Reklama

Reklama

KO chce przywrócenia odpowiedzialności karnej urzędników

We wtorek 28 lipca posłowie KO Dariusz Joński i Michał Szczerba poinformowali, że złożyli w Sejmie projekt ustawy, który uchyla przepisy z tzw. tarcz antykryzysowych m.in. o zniesieniu odpowiedzialności karnej dla urzędników przekraczających uprawnienia przy zakupie określonych towarów.

Jak podkreślił Joński, "celem ustawy jest zniesienie przepisów znoszących odpowiedzialność karną dla urzędników". 

Reklama

"Nie powinno być świętych krów i kasty, która jest pod ochroną, dlatego składamy projekt, aby każdy urzędnik w Polsce, niezależnie od tego, czy robi COVID-owe zamówienia, czy inne, odpowiadał przed sądem, jeśli przekroczy prawo lub zrobi przekręt, czy nie zostanie zrealizowane zamówienie" - dodał poseł.

Zmiany w tarczy?

Szczerba zaznaczył, że projekt ustawy złożony przez KO ma uchylić niektóre przepisy z tzw. tarczy antykryzysowej i tarczy antykryzysowej 2.0.

"Chcemy między innymi uchylenia przepisu o tym, że nie popełnia przestępstwa określonego w art. 231, deliktu dyscyplinarnego, ten, kto w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub w stanie epidemii ogłoszonym z powodu COVID-19 nabywając określone towary, narusza obowiązki służbowe i przekracza uprawnienia".

Politycy KO wskazywali na przekroczenie uprawnień Ministerstwa Zdrowia przy zakupie respiratorów. 

"Będziemy pytali "Łukasza Respiratora Szumowskiego""

"Nie może być tak, że respiratory są przepłacane trzykrotnie" - podkreślił Joński. Według niego "respiratory są symbolem zakłamania, mataczenia i niegospodarności". Joński zapowiedział, że KO "będzie pytać codziennie, gdzie są respiratory i pieniądze". 

"Będziemy pytali ministra zdrowia "Łukasza Respiratora Szumowskiego" aż do skutku. Nie pozwolimy, aby publiczne pieniądze były marnowane" - dodał.

Jak wyjaśnił, w projekcie ustawy KO chce przywrócić stosowanie kodeksu karnego - art. 231 o przekroczeniu uprawnień przez urzędnika, art. 296 o wyrządzeniu szkody w obrocie gospodarczym, odpowiedzialność za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. "Doprowadzamy do stanu normalności, kiedy polityk władzy jest odpowiedzialny za swoje czyny. Uważamy, że ta bezkarność powinna być zniesiona" - ocenił poseł.

"Składamy ten projekt, bo słyszymy, że idzie druga fala koronawirusa; gdy to słyszymy, to mamy świadomość, że idzie druga fala "znajomych i przyjaciół", którzy nadal chcą tu robić jakieś biznesy. I na to nie chcemy pozwolić. Zobaczymy, co zrobi PiS, czy przegłosuje czy zostawi tak, jak jest, żeby urzędnicy byli bezkarni" - mówił Joński.

Jaki zapis znalazł się w tarczy?

W tzw. tarczy antykryzysowej uchwalono zapis, że ten, kto w okresie stanu epidemicznego lub w stanie epidemii ogłoszonym z powodu COVID-19, nabywając towary lub usługi niezbędne dla zwalczania tej choroby zakaźnej, narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące w tym czasie przepisy, jeśli działa w interesie społecznym nie popełnia przestępstwa z art. 231 kodeksu karnego o przekroczeniu uprawnień.

W tarczy antykryzysowej 2.0 znalazł się przepis o tym, że przestępstwa nie popełnia ten, kto realizuje w interesie publicznym obowiązki i zadania związane ze zwalczaniem skutków COVID-19, w tym społeczno-gospodarczych.

Afera wokół respiratorów

O nieprawidłowościach przy zakupie respiratorów przez ministerstwo zdrowia donosiła "GW". 

Na początku czerwca dziennik napisał, że "należąca do handlarza bronią spółka E&K, od której Ministerstwo Zdrowia kupiło 1,2 tys. respiratorów za 200 mln zł, nie dostarczyła jeszcze ani jednego aparatu". 

Według "GW" MZ kupiło respiratory od E&K po wyjątkowo wysokich cenach - za 1,2 tys. aparatów zapłaciło 44,5 mln euro, czyli ok. 200 mln zł. To średnio 165 tys. zł za sztukę, podczas gdy np. wysokiej klasy respirator firmy Draeger kosztuje 70-90 tys. zł. Cena respiratorów z dodatkowymi opcjami i oprzyrządowaniem to 110-120 tys. zł. Dostawy miały się zacząć w kwietniu i zakończyć w czerwcu.

Resort zdrowia na początku lipca informował, że łącznie planuje odebrać od dostawcy 200 respiratorów. W związku z niedotrzymaniem przez niego terminu dostaw sprzętu, który miał trafić do MZ w kwietniu i w maju, resort odstąpił od umowy i otrzymał zwrot przedpłaconych pieniędzy w kwocie ponad 14 mln euro. Na firmę nałożono też kary umowne w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje