Reklama

Reklama

Kontrole w szpitalach spółki "Centrum Dializa"

Trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw skierowali do prokuratury inspektorzy pracy po skontrolowaniu czterech szpitali należących do spółki "Centrum Dializa". Kontrole dotyczyły szpitali w Pszczynie, Opatowie, Łasku, a także w Białogardzie, gdzie po czterech dobach nieprzerwanego dyżuru zmarła jedna z zatrudnionych.

Zawiadomienia do prokuratury dotyczyły tylko przypadków nieprawidłowości wobec osób zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę, które pełniły dyżur nawet ponad 30 godzin. Pracownikom nie zapewniono wymaganego 11-godzinnego odpoczynku dobowego i wymaganego odpoczynku tygodniowego - mówi Główny Inspektor Pracy Roman Giedrojć.

Dodaje, że były też inne nieprawidłowości, jak chociażby nieterminowe wypłacanie wynagrodzeń czy zawieranie umów cywilnoprawnych zamiast umów o pracę.

Liczne nieprawidłowości dotyczyły też lekarzy zatrudnionych na kontraktach, których kodeks pracy nie obejmuje, bo dotyczy tylko osób zatrudnionych na umowę o pracę. Chodzi m.in. o to, że w miesiącach kwiecień, maj, czerwiec tego roku pracowano nieprzerwanie po 24 godziny, 48 godzin, 72 godziny, a nawet 96 godzin.

Roman Giedrojć wyjaśnia, że problemy szpitali zaczęły się w momencie ich przekształcenia w spółki prawa handlowego. - Szpitale były potężnie zadłużone. Platforma Obywatelska doszła więc do wniosku, że trzeba ten problem zrzucić na podmiot, który się nazywa spółka prawa handlowego, gdzie odpowiedzialność ponosi zarząd swoim majątkiem - wyjaśnia Główny Inspektor Pracy.

Dodaje, że "nie trzeba być wybitnym specjalistą", by wiedzieć, że każdy, kto działa w takiej spółce zrobi wszystko, by nie ucierpiał jego majątek. Cierpią więc przede wszystkim pracownicy.

Giedrojć zapowiedział, że jeszcze dzisiaj złoży informację o sytuacji w szpitalach spółki "Centrum Dializa" do Najwyższej Izby Kontroli. O wynikach kontroli powiadomi też ministra zdrowia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy