z wtorkowego oświadczenia, przypomniał księdzu Międlarowi, że każdego członka zgromadzenia obowiązują przyrzeczenia wynikające ze ślubu posłuszeństwa.

"Jeszcze raz z mocą pragnę podkreślić, że Zgromadzenie absolutnie nie podziela jego ostatnich wypowiedzi, gdyż każdemu, niezależnie od jego poglądów, należy się szacunek i chrześcijańskie zrozumienie. Ufam, że ten młody kapłan zastosuje się do ślubów, które złożył w Zgromadzeniu" - dodał.

Całkowity zakaz "jakichkolwiek wystąpień publicznych oraz organizowania wszelkiego rodzaju zjazdów, spotkań i pielgrzymek, a także wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych" wobec ks. Jacka Międlara został wydany po tym, jak wygłosił on kazanie na nabożeństwie poprzedzającym marsz w ramach obchodów rocznicy ONR w kwietniu w Białymstoku.

Jak podawały regionalne media, ksiądz nazwał narodowo-katolicki radykalizm "chemioterapią dla ogarniętej nowotworem złośliwym Polski". "Zero tolerancji dla ogarniętej nowotworem złośliwym Polski i Polaków. Zero tolerancji dla tego nowotworu. Ten nowotwór wymaga chemioterapii (...) i tą chemioterapią jest bezkompromisowy narodowo-katolicki radykalizm" - miał mówić podczas mszy.

W tej sprawie śledztwo z urzędu wszczęła Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe. Dotyczy ono publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych i publicznego znieważania ludności z powodu przynależności wyznaniowej. Jak poinformowała PAP w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku Joanna Dąbrowska, śledztwo zostało przejęte przez Prokuraturę Okręgową w Białymstoku "z powodu wagi tego postępowania" i przedłużone do połowy września. Dodała, że trwają przesłuchania świadków i analizy nagrań marszu, także kazania. Nikomu na tym etapie nie postawiono zarzutów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje