Reklama

Reklama

Komornik zajął im jedyny ciągnik. AGROunia interweniuje

Komornik zajął im jedyny ciągnik, a teraz rodzina ledwo wiąże koniec z końcem. AGROunia przekonuje, że takich rodzin, jak państwa Lachów z okolic Kietrza, w Polsce są tysiące. W ich imieniu Michał Kołodziejczak apeluje o pilne spotkanie z premierem.

Państwo Lach z okolic Kietrza od początku pandemii mają problemy, by wyjść na prostą. Jeszcze niedawno dobrze prosperujące gospodarstwo dziś ma gigantyczne problemy finansowe. Komornik zajął rodzinie jedyny ciągnik, bez którego niemożliwa jest ich dalsza praca.

Lachowie hodują 36 krów, co oznacza, że jest to raczej małe gospodarstwo rodzinne. Z drugiej strony pracy jest sporo, a ciągnik jest w tym przypadku niezbędny.

"Dziś na podwórku mamy pełno gnoju. Wywoziliśmy go ciągnikiem, dzisiaj próbujemy to robić taczkami, ale nie da się tego zrobić. Teraz pole mamy orać szpadlem?" - pytają rolnicy.

Reklama

W sprawę zaangażowała się AGROunia z jej liderem Michałem Kołodziejczakiem na czele, która jako pierwsza apelowała do premiera Mateusza Morawieckiego o wstrzymanie egzekucji komorniczych dla gospodarstw rolnych w trakcie pandemii. Zdaniem organizacji to bardzo poważny problem, który wciąż nie został uregulowany, a przez to cierpią tysiące rolników w całej Polsce.

"W pewnym momencie zaczęły się problemy"

W czwartek AGROunia pojawiła się w Dzierżysławiu, by na własne oczy przekonać się, czy Lachowie faktycznie mają aż takie problemy. Na miejscu jej przedstawiciele zastali rodzinę, która z trudem mówi o swoich problemach i ma poważne obawy, co dalej z jej przyszłością. 

- Ci państwo kupili w 2010 roku traktor. Kosztował prawie 400 tys. zł i częściowo był wzięty na kredyt, który do pewnego momentu był spłacany bardzo systematycznie. W pewnym momencie zaczęły się problemy. Ci państwo spłacili 75 proc. kredytu, pozostało 25 proc. Państwo polskie nie działa i nie pomaga tym rolnikom, którzy mają problemy. W piątek stała się tu tragedia. Tego dnia komornik zajął traktor - mówił Kołodziejczak. A jak dodaje firma, która pośredniczyła w transakcji, ma żądać odsetek w wysokości 170 tys. zł. 

- Tu są maszyny, tam jest słoma, a tam są w budynkach zwierzęta - pokazywał na konferencji prasowej lider AGROunii Michał Kołodziejczak. - Tak naprawdę te zwierzęta nie mogą dziś być normalnie karmione, bo słomę trzeba było przewieźć traktorem. Chcę powiedzieć jedną sprawę. Takie rzeczy dzieją się wszędzie. Takich spraw mamy w Polsce nie dziesiątki, a tysiące. I to są sprawy, przed którymi uciekł premier - mówił Kołodziejczak.

Pani Alina Lach rozkłada ręce: - Ciągnikiem robiliśmy wszystko. Teraz mamy wiadrami wywozić gnój? Nie mamy jak pracować, jak spłacać długów.

Kołodziejczak: - Zapraszamy pana premiera do Dzierżysławia. To tu są prawdziwe problemy Polaków. To właśnie przed takimi problemami pan ucieka.

Pisma do premiera

AGROunia zwraca uwagę, że rolnicy nie dostali żadnych pieniędzy z tarcz antykryzysowych, a w planach Krajowego Planu Odbudowy po kryzysie są ujęci w bardzo znikomym stopniu - na ich wsparcie ma zostać przeznaczony zaledwie 1 proc. z funduszu.

Dlatego też od dłuższego czasu w tej grupie narasta niezadowolenie. Ostatnio część rolników chciała na ten temat porozmawiać z premierem Mateuszem Morawieckim pod Wrześnią. Do spotkania nie doszło, bo grupa szturmujących konferencję prasową premiera rolników została zatrzymana, a sam premier opuścił konferencję.

Nie zmienia to faktu, że organizacja wystosowała kilka pism do szefa rządu z prośbą o pilne spotkanie. - Nie odpowiedział, więc chcieliśmy stanąć z nim oko w oko. Podczas otwarcia drogi pod Wrześnią po prostu przed nami uciekł. Nam dziś nie jest do śmiechu, kiedy widzimy rodzinę Lachów. Takich rodzin są tysiące w Polsce - przekonują rolnicy.

"Gospodarstwa są licytowane przez komorników. Tracimy to, co wypracowały pokolenia. Tak dalej być nie może. Musimy porozmawiać. Czasu jest mało" - to fragment pisma do premiera z 19 stycznia 2021 roku, pod którym podpisał się Michał Kołodziejczak, lider AGROunii. 

Tymczasem stanowisko Krajowej Rady Komorniczej jest zgoła odmienne. Poniżej przedstawiamy je w całości:

"Komornik prowadzi postępowanie egzekucyjne świadczenia niepieniężnego, czyli realizacja wyroku sądowego w tym przypadku nie polega na odzyskaniu konkretnej sumy pieniędzy od dłużnika, ale odebrania mu rzeczy należącej do wierzyciela szczegółowo opisanej w wyroku. W tym przypadku jest to ciągnik rolniczy. Różnica jest więc zasadnicza. Uważamy, że podanie takiej informacji w sposób znaczący zmieni pogląd na opisaną sytuację" - przekazał nam Krzysztof Pietrzyk, rzecznik prasowy Krajowej Rady Komorniczej. 

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy