Reklama

Reklama

Kraków: 2-letni Adaś uratowany z hipotermii opuści w czwartek szpital

Dwuletni Adaś, którego lekarze zdołali wyprowadzić ze stanu głębokiej hipotermii, w czwartek opuści szpital. Chłopiec nadal będzie wymagał rehabilitacji - powiedziała rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu Magdalena Oberc.

Adaś spędził w szpitalu niemal 2,5 miesiąca: najpierw na oddziale intensywnej terapii, potem na oddział neuro-rehabilitacji.

- Lekarze zdecydowali o zakończeniu hospitalizacji. Chłopiec w czwartek wróci do domu, ale nadal będzie wymagał rehabilitacji - mówiła Oberc. Dodała, że Adaś chodzi już samodzielnie, dzięki opiece specjalistów i żmudnym ćwiczeniom poprawiła się także jego sprawność manualna.

Reklama

Dwuletni chłopczyk w nocy z soboty na niedzielę 29-30 listopada ub.r. wymknął się z domu w małopolskich Racławicach k. Krzeszowic. Po wszczęciu poszukiwań dziecko w samej piżamce, znalazł nad brzegiem rzeki, kilkaset metrów od zabudowań, policjant.

Po przywiezieniu do szpitala okazało się, że chłopiec jest wychłodzony do 12,7 stopni C. Adaś został podpięty do urządzenia, które umożliwia tzw. pozaustrojowe utlenowanie krwi. Po wybudzeniu ze śpiączki, do którego doszło po trzech dniach, przez pewien czas oddychał za pomocą respiratora.

Według specjalistów uratowanie osoby po takim wychłodzeniu organizmu graniczy z cudem. Dr Tomasz Darocha z Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej, które działa w Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II mówił, że dotąd najbardziej wychłodzona osoba - kobieta ze Skandynawii - której udało się pomóc, miała 13,7 stopni C.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje