Reklama

Reklama

Korwin-Mikke wygląda na śpiącego? To przez powstanie warszawskie

Przymknięte powieki, opadająca głowa, często otwarte usta. W takiej pozycji już kilka razy dał się przyłapać Janusz Korwin-Mikke, jeden z liderów Konfederacji. Podobnie było podczas pierwszego posiedzenia nowego Sejmu. Tylko Interii polityk zdradza, dlaczego zdarza mu się zamknąć oczy. Jak się okazuje, ta historia sięga czasów… powstania warszawskiego.

Kłopotliwe zdjęcia to dla Korwin-Mikkego nie pierwszyzna. W 2014 r. hitem stało się to z Parlamentu Europejskiego. Widać na nim jak ówczesny europoseł z zamkniętymi oczyma, otwartymi ustami i słuchawką w uchu zastyga w bezruchu. Równie kłopotliwa okazała się fotografia dokumentująca wizytę polityka w Czeczenii. Widać na niej Janusza Korwin-Mikkego, który leży wyprostowany na stole.

- Podczas przemówienia Mateusza Morawieckiego przerywałem mu trzy razy! Jak można powiedzieć, że wtedy spałem? - denerwuje się jeden z liderów Konfederacji. Powtarza nam, że zamyka oczy, "kiedy chce słuchać". Jak się jednak okazało, historia dotycząca rzekomych drzemek polityka, zaczyna się ponad 75 lat temu.

Reklama

- Gdy miałem dwa lata, bomba spadła w powstaniu warszawskim i zabiła mi matkę. Straciłem wtedy słuch w jednym uchu. Teraz mam lat 77 i słyszę jeszcze słabiej na to ucho - powiedział Interii Korwin-Mikke. - W związku z tym, żeby dobrze słyszeć, muszę zamknąć oczy i się skupić. A gdybym chciał spać, to też mogę. Obywatel ma przecież takie prawo. Czy jestem mało aktywny, bo zamykam oczy? - dopytuje poseł.

JSZ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne