Reklama

Reklama

Kempa o ustawach o KRS i SN: Mamy nadzieję, że prezydent je podpisze

Jesteśmy zdeterminowani, żeby przyjąć ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym w przyszłym tygodniu i mamy nadzieję, że prezydent Andrzej Duda je podpisze - powiedziała w środę szefowa kancelarii premiera Beata Kempa. Zaznaczyła, że podczas prac parlamentarnych posłowie mają prawo zgłaszać swoje poprawki.

Szefowa KPRM odniosła się w ten sposób do słów prezydenckiej doradczyni Zofii Romaszewskiej, która oceniła, że poprawki zgłoszone przez posłów PiS do projektu ustawy o SN są "fatalne" i "nie do zaakceptowania".

Reklama

Pytana w TVP Info o wypowiedź Romaszewskiej Kempa stwierdziła, że trudno jej ją komentować, ponieważ zabrakło w niej "uzasadnienia, w jakich ewentualnie elementach by tutaj była niezgodność pomiędzy oczekiwaniami pana prezydenta a tym, co chce przegłosować sejmowa większość".

Ustawy o SN i KRS priorytetem rządu

Zaznaczyła, że rządowi zależy jedynie na tym, żeby ustawy o SN i KRS "jak najszybciej przyjąć", także ze względu na toczące się już prace nad kolejnymi zmianami dotyczącymi m.in. procedury cywilnej.

"Te ustawy są (...) procedowane; jesteśmy zdeterminowani, żeby istotnie przyjąć (je) w następnym tygodniu" - oświadczyła szefowa kancelarii premiera. Jak dodała, ma nadzieję, że następnie - po rozpatrzeniu ich przez Senat - prezydent te ustawy podpisze.

Kempa podkreśliła, że kolejne zmiany w sądownictwie mają przyczynić się "do większego rozwoju gospodarczego, ale co za tym idzie też poczucia sprawiedliwości", a przede wszystkim do przyspieszenia postępowań.

Porozumienie w "fundamentalnych sprawach"

Dopytywana, czy wszystkie 35 poprawek zgłoszonych przez posłów PiS do prezydenckiego projektu ustawy o SN było wcześniej uzgodnionych w negocjacjach pomiędzy Pałacem Prezydenckim a partią rządzącą, Kempa odparła: "Myślę, że w sprawach fundamentalnych - co do założeń i kwestii ustawy - zarówno pan prezes Jarosław Kaczyński, jak i pan prezydent Andrzej Duda, porozumieli się".

Zastrzegła, że projekty prezydenckie są procedowane w Sejmie, a posłowie "mają prawo zgłaszać poprawki do tego tekstu i mają prawo dyskutować nad tym, żeby to rozwiązanie (...) było najlepsze z możliwych". "Zawsze w Sejmie jest tak, że są emocje, że są poprawki, że jest dyskusja" - przekonywała.

Marceli Sommer (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje