Reklama

Reklama

Krótki przewodnik po zmianach w sądownictwie

Dlaczego opozycja tak mocno protestuje, a obóz rządzący tak mocno upiera się przy zmianach w sądownictwie? I co właściwie wydarzyło się w ostatnich dniach? Uporządkujmy.

Spór o Sąd Najwyższy i reformę sądownictwa wciąż się toczy i tak będzie w najbliższych dniach, a może nawet tygodniach, miesiącach i latach. 

W piątek nad ustawą o SN obraduje Senat, później trafi ona na biurko prezydenta, który może ją podpisać, zawetować, bądź skierować do Trybunału Konstytucyjnego.

Chodzi tak naprawdę o trzy ustawy

"Trzy raz weto" - domagali się w czwartek protestujący przed Pałacem Prezydenckim. Spór o sądownictwo dotyczy bowiem trzech ustaw:

- o Sądzie Najwyższym,

- o Krajowej Radzie Sądownictwa,

- o ustroju sądów powszechnych.

Co nie podoba się opozycji?

Opozycja argumentuje, że reforma polega na podporządkowaniu sądownictwa partii rządzącej i narusza konstytucję.

Reklama

Ustawa o Sądzie Najwyższym przenosi automatycznie w stan spoczynku wszystkich sędziów, za wyjątkiem tych, których wskaże minister sprawiedliwości (formalnie decyzję wyda jednak prezydent, a więc teoretycznie może odmówić).

W SN powstanie również Izba Dyscyplinarna, której członków wskaże minister sprawiedliwości, i która będzie mogła karać m.in. sędziów i prokuratorów. Jak dodaje opozycja - karać tych, którzy nie podporządkują się partii.

Z kolei ustawa o KRS wygasza kadencje obecnych jej członków i w znacznie większym stopniu uzależnia jej skład od decyzji parlamentu.

Opozycja, powołując się na opinie konstytucjonalistów, argumentuje, że nie można skracać kadencji czarno na białym zapisanych w konstytucji. Jeżeli pierwsza prezes SN wybierana jest na sześcioletnią kadencję, to ma sprawować urząd przez sześć lat i koniec, kropka. Jeżeli członek KRS wybierany jest na czteroletnią kadencję - to ma w KRS zasiadać cztery lata, przekonują krytycy ustawy.

Wreszcie ustawa o ustroju sądów powszechnych pozwala ministrowi Zbigniewowi Ziobrze w ciągu pół roku od jej wejścia w życie wymienić wszystkich prezesów i wiceprezesów sądów okręgowych, rejonowych i administracyjnych, bez konsultacji z nikim. To znów woda na młyn dla tych, którzy mówią o upolitycznieniu sądów.

Co na to PiS?

Zbigniew Ziobro przekonywał w Sejmie, że sądownictwo potrzebuje odnowy moralnej.

Temu ma służyć wymiana kadr i Izba Dyscyplinarna - zapewnieniu, że sędziami będą osoby uczciwe, etyczne, a wyroki sprawiedliwe.

Zdaniem PiS środowisko "nie oczyściło się samo" po okresie komunizmu. Ziobro zarzuca sędziom m.in. kradzieże w sklepach i niezdolność do ukarania takich osób jak Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Beata Sawicka, wreszcie indolencję wobec takich afer jak reprywatyzacja czy Amber Gold.

Ponadto partia rządząca przedstawia reformy jako odebranie sądownictwa z rąk sędziowskich korporacji, "kasty", i poddanie sądownictwa większej kontroli narodu.

PiS uważa, że bez radykalnej wymiany kadr - bo do tego sprowadzają się te trzy ustawy - o żadnej odnowie mowy być nie może.

O co chodziło z tą prezydencką poprawką?

Prezydent oświadczył, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, jeśli członkowie KRS nie będą wybierani większością 3/5 głosów.

PiS przystał na warunek prezydenta; oznacza to, że partia rządząca przy wyborze nowych członków KRS będzie musiała porozumieć się z posłami Kukiz'15 i Polskiego Stronnictwa Ludowego (scenariusz, w którym PiS porozumiewa się w tej sprawie z PO i Nowoczesną trudno uznać za realny).

Dodajmy, że to KRS będzie wskazywać prezydentowi kandydatów do SN, podobnie jak to się dzieje teraz.

Kto krytykuje zmiany w sądownictwie?

Przeciwko ustawom protestuje nie tylko opozycja i jej zwolennicy. Obawy co do kierunku tych zmian wyraziło wiele instytucji. Zarzut niekonstytucyjności i podporządkowania sądownictwa politykom jest tym najczęściej powtarzanym.

Zmiany w sądownictwie skrytykowali m.in.:

Komisja Europejska
Rada Europy
Departament Stanu USA
Liderzy pięciu frakcji Parlamentu Europejskiego i szef PE
Szef Rady Europejskiej
Rzecznik Praw Obywatelskich
Sąd Najwyższy
Krajowa Rada Sądownictwa
Biuro Legislacyjne Senatu
Dziekani wydziałów prawa 10 uczelni, w tym UW i UJ
Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Obywatela
Naczelna Rada Adwokacka
Amnesty International

Kalendarium wydarzeń mijającego tygodnia

Spór zaognił się, gdy we wtorek na sejmowej wokandzie niespodziewanie pojawiła ustawa o Sądzie Najwyższym.

We wtorek odbyło się zarówno pierwsze, jak i drugie czytanie projektu. Pomiędzy nimi prezydent wydał oświadczenie, w którym domagał się poprawki o 3/5.

W środę ustawę opiniowała sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka. Opozycja złożyła 1300 poprawek, jednak komisja zdecydowała o ich "zblokowaniu" i odrzuciła je łącznie. To wywołało awanturę; posłowie krzyczeli o hańbie, zabrali mikrofon przewodniczącemu komisji, wstawali, przepychali się, gasili światło.

W czwartek ustawa o SN została uchwalona przez Sejm. Tego samego dnia wieczorem w całej Polsce odbyły się protesty, których częścią był tzw. łańcuch światła. Protestowano m.in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi, Rzeszowie, Szczecinie, Białymstoku, Toruniu, Bydgoszczy, Wałbrzychu, Opolu, Słupsku, Tarnowie, Olsztynie, Augustowie.

W czwartek w nocy ustawą zajęła się senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.

W piątek, na ostatnim posiedzeniu przed wakacjami, nad projektem obraduje Senat na posiedzeniu plenarnym. Później ustawa wyląduje na biurku prezydenta Andrzeja Dudy.

(mim)

Dowiedz się więcej na temat: Sąd Najwyższy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy