Reklama

Reklama

Konfederacja proponuje reformę. Zmiany uderzają w Piotrowicza

Sędzią TK, SN, NSA i TS nie będzie mogła być osoba, która była pracownikiem prokuratury i innych organów ścigania od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 - zakłada projekt noweli przygotowany przez Konfederację. Ma on związek z tym, że jednym z kandydatów PiS do TK został Stanisław Piotrowicz.

Konfederacja przygotowała projekt zmian w ustawach: o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, o Sądzie Najwyższym, Prawo o ustroju sądów administracyjnych i o Trybunale Stanu.

Reklama

Zgodnie z propozycją Konfederacji do wszystkich tych ustaw wprowadzony miałby zostać zapis, że sędzią nie może być osoba, która pełniła służbę, pracowała lub była współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa, wymienionych w ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu lub prokuratury i innych organów ścigania w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r.

Uderzenie w Piotrowicza

Przewodniczący koła Konfederacji poseł Jakub Kulesza powiedział na wtorkowej konferencji prasowej, że projekt ma związek z nadchodzącymi wyborami trzech nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a wśród kandydatów zgłoszonych przez PiS jest "prokurator stanu wojennego" Stanisław Piotrowicz.

Kulesza stwierdził, że "po układzie Okrągłego Stołu, który się dokonał w Magdalence, nigdy nie została przeprowadzona dekomunizacja", a przyjęcie proponowanej przez Konfederację noweli doprowadziłoby do "prawdziwej dekomunizacji wymiaru sprawiedliwości".

"Ugrupowanie rządzące udaje, że zajmuje się dekomunizacją, a w swych szeregach ma funkcjonariuszy i byłych prokuratorów stanu wojennego PRL. Co więcej te osoby są proponowane do tak istotnych instytucji, jak Trybunał Konstytucyjny" - oświadczył szef koła Konfederacji nawiązując do Stanisława Piotrowicza.

Wiceszef koła Krzysztof Bosak stwierdził, że Trybunał Konstytucyjny "stoi tak naprawdę ponad parlamentem". "Posłowie mogą uchwalić dowolną ustawę, prezydent ją podpisać, a następnie Trybunał Konstytucyjny - swoją arbitralną decyzją - może taką ustawę uchylić" - zaznaczył.

Z perspektywy Konfederacji - powiedział Bosak - jest wykluczone, żeby osoby takie jak Stanisław Piotrowicz, "co do których są tak poważne wątpliwości (...) zasiadały w szeregach tak szacownego gremium, jakim jest Trybunał Konstytucyjny".

"Niezależnie od wszystkich gier politycznych, które toczyły się wokół Trybunału, uważamy, że trzeba dbać o to, kto tam trafia, (...) a pamiętamy postawę prokuratora, posła Piotrowicza w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (której Piotrowicz przewodniczył w kończącej się kadencji Sejmu - PAP), gdzie regulamin był naginany, gdzie nie było dbałości o standardy" - powiedział Bosak.

Kontrowersyjna przeszłość

Stanisław Piotrowicz to prokurator, senator VI i VII kadencji oraz poseł PiS VII i VIII kadencji, który w minionej kadencji był szefem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Piotrowicz kandydował w ostatnich wyborach parlamentarnych, jednak nie uzyskał mandatu posła.

W kończącej się kadencji posłowie opozycji wielokrotnie przywoływali kwestię pracy Piotrowicza w prokuraturze w l.80. i pytali np. o sprawę opozycjonisty z czasów PRL, działacza "S" Antoniego Pikula. Pod koniec 2016 r. TVN24 podał, że dotarł do akt IPN, z których wynika, że Piotrowicz podpisał się pod aktem oskarżenia przeciwko Pikulowi - który został oskarżony w stanie wojennym o nielegalne rozprowadzanie ulotek.

W odpowiedzi na zarzuty opozycji dotyczące jego pracy w prokuraturze Piotrowicz mówił m.in. w grudniu 2016 r., że "to jest nieprawda, manipulacja i kłamstwo". Oświadczył wówczas, że "nikogo nie oskarżał z opozycjonistów, a niektórzy zawdzięczają mu wolność". Podkreślił, że Antoni Pikul był oskarżony przez innego prokuratora. Zarzuty opozycji nazywał "zrozumiałym atakiem" na niego, "jako tego, który stał się twarzą zaprowadzania ładu konstytucyjnego".

Bosak zaprosił wszystkie kluby - "łącznie, przede wszystkim nawet, z PiS-em" - do poparcia projektu Konfederacji, który - jak przekonywał - "spowoduje, że kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego będą lepsi". "Ponieważ ci ze złymi nawykami wyniesionymi z PRL, zostaną na mocy tej ustawy +odfiltrowani+" - dodał.

W nowej kadencji Sejmu, która rozpocznie się 12 listopada, koło Konfederacji liczyć będzie 11 posłów, podczas gdy projekt ustawy może wnieść grupa minimum 15 posłów. Kulesza powiedział PAP, że liczy na przekonanie co najmniej 4 posłów-elektów z innych ugrupowań do złożenia podpisów pod projektem jeszcze przed pierwszym posiedzeniem Sejmu IX kadencji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje