Reklama

Reklama

Kopacz: W sprawie porozumienia klimatycznego muszą być spełnione dwa warunki

Premier Ewa Kopacz powiedziała w niedzielę w Lublinie, że jeśli podczas spotkania przywódców krajów UE poświęconego porozumieniu klimatycznemu zostaną spełnione jej dwa warunki, będzie dążyła do tego, aby przyjąć wspólne ustalenia szczytu.

Wyjaśniła, że te dwa warunki, to zachowanie ilości emisji dla Polski i możliwość ich nieodpłatnego przekazywania przez rząd firmom energetycznym, by ceny prądu w Polsce nie wzrosły.

Reklama

- Pierwszy warunek jest taki, że musimy zachować ilość naszych emisji. A drugi - żeby te emisje mogły być w dyspozycji polskiego rządu, żeby przekazywać je instytucjom energetycznym, po to, żeby nie podnosić ceny polskiej energii elektrycznej i przekazywać je za darmo - wyjaśniła.

- Jeśli te dwa warunki zostaną spełnione, to oczywiście ja przyjadę szczęśliwa z tego szczytu - zaznaczyła Kopacz. Dodała, że wtedy będzie "dążyć do tego, żeby przyjąć to, co będzie na szczycie".

Jeśli zaś nie zostaną spełnione i "nie będzie zrozumienia dla polskich spraw, a to jest bardzo ważna sprawa, bo dotyczy 38 mln Polaków", Kopacz zachowa się "dość radykalnie". Zrobi tak mimo, że będzie to jej pierwszy szczyt UE na którym wystąpi jako premier polskiego rządu - zaznaczyła.

Czwartkowo-piątkowy szczyt UE w Brukseli ma uzgodnić nową politykę energetyczno-klimatyczną Unii po 2020 r. Na początku roku Komisja Europejska zaproponowała nowy cel redukcji emisji CO2 w wysokości 40 proc. do 2030 r. (względem 1990 r.). Zaproponowała też ogólnoeuropejski cel udziału energii ze źródeł odnawialnych na poziomie 27 proc. Obowiązujący do 2020 r. pakiet energetyczno-klimatyczny z 2008 r. zakłada 20-proc. redukcję emisji CO2 i 20-proc. udział energii odnawialnej.

Tymczasem polski rząd zapowiada, że nie zgodzi się na dodatkowe koszty polityki klimatycznej UE, w tym podwyżki cen energii. Premier Ewa Kopacz zapewniła, że Polska twardo będzie prezentować swe stanowisko w kwestii redukcji emisji CO2 w UE i nie wykluczyła weta. Minister spraw europejskich Rafał Trzaskowski wyliczył, że "gdyby się zgodzić na te bardziej ambitne cele, cena energii poszłaby w górę o 80 proc.".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy