Reklama

Reklama

Kozłowska-Rajewicz: Wzrasta liczba przestępstw z nienawiści

Wzrasta liczba przestępstw powodowanych nienawiścią, jednak ok. 40 proc. postępowań w sprawach tego typu jest niesłusznie umarzanych przez prokuratorów - mówiła w środę w Sejmie pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.


Reklama

Pełnomocniczka przedstawiła Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych informację na temat dyskryminacji mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce.

Jak podkreśliła, z roku na rok niepokojąco wzrasta liczba spraw o podłożu rasistowskim i ksenofobicznym, a w ostatnich czterech latach można wręcz zaobserwować ich lawinowy wzrost. Ogółem w 2012 r. w prokuraturach prowadzono 473 postępowań w takich sprawach, w 2011 r. - 323, a w 2010 r. - 182.

Najczęściej dochodziło do znieważania z powodu przynależności narodowościowej, etnicznej, rasowej lub wyznaniowej (206 postępowań), nawoływania do nienawiści na tym tle (128), propagowania ustroju faszystowskiego lub totalitarnego (117), a także gróźb, naruszenia nietykalności cielesnej, stosowania przemocy. Najczęściej atakowani byli Żydzi (93 postępowania) i Romowie (35).

Kozłowska-Rajewicz poinformowała, że ok. 40 proc. tego typu spraw jest umarzanych, choć powinny były zostać podjęte. Jak zaznaczyła, nie jest to ocena jej biura, ale dane pochodzące z analiz Prokuratury Generalnej, która objęła tego typu sprawy monitoringiem.

- Jedyne, co można zrobić, to podejmować zbiorowy wysiłek na rzecz zmiany świadomości przy pomocy wszystkich dostępnych narzędzi, przez wszystkie ministerstwa, instytucje, organizacje pozarządowe. Musi to być synergiczne działanie, które nieustannie trwa, bo każde spowolnienie lub zaprzestanie tych działań powoduje narastanie nastrojów ksenofobicznych i rasistowskich, które są destrukcyjne dla państwa - podkreśliła pełnomocniczka.

W jej ocenie przepisy i polityka antydyskryminacyjna, choć gwarantują pełną ochronę przed dyskryminacją na tle narodowości lub pochodzenia etnicznego, są zbyt rzadko wykorzystywane przez osoby pokrzywdzone. Jej zdaniem związane jest to m.in. ze słabą znajomością prawa, brakiem pomocy prawnej dla ofiar dyskryminacji, obawą przed powtórną wiktymizacją.

Jak wynika z badań zleconych przez biuro pełnomocniczki, mniejszością etniczną najbardziej narażoną na dyskryminację i wykluczenie są Romowie. Jest to jednocześnie grupa, wobec której Polacy odczuwają największy dystans; w wielu obszarach życia społecznego ich sytuacja jest bardziej zbliżona do sytuacji cudzoziemców niż pozostałych mniejszości narodowych i etnicznych.

Kozłowska-Rajewicz poinformowała, że w 2012 r. na 460 spraw, które wpłynęły do jej biura, 14 związanych było z dyskryminacją na tle narodowości lub pochodzenia etnicznego, a 9 - na tle rasowym; w 2011 r. ma 405 wniosków, listów i interwencji 22 dotyczyły dyskryminacji z powodu narodowości lub pochodzenia, a 12 - ze względu na rasę.

Pełnomocniczka podkreśliła, że zwalczać to zjawisko można tylko przez prowadzenie długoletnich działań zmieniających świadomość społeczną. Poinformowała, że planuje podjęcie tematu mowy nienawiści i zapowiedziała działania w tym zakresie.

Przekonywała, że istotne są szkolenia uwrażliwiające na problem dyskryminacji, szczególnie wśród przedstawicieli administracji publicznej. Działania tego typu jej biuro prowadziło w ramach projektu "Równe traktowanie standardem dobrego rządzenia". Przeszkolono ok. 480 pracowników z 87 instytucji publicznych, przygotowano podręcznik antydyskryminacyjny dla pracowników służby cywilnej. Utworzono również sieć 51 koordynatorów ds. równego traktowania we wszystkich ministerstwach, urzędach wojewódzkich i wybranych instytucjach publicznych.

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Kozłowska-Rajewicz | dyskryminacja | homofobia | rasizm

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne