Reklama

Reklama

Komentarze po wyrzuceniu posłów z PO. "Jestem zszokowany", "to metody bliższe PiS"

- Przyjmuję decyzję o wykluczeniu z PO posłów Ireneusza Rasia i Pawła Zalewskiego ze zdziwieniem, wręcz jestem nią zszokowany, jeśli jest prawdą, że powodem do niej było kilka wypowiedzi krytycznych wobec lidera naszej partii. - powiedział szef klubu senackiego KO Marcin Bosacki. Wicerzecznik Porozumienia Jan Strzeżek powiedział z kolei, że w jego partii jest miejsce dla posłów "łączących umiłowanie wolności z tradycyjnymi wartościami".

Zarząd Krajowy PO podjął w piątek decyzję o wykluczeniu z partii dwóch posłów: Pawła Zalewskiego i Ireneusza Rasia. Obaj w ostatnim czasie krytykowali publicznie działania władz partii. Sygnowali także list ponad 50 parlamentarzystów PO i KO, w którym znalazł się m.in. apel o zmiany w Platformie.

ZOBACZ: Paweł Zalewski komentuje wyrzucenie z PO w "Gościu Wydarzeń"

Inspiratorką tego listu i przedstawicielką sygnatariuszy jest szefowa parlamentarnego Zespołu ds. Naprawy Rzeczypospolitej Joanna Kluzik-Rostkowska (KO). W rozmowie z PAP bardzo negatywnie oceniła decyzję zarządu.

Reklama

- To jest decyzja całkowicie niezrozumiała i nie do zaakceptowania, jesteśmy w sytuacji, w której jako opozycja powinniśmy się łączyć, a nie dzielić - powiedziała Kluzik-Rostkowska.

- Ja decyzji Borysa Budki nie rozumiem, bo jeżeli rozmawiamy o jakości przywództwa i kondycji Platformy Obywatelskiej, to wyrzucenie dwóch posłów, którzy bardzo ostro wypowiadali się o jakości tego przywództwa nie zamyka wcale tej rozmowy - dodała.

"Doświadczeni i wartościowi"

Szef klubu senackiego KO Marcin Bosacki był proszony w TVN24 o ocenę decyzji Zarządu Krajowego PO. - Ze zdziwieniem, wręcz jestem zszokowany tą decyzją. Jeśli jest prawdą, że powodem do niej było kilka wypowiedzi krytycznych wobec lidera naszej partii. Ja znam trochę inne zwyczaje z krajów, w których mieszkałem i pracowałem wiele lat - czyli ze Stanów Zjednoczonych i Kanady. Tam wewnętrzna dyskusja jest rzeczą absolutnie naturalną, nawet krytykowanie przywódców swojej partii - odpowiedział Bosacki.

- Po drugie, jestem zdumiony momentem, w którym to się dzieje, bo jutro PiS ogłasza swój nowy, propagandowy hucpiarski program. To jest moment na to, byśmy my, PO, czyli środowisko, które ma ogromną szansę i przede wszystkim ambicję być główną alternatywą dla PiS w Polsce, powinniśmy punktować "gierkowszczyznę" ostatnich pięciu i pół lat rządów PiS, a nie zajmować się wyrzucaniem posłów, zwłaszcza tak doświadczonych i wartościowych jak poseł Zalewski - dodał senator.

"Zalewski głosował zgodnie z linią partii"

- Zawsze napawa mnie smutkiem wykluczanie kogoś ze społeczności - w ten sposób decyzję władz Platformy zareagował poseł Bogusław Sonik, który, podobnie jak Ireneusz Raś, pochodzi z Krakowa.

Zastrzegł, iż nie zna szczegółów sprawy, choć - jak dodał - dziwi go, że z posłami Rasiem i Zalewskim nie rozmawiano przed podjęciem decyzji o wykluczeniu. - Wydaje mi się, że jeżeli taką decyzję się podejmuje, to powinno się przynajmniej odbyć rozmowę z nimi wcześniej - powiedział Sonik.

Dodał, że posłowie Raś i Zalewski "mieli po prostu odrębne zdanie na politykę kierownictwa partii". - Aczkolwiek o ile wiem, to Zalewski chyba głosował zgodnie z linią partii ostatnio, więc jest to wykluczenie raczej za odrębną opinię - stwierdził Sonik.

- Platforma się szczyciła tym, że potrafi akceptować różnego rodzaju opinie. Takie metody raczej, bym powiedział, były bliższe Prawu i Sprawiedliwości, niż naszej partii - powiedział Sonik.

"To już chyba ostateczny znak, że konserwatyści w PO nie są mile widziani; miejsce ludzi łączących umiłowanie wolności z tradycyjnymi wartościami jest w Porozumieniu" - napisał z kolei wicerzecznik Porozumienia Jan Strzeżek.

"Dawno postawił się poza Platformą"

- Poseł Zalewski nie powinien być zaskoczony. Od kilku tygodni praktycznie codziennie krytykował Platformę i to czasami ostrzej niż partia rządząca. Ktoś, kto świadomie stawia się poza Platformą, wie, że opuszcza jej szeregi. Dzisiaj to się dokonało - powiedział Robert Kropiwnicki (PO) w Polsat News.

Przyznał, że wniosek szefa PO Borysa Budki został przez zarząd uwzględniony "po wielu godzinach dyskusji na zarządzie krajowym". - Paweł Zalewski dawno postawił się poza Platformą totalną krytyką, a zarazem brakiem działania na forum Rady Krajowej, czy klubu parlamentarnego - zaznaczył Kropiwnicki.

- Mógł zabrać głos na Radzie Krajowej, na klubie, ale tego nie robił, tylko chodził do mediów i oskarżał cały czas Platformę. Tak się nie da prowadzić partii, dawno przekroczył Rubikon - podkreślił polityk. - Chcemy rozmawiać z Polakami, a nie tłumaczyć się z wypowiedzi jednego czy drugiego posła - dodał polityk PO.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje