Reklama

Reklama

Kempa: To insynuacje, pomówienia i bezpodstawne oskarżenia

Nigdy nie zaprzeczałam swojej wizycie na Komendzie Powiatowej Policji w Oleśnicy, przekonywanie opinii publicznej, że miała ona związek z wydarzeniami we Wrocławiu to manipulacja - podkreśliła w oświadczeniu przesłanym PAP szefowa KPRM Beata Kempa.

Oświadczenie Kempy to reakcja na stanowisko PO, która twierdzi, że zbadania przez sejmową komisję śledczą wymagają powiązania między niektórymi wrocławskimi policjantami, a politykami PiS, zwłaszcza Kempą. Według PO zbadać należy czy ewentualne takie związki mogły mieć wpływ na przebieg postępowania w sprawie śmierci Igora Stachowiaka na wrocławskim komisariacie.

Reklama

"W związku z licznymi insynuacjami i powielaniem narracji posłów PO m.in. w tygodniu 'Newsweek' informuję, że nigdy nie zaprzeczałam swojej wizycie na Komendzie Powiatowej Policji w Oleśnicy" - poinformowała Kempa.

Wyjaśniła, że jej wizyta w Oleśnicy miała bezpośredni związek z incydentem w Sycowie, gdzie nieznani sprawcy oplakatowali biuro poselskie "plakatami o uwłaczającej treści". Policja w Oleśnicy prowadzi postępowanie w tej sprawie.

"Moja troska o to postępowanie wynikała przede wszystkim z dbałości o bezpieczeństwo pracownika i osób przebywających w biurze poselskim i w znacznej mierze związana była z wyczuleniem po tragicznym wydarzeniu w biurze poselskim w Łodzi. Tym bardziej, że niemal na tym samym placu kilkanaście tygodni wcześniej dokonano rozboju" - zaznaczyła szefowa KPRM.

"Jako mieszkanka powiatu oleśnickiego, tak jak każdy inny obywatel, mam prawo korzystać ze wszystkich instytucji, które znajdują się na terenie mojego miasta i powiatu. Manipulacją jest przekonywanie opinii publicznej, że wizyta na komendzie w moim powiecie ma związek z jakimikolwiek wydarzeniami we Wrocławiu, w tym również związanymi z decyzjami ministra spraw wewnętrznych i administracji w tym dniu" - dodała.

Szefowa KPRM poinformowała również, że sprawę "insynuacji, pomówień i bezpodstawnych oskarżeń" zgłosiła do prokuratury. 

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany 15 maja 2016 r. na wrocławskim rynku; policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat mężczyzna stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Według pierwszej opinii lekarza, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.

TVN24 wyemitował drastyczne materiały, do których dotarł, a które zostały zarejestrowane na Komisariacie Policji Wrocław-Stare Miasto przy ul. Trzemeskiej tuż przed śmiercią Igora Stachowiaka. Z materiału wynikało, że wobec zatrzymanego kilkakrotnie użyto paralizatora, co nagrała kamera z tego urządzenia.

W związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA Mariusz Błaszczak odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendant miejskiego we Wrocławiu. Trwa procedura zwolnienia policjanta, który użył na komisariacie paralizatora wobec Stachowiaka. Sprawę śmierci Igora Stachowiaka od roku bada poznańska Prokuratura Okręgowa.

Poseł PO Borys Budka w maju mówił m.in. o potrzebie zbadania przez sejmową komisję śledczą powiązań między niektórymi wrocławskimi policjantami, a politykami PiS, zwłaszcza z szefową kancelarii premiera Beatą Kempą i czy ewentualne takie związki miały jakiś wpływ na przebieg postępowania w sprawie śmierci Igora Stachowiaka na wrocławskim komisariacie.

Według Budki, dwóch zdymisjonowanych po wydarzeniach we Wrocławiu funkcjonariuszy policji - komendant miejski policji we Wrocławiu, Dariusz Kokornaczyk i jego I zastępca, Jerzy Kokot pochodzą z Sycowa na Dolnym Śląsku - rodzinnej miejscowości Beaty Kempy.Po tej wypowiedzi szefowa KPRM w trakcie sejmowej debaty nad informacją rządu ws. śmierci Stachowiaka zapowiedziała, że złoży wniosek do komisji etyki poselskiej o ukaranie posła PO.

"Wobec (...) steku pomówień i insynuacji wobec mojej osoby, (...) wobec faktu, że zostałam pomówiona przez posła Budkę, również szereg artykułów prasowych, które po wypowiedzi Budki się pojawiły informuję, że nie zamierzam tego tolerować" - oświadczyła Kempa.

"Mam prawo - również jako poseł na Sejm - jeśli ktoś godzi w moje dobre imię i zadając pytanie z tezą próbuje również to moje dobre imię, a także to, że pełnię funkcję publiczną - wykorzystywać, mam prawo, aby chronić moje dobre imię i będę korzystać z tych instrumentów" - zapowiedziała Kempa.

Mateusz Roszak (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje