Reklama

Reklama

Komisja zdrowia o projekcie Dudy. Pojawiło się sporo wątpliwości

"Fundusz Medyczny to realizacja zapowiedzi prezydenta dotyczącącej wsparcia innowacyjnych świadczeń medycznych" - wyjaśniał w czasie dyskusji nad projektu ustawy wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. Opozycja wskazywała, że projekt jest bublem prawnym, pisanym na potrzeby prezydenckiej kampanii wyborczej, a w systemie ochrony zdrowia nie pojawiają się żadne nowe środki.

Prezydent złożył projekt ustawy o Funduszu Medycznym pod koniec czerwca. Jego powołanie zapowiedział w marcu. 

Reklama

Fundusz Medyczny to państwowy fundusz celowy. Jak uzasadniał w czasie swojego wystąpienia zastępca szefa Kancelarii Prezydenta - celem funduszu jest wsparcie działań, które mają poprawić zdrowie i jakość życia Polaków poprzez zapewnienie odpowiedniej infrastruktury oraz profilaktyki, wczesnego wykrywania i diagnostyki oraz leczenia chorób cywilizacyjnych, w tym chorób nowotworowych i chorób rzadkich.

Ponadto fundusz ma zapewnić pacjentom dostęp do wysokiej jakości świadczeń, w tym świadczeń specjalistycznych dla osób poniżej 18 lat oraz udzielanych poza granicami kraju oraz innowacyjnych terapii lekowych.

Na te zadania w tym roku przeznaczono 2 mld zł, w kolejnych - do 2029 r. po 4 mld zł rocznie.

Opozycja: Bubel prawny

O przeznaczaniu środków na poszczególne zadania ma decydować właściwy minister zdrowia. Pochodzą one m.in. z opłat, dotacji budżetu państwa (z części której dysponentem jest właściwy minister zdrowia), z odsetek od gromadzonych środków, dobrowolnych wpłat, darowizn i zapisów.

W czasie dyskusji posłowie opozycji wskazywali, że projekt jest bublem prawnym, pisanym jedynie na potrzeby prezydenckiej kampanii wyborczej, a faktycznie środki przesuwane są "z kieszeni do kieszeni tych samych spodni", bo w systemie ochrony zdrowia nie pojawiają się żadne nowe środki.

"Gdzie pokażą się te dziury, jeśli te dwa miliardy zaplanowane w 2020 roku przeznaczycie z Funduszu" - dopytywał wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia Rajmund Miller (KO). 

A prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej Dorota Korycińska pytała: "z jakich świadczeń NFZ będzie musiał zrezygnować, by mógł powstać Fundusz Medyczny?". 

Podobne zdanie podzielił prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego Krzysztof Kopeć wskazując, że "nie możemy zabrać jednym pacjentom, by dać innym. Jesteśmy za tym, by były to dodatkowe środki" - mówił w czasie dyskusji. 

"To PR-owy zabieg"

Również przedstawiciele samorządu lekarskiego zwrócili uwagę na to, że jeszcze za wcześnie, by powiedzieć na co rzeczywiście przeznaczone zostaną środki, ale powinny być one dzielone w sposób przejrzysty i przemyślany, a nie - jak wskazywało wiele osób uczestniczących w dyskusji - uznaniowy.

"Mamy do czynienia z PR-owym zabiegiem, który nie ma nic wspólnego z faktyczną poprawą. Nie macie już żadnych rezerw, a stan finansów publicznych jest opłakany. To nieprawda, że fundusz powstawał w czasie pandemii, tylko w czasie kampanii wyborczej. To tylko przesuwanie środków. W większości fundusze celowe to patologia, pozwalają na coraz większą uznaniowość i wyprowadzanie wydatków poza budżet, by ominąć regułę wydatków" - wyliczał Jerzy Hardie-Douglas (KO). 

Natomiast wiceprzewodniczący Miller stwierdził, że projekt "to political fiction. Ma pokazywać tylko wiarygodność prezydenta (...) jest pisany byle jak, na kolanie".

Posłowie wskazywali także, że zapisy wchodzą też mocno w ustawę refundacyjną, a droga pacjentów do nowych technologii leczniczych wydłuży się. Ich zdaniem wiele zapisów trzeba zmienić, odrzucić, dopracować.

"Resort zajmie się szukaniem 2 mld zł"

Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski, odnosząc się do krytycznych uwag przypomniał, że ministerstwo zdrowia dysponuje budżetem w wysokości 5,5 mld zł i wyliczył, że 1 mld zł to środki na programy polityki zdrowotnej, 1,8 mld zł przeznaczane jest na kształcenie studentów, 1 mld zł na inwestycje, 800 mln zł to środki unijne oraz inne pomniejsze wydatki np. na ratownictwo. 

"Z niczego nie zamierzamy rezygnować" - zapewnił Gadomski i dodał, że nie wyobraża sobie, że z tych 5,5 mld zł "wytniemy 4 mld zł". Dodał, że szukaniem 2 mld zł (środki zaplanowane z Funduszu na 2020 rok) resort zajmie się, gdy rząd przedłoży projekt nowelizacji budżetu i projekt budżetu na 2021 rok.

Gadomski w kontekście finansowania zadań przewidzianych w projekcie przypomniał, że w kolejnych latach pojawiły się dodatkowe środki budżetowe przekazywane do NFZ. 

W 2019 roku było to 2,7 mld zł. "Niech to będzie pewna gwarancja, czy może dobry prognostyk na to, że my te środki umiemy w budżecie państwa znaleźć, że nie tylko NFZ finansuje sektor ochrony zdrowia. W ten sam sposób będziemy szukać środków w budżecie państwa" - podkreślił.

"Krytykować jest bardzo łatwo"

Natomiast Aleksandra Rudnicka z Fundacji Pacjentów Onkologicznych mówiła o tym, że sam zarys projektu jest dobry, choć wymaga pewnego doprecyzowania. 

Wyjaśniła, że fundacja wnioskowała o fundusz nowoczesnej onkologii i wskazywała, że środki na jego finansowanie mogłyby pochodzić z akcyzy na tytoń, e-papierów, zwiększania VAT z suplementów diety do 23 proc. z 8 proc. "Obliczyliśmy, że w 2019 z akcyzy na tytoń byłoby 1,3 mld zł. Krytykować jest bardzo łatwo, trudniej jest coś zmieniać" - stwierdziła.

Również Rzecznik Praw Pacjentów Bartłomiej Chmielowiec podkreślił, że projekt jest ważny i potrzebny. Wyraził nadzieję, że w trakcie dalszych prac komisji zostaną wyjaśnione wątpliwości. 

Zaznaczył, że w projekcie zapisanych jest "wiele szczytnych celów" - kwestia wprowadzenia bezlimitowego finansowania świadczeń specjalistycznych i szpitalnych dla osób poniżej 18 roku życia oraz nowych technologii o wysokim poziomie innowacyjności. "Po to, byśmy mogli wdrażać leki zwłaszcza jeśli chodzi o choroby rzadkie i onkologiczne" - wyjaśnił Chmielowiec.

Projekt trafi do podkomisji

Poseł Michał Szczerba (KO)w trakcie dyskusji zgłosił wniosek formalny o podjęcie uchwały o wysłuchanie publiczne projektu ustawy. 

Miałoby się ono odbyć - jak zaznaczył - 27 lipca. Szczerba argumentował, że w tej chwili pojawiają się różnego rodzaju opinie organizacji i stowarzyszeń, a projekt wywołuje emocje i poważne zastrzeżenia. Ostatecznie wycofał się jednak z pomysłu, a posłowie zdecydowali o powołaniu jedenastoosobowej podkomisji do pracy nad projektem.

Wiceszef Kancelarii Prezydenta podkreślił, że jest otwarty na dyskusję. "Nie ma doskonałych ludzi, nie ma doskonałych praw. Jesteśmy otwarci na dyskusję. To element uzupełniania całego systemu" - podsumował. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje