Reklama

Reklama

Katastrofa lotnicza pod Częstochową. Jest decyzja ws. śledztwa

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie katastrofy lotniczej w Topolowie k. Częstochowy, w wyniku której w 2014 roku śmierć poniosło 11 osób. Rozbił się wtedy samolot należący do prywatnej szkoły spadochronowej.

Jak ustalili śledczy, bezpośrednią przyczyną katastrofy było uszkodzenie sprzęgła prawego silnika. Dopatrzyli się także nieprawidłowości w eksploatacji i konserwacji samolotu oraz błędów w pilotażu. Umorzyli śledztwo, bo zarówno właściciel szkoły, jak i pilot zginęli w katastrofie.

Reklama

Informację o umorzeniu postępowania przekazał w środę rzecznik prowadzącej to śledztwo Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek.

Do tragedii doszło 5 lipca 2014 r. Samolot Piper PA 31P Navajo wystartował ok godz. 16 z lotniska w Rudnikach koło Częstochowy, by zrzucić spadochroniarzy. Był to ósmy lot samolotu tego dnia. Po kilku minutach lotu samolot runął na ziemię na teren sadu przy ul. Częstochowskiej w miejscowości Topolów, a następnie stanął w płomieniach. Na pokładzie samolotu znajdował się pilot oraz 11 skoczków spadochronowych.

Wypadek przeżył jedynie jeden z instruktorów, który w ciężkim stanie został przetransportowany do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie. Mężczyzna ten został odciągnięty od palącego się wraku samolotu przez mieszkańca Topolowa oraz dwóch mężczyzn przybywających na urlopie w tej miejscowości.

"Sprawcy przestępstwa ponieśli śmierć"

Właścicielem samolotu była szkoła spadochronowa "Omega" z woj. podkarpackiego, należąca do Rafała G. W ramach działalności gospodarczej prowadził on szkolenia spadochronowe, wynajmując teren i hangar na lotnisku Rudniki. Był jedną z osób, które zginęły w katastrofie.

Jak przekazał prok. Ozimek, w sprawie zgromadzono obszerny materiał dowodowy, a w szczególności opinię biegłego z zakresu lotnictwa, raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych oraz zeznania ponad 100 świadków. - Na podstawie analizy tego materiału stwierdzono, że bezpośrednią przyczyną katastrofy było uszkodzenie sprzęgła prawego silnika, skutkujące brakiem przekazywania napędu od silnika do śmigła. Spowodowało to pogorszenie właściwości aerodynamicznych samolotu i jego upadek w locie niesterowanym. Zaznaczyć również należy, że użytkowanie samolotu odbywało się bez ważnego Świadectwa Zdatności do Lotu - poinformował rzecznik prokuratury.

- Ponadto uznano, że okolicznościami, które przyczyniły się do katastrofy były m.in. niewłaściwa obsługa techniczna samolotu, stosowanie paliwa samochodowego, niewłaściwe posadowienie pasażerów, intensywne eksploatowanie w sposób odbiegający od normalnej praktyki (częste starty i lądowania) oraz wysoka temperatura powietrza (ok. 30 stopni C) - dodał prokurator.

Według biegłego ds. lotnictwa, osobami odpowiedzialnymi za nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu powietrznym był właściciel szkoły spadochronowej Rafał G., który dopuścił się zaniedbań w konserwacji i eksploatacji samolotu oraz pilot samolotu, który popełnił błędy w pilotażu z powodu braku wymaganego doświadczenia. - Z uwagi na fakt, że sprawcy przestępstwa ponieśli śmierć w wyniku zdarzenia, prokurator wydał postanowienie o umorzeniu śledztwa - podała prokuratura.

Postanowienie o umorzeniu postępowania jest nieprawomocne. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy