Reklama

Reklama

KO o projekcie PiS: To najbardziej restrykcyjna ustawa po 1989 roku

"Projekt dotyczący sądów autorstwa PiS wprowadza policję polityczną do polskich sądów, brzmi jak represje w czasach PRL i jest najbardziej restrykcyjną ustawą, uchwaloną po roku 1989" - mówili na piątkowej konferencji prasowej posłowie Koalicji Obywatelskiej.

Posłowie KO na konferencji w Sejmie odnieśli się do złożonego w czwartek projektu autorstwa posłów PiS.

Nowy projekt PiS w sprawie sądownictwa

Reklama

Posłowie PiS złożyli w czwartek w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych, Sądzie Najwyższym i innych ustaw, który wprowadza m.in. możliwość złożenia sędziego z urzędu, jeśli będzie przekraczał swoje uprawnienia oraz dokonuje zmian w procedurze wyboru I Prezesa SN. Projekt nakłada też na sędziów obowiązek poinformowania, do jakich partii należeli, w jakich stowarzyszeniach działają oraz jakim nickiem się posługują w portalach społecznościowych.

Nowacka: Skandaliczny projekt

Barbara Nowacka (KO) oceniła, że "to skandaliczny projekt ustawy złożony w przeddzień stanu wojennego, który dokładnie brzmi, jak represje w czasach PRL". Przekonywała, że posłowie PiS chcą karać sędziów za to, że będą zadawać pytania i będą zwracać się np. do Unii Europejskiej, czy pytali o wyrok TSUE.

"To nie tylko potworny krok wstecz w prawodawstwie, to nie tylko kolejna dewastacja dla sądów, to poważne zagrożenie naszej pozycji w Unii Europejskiej i naszego członkostwa" - mówiła. "Jak nas coś pełzaczkowym ruchem przybliża do polexitu, to właśnie takie decyzje, które odcinają część obywateli od możliwości szukania rozwiązań prawnych w Unii Europejskiej" - dodała.

Przekonywała, że sędziów, którzy od kilku lat walczą o niezależność sądów, chce się zakneblować. "To zagrożenie dla obywateli, którzy nie będą mogli skorzystać z wolnych i niezawisłych sądów, to bezczelna próba upartyjnienia i upolitycznienia" - mówiła Nowacka.

"To przypomina najgorsze czasy PRL"

Robert Kropiwnicki (KO) argumentował, że bez niezawisłości sędziów, to rządzący będą decydować o wyrokach, jakie będą zapadały. "Ten projekt wprowadza policję polityczną do polskich sądów, rzecznicy dyscyplinarni będą w imieniu ministra sprawiedliwości wydawać decyzje, których sędziów należy odsuwać od orzekania" - przekonywał. "To przypomina najgorsze czasy PRL" - dodał.

Podkreślał, że rzecznicy dyscypliny będą "wewnętrzną Służba Bezpieczeństwa, reprezentującą ministra sprawiedliwości, który będzie wskazywał palcem, którzy sędziowie nie nadają się do orzekania".

Zdaniem Kropiwnickiego, ten mechanizm odsuwa sprawiedliwość polskich sądów i rażąco łamie konstytucję. Chodzi, jak dodał, o artykuł 8 o bezpośrednim stosowaniu konstytucji i artykuł 91, zakładający, że prawo europejskie i umowy międzynarodowe stoją wyżej niż polska ustawa.

"Kto będzie następny?"

Arkadiusz Myrcha (KO) ocenił, że to najbardziej represyjna ustawa, jaką widział polski porządek prawny od 1989 r. "Jak słyszymy, że tam są rozwiązania znane w systemie niemieckim czy francuskim, to jest zwykłe kłamstwo. Tam są rozwiązania, które są znane w systemie tureckim" - stwierdził.

"Kto będzie następny?" - pytał. "Co zrobi władza, jeśli pytania takie, jak sędziowie, będą kierowali pełnomocnicy stron, radcowie, adwokaci?" - dopytywał. "Będzie kolejna ustawa, która będzie kneblowała?" - pytał poseł KO.

"Apelujemy do posłów PiS o wycofanie tego złego projektu, bo ten projekt nie spełnia żadnych standardów" - mówił Kropiwnicki. 

Nowacka zapowiedziała, że opozycja będzie bronić sędziów, być może także na ulicach. "Będziemy dbać o to, by ci co mają odwagę, nie czuli się sami" - mówiła.

Rzecznik rządu zabrał głos

"Nie można dopuścić do sytuacji, w której Polacy nie będą wiedzieli, czy orzeczenia sądów wydawane w ich sprawach będą miały charakter ostateczny" - w ten sposób rzecznik rządu Piotr Müller wyjaśniał szybkie tempo prac nad kolejnym projektem PiS dotyczącym sądownictwa. Pytany, kiedy projekt będzie rozpatrywany, powiedział, że na następnym posiedzeniu Sejmu. 

"Jeśli tak dalej pójdzie, jeśli chodzi o podważanie statusu sędziego, to zaraz będziemy mieli w toku postępowania wiele spraw, które będą miały charakter zawieszony przez zgłoszone wątpliwości. Ta ustawa ma ten proceder zatrzymać" - tłumaczył rzecznik rządu.

Jak podkreślił, "status KRS nie jest wadliwy". "Trybunał Konstytucyjny uznał, że KRS działa zgodnie z prawem" - zaznaczył. Według niego, TSUE, SN czy jakikolwiek inny sąd nie ma prawa by podważać wybór sędziów w Polsce. "Uważamy, że nie ma żadnych wątpliwości w tym zakresie" - podkreślił Müller. Jak dodał, "żeby nie tworzyć kolejnych precedensów w tym zakresie", PiS chce "inkorporować" przepisy, które obowiązują we Francji czy Niemczech.

Rzecznik rządu, pytany o postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, którzy powoływali się lub będą się powoływać się na wyrok TSUE lub krytykują działania rządu, powiedział, że "jeżeli sędziowie będą wypowiadać się w sprawach politycznych, to z innych przepisów wynika odpowiedzialność dyscyplinarna". Podkreślił, że "żaden sędzia w Polsce nie ma prawa podważania decyzji dotyczących powołania sędziego, bo to jest konstytucyjna kompetencja prezydenta".

Zaznaczył też, że wszyscy sędziowie powinni unikać jakiejkolwiek aktywności o charakterze politycznym. Dopytywany, czy chciałby zatem ukarania wiceszefa KRS, sędziego Wiesława Johanna, który - jak podkreślali dziennikarze - przed wyborami promował kandydata PiS, odparł: "Jeśli rzecznik dyscyplinarny uzna, że te wypowiedzi w ten charakter się wpisywały, to konsekwentnie - tak". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje