Reklama

Reklama

KPH: Działania związane z "Tęczowym piątkiem" zgodne z prawem oświatowym

Wszystkie działania związane z "Tęczowym piątkiem" są zgodne z prawem oświatowym. Podstawa programowa nakazuje wychowywać uczniów w kierunku akceptacji i szacunku – mówili w czwartek przedstawiciele Kampanii Przeciw Homofobii. Zaznaczyli, że to społeczność szkolna decyduje, jak "Tęczowy piątek" będzie wyglądał.

Podczas konferencji prasowej Joanna Skonieczna z KPH, powołując się na raport Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, powiedziała, że blisko 70 proc. młodzieży LGBT ma myśli samobójcze, a połowa - symptomy depresji.

Reklama

"Młodzi geje, lesbijki, osoby biseksualne i transpłciowe doświadczają niejednokrotnie przemocy motywowanej homofobią i transfobią. Najczęściej do tej przemocy dochodzi właśnie w szkole, w blisko 26 proc. przypadków" - powiedziała. Wskazała, że właśnie dlatego akcje takie jak "Tęczowy piątek" powinny odbywać się w szkołach.

Adwokat Karolina Gierdal z KPH podkreśliła, że to społeczność szkolna decyduje o tym, jak będzie wyglądał "Tęczowy piątek". "Kampania Przeciw Homofobii nie organizuje 'Tęczowego piątku', nie działa w szkole i nie narzuca jakiejkolwiek jego formuły" - powiedziała.

Dodała, że wszystkie działania związane z "Tęczowym piątkiem" są zgodne z prawem oświatowym. "Jeżeli nauczyciele decydują się na prowadzenie zajęć antydyskryminacyjnych, działają zgodne z podstawą programową. Bo ta podstawa programowa nakazuje nauczycielom i szkole tak kształcić uczniów, aby byli wychowywani w kierunku akceptacji innego człowieka i szacunku do niego, a także tego, aby uczyli się zasad tolerancji i praw człowieka" - powiedziała.

Kto wsparł akcję? 

KPH przygotowała spot "Stoję po stronie młodzieży", w którym znane osoby czytają fragmenty listów napisanych przez młodzież LGBT. Akcję wsparli m.in. Jerzy Radziwiłowicz, Beata Kawka, Małgorzata Rozenek-Majdan i Majka Jeżowska.

"Wspieram 'Tęczowy piątek' z bardzo prostego powodu - chcę, żeby każdy młody człowiek miał pewność, że szkoła jest tym miejscem, w którym zostanie zaakceptowany taki, jakim jest" - powiedziała w czwartek jedna z ambasadorek akcji aktorka Julia Kamińska.

Wicedyrektor I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego "Bednarska" Bartłomiej Pielak podkreślał wychowawczą rolę szkoły.

"W tym momencie, w którym jesteśmy, w XXI wieku, rozmowa z młodzieżą na każdy temat, szczególnie na temat, który dotyczy mniejszości - a tych mniejszości jest bardzo wiele w naszym świecie - to jest moim zdaniem obowiązek demokratycznego państwa. My, większość, pochylamy, interesujemy się, okazujemy życzliwość i akceptację tym, którzy są w mniejszości" - powiedział.

"Lekcja, w której powinni wziąć udział także dorośli"

"Uważam, że 'Tęczowy piątek' to jest dobra możliwość do rozmawiania o dość ważnym temacie i mało tego - to jest lekcja, w której powinni wziąć udział nie tylko ludzie młodzi, ale również my, dorośli" - dodał.

Na stronie KPH poinformowano, że celem tęczowego piątku jest pokazanie młodzieży LGBTQI, że w szkole jest miejsce również dla niej i że każdy może czuć się w niej bezpiecznie i w pełni realizować swój potencjał. KPH jest inicjatorem akcji, ale to społeczność szkolna decyduje, czy i w jakim zakresie zaangażuje się w jego organizację. W ramach "Tęczowego piątku" przedstawiciele KPH nie przyjeżdżają do szkół, nie wygłaszają wykładów i nie prowadzą warsztatów.

Interwencja Bodnara

 

We wtorek rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego w sprawie dotyczącej stanowiska i działań resortu edukacji i podległych mu organów nadzoru pedagogicznego w związku z akcją "Tęczowy piątek". 

Rzecznik zwrócił uwagę, że według tego co stanowi prawo oświatowe, do wychowawczych zadań szkoły należy rozwijanie wśród uczniów postaw tolerancji i otwartości światopoglądowej, a także zapewnienie każdemu uczniowi bezpieczeństwa i warunków do prawidłowego rozwoju.

"Dzieci nie będą bezpieczne i nie zrealizują swego prawa do edukacji, jeśli nie wyeliminujemy ze środowiska szkolnego dyskryminacji, uprzedzeń i motywowanej nimi przemocy. Jedynym sensownym narzędziem jest tu edukacja antydyskryminacyjna" - napisał RPO.

Stanowisko MEN

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej podkreśla, że obowiązkiem dyrektora szkoły jest uzyskanie zgody rodziców na działalność stowarzyszeń i organizacji na terenie szkoły.

"Jeśli rodzice wiedzą o tym, że dziecko w szkole uczestniczy w wydarzeniu niezgodnym z ich wartościami, mają oni prawo wyrazić swój stanowczy sprzeciw. W razie wątpliwości mają również prawo zgłosić się do kuratorium oświaty. Rodzic ma prawo do decydowania o tym, jakie organizacje i z jakimi inicjatywami są obecne w szkole" - zaznaczyła rzecznik MEN Anna Ostrowska. 

Dodała, że wszelkiego typu programy zawierające treści wychowawcze muszą być ustalane wspólnie z rodzicami i nauczycielami. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy