Reklama

Reklama

Katarzyna Lubnauer o sprawie KNF: To jest druga afera Rywina

"Mam wrażenie, że koterie partyjne z PiS rozwalą to państwo. Kto ma nadzorować tę sprawę? (…) Prokurator Ziobro? Nie można być sędzią w swojej sprawie" - mówi szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer, pytana o aferę z Komisją Nadzoru Finansowego. Jak dodaje gość Porannej rozmowy w RMF FM, powinna powstać komisja śledcza, na czele której powinien stanąć polityk z opozycji. "To jest druga afera Rywina" - podkreśla.

Robert Mazurek: Trochę jesteśmy w minorowych nastrojach, bo Agnieszka Radwańska zakończyła karierę.

Reklama

Katarzyna Lubnauer: - Oczywiście, jest to przykra informacja, dlatego że największe chyba nasze sukcesy tenisowe to była właśnie Agnieszka Radwańska. Ona w pewnym momencie była nawet druga w rankingu WTA. A ponieważ u mnie akurat w domu, ze względu na to, co lubi oglądać mąż, często w telewizji widać tenis, więc i ja z przyjemnością czasami oglądałam.

Pani Agnieszko, dziękujemy za wszystko i liczymy na to, że ktoś zastąpi Agnieszkę Radwańską.

- Dziękujemy za wszystkie sukcesy i życzymy, żeby znalazła sobie teraz nową drogę życia.  

Pani poseł, ja mam tutaj dwa zestawy pytań. Ten w lewej będzie, jeśli wybierze pani wskazanego przeze mnie prawnika. No i tam odpalimy sobie ten procent... Tu pani odpisze...

- Tak, tak, jeden procent na karteczce.

To jak? Który pani wybiera? Lewy, prawy?

- Gdyby to nie było takie poważne, to moglibyśmy sobie pożartować. Tak całkiem poważnie - to mamy do czynienia z sytuacją, w której nie wiemy, co było na tej karteczce. I nas to zasadniczo nie powinno obchodzić, ale jeżeli słuchamy całej tej rozmowy, to nie mamy żadnej wątpliwości, że w Komisji Nadzoru Finansowego, która odpowiada za nasze finanse, doszło do jakiejś tam próby przekupstwa. I teraz cały problem polega na tym, kto ma to rozsądzić, bo to jest chyba najważniejszy problem. 

No właśnie.

- I teraz jest pytanie. Jeżeli mówi się o panu Chrzanowskim - bo to jest ten szef KNF-u, który wczoraj odleciał - że jest jakimś człowiekiem pana senatora Biereckiego, który z kolei jest człowiekiem od SKOK-ów, a mówi się, że on współpracuje z Ziobro...

Ale to się głównie mówi.

- No dobrze, po pierwsze mamy wrażenie, że te koterie partyjne z PiS-u - że tak powiem - rozwalą to państwo, ale jest jeszcze jedna kwestia. Kto ma to rozsądzić? Prokuratur Ziobro, który ma nadzorować osobiście tę sprawę, czy potem sąd, w którym prokurator Ziobro wybierał prezesa?

Czyli sądy też są już złe?

- Nie można być sędzią w swojej sprawie. Dlatego zawsze mówiliśmy, że prokuratura powinna być niezależna od polityków. Powinna być rozdzielona funkcja prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości.

Ale to pani chce ze mną porozmawiać o wszystkim, o sądach, o prokuraturze...

- No nie, powinna być komisja śledcza i co więcej, na czele tej komisji śledczej powinien być polityk z opozycji. To jest druga afera Rywina.

A Platforma też tak myśli?

- Jestem przekonana, że tak.     

To ciekawe, dlaczego jak oni mieli swoje afery - hazardową wspomnę - to nie dawali posłom opozycji szefowania w tej komisji.

- Nie odpowiadam za ich decyzje wtedy.

Naturalnie. Ale nie imponuje pani sprawność premiera Morawieckiego? Jeszcze nie zdążył człowiek przylecieć do Polski, a już skłoniono go, by podał się do dymisji. Śledztwo jest pod bezpośrednim nadzorem ministra.

Pana Zbigniewa Ziobry, który jest w pewnym stopniu...

- Szefów służb wezwał. W zasadzie brakuje tylko... Pamięta pani kryzysową kurteczkę Donalda Tuska?

Tak, ale spójrzmy na to inaczej. Zgłoszenie do prokuratury było złożone 7-8 listopada, czyli tydzień temu, natomiast szybciej facet zdążył wrócić z Singapuru samolotem, niż oni weszli w postaci CBA do jego biura. Czyli najpierw on posprzątał, potem weszło CBA.

Dobrze, ja zostawiam działalność pana mecenasa Giertycha z boku.

Ale nawet medialne doniesienie było z rana, a CBA weszło po powrocie Chrzanowskiego.

Jakie obchody pani planuje na 25 listopada?

- Jaki to jest dzień?

To jest rocznica objęcia przez panią szefowania Nowoczesną.

- Jakoś nie jestem taka przywiązana. Rzeczywiście mija już niedługo rok. Jedne wybory już w związku z tym przeszłam, rzeczywiście jest to dużo czasu.

Cieszę się, że pani w ogóle weszła do tego studia. Mam nadzieję, że pani z niego nie wyjdzie pytana o pieniądze.

Chodzi panu, że wczoraj wyszłam ze studio, tylko że po programie.

Tak, tak. Dobrze.

- Większy problem byłby, gdybym panu została w tym programie po programie.

Została pani podobno z kolei przystawką - przystawką Grzegorza Schetyny. Jak się pani czuje w tej roli?

- Po pierwsze lubię jedzenie, w związku z tym zasadniczo przystawka by mi nie przeszkadzała. Przystawki lubię najbardziej we wszystkich restauracjach, ponieważ one są zawsze najsmaczniejsze.

Niech mnie pani nie prowokuje, o jedzeniu porozmawiamy później.

- Natomiast całkiem poważnie, oczywiście mamy szansę w większym projekcie, jakim jest Koalicja Obywatelska. Ona się bardzo dobrze sprawdziła na te wybory samorządowe. Mamy szansę realizować nasze cele i wartości Nowoczesnej. To jest najważniejsze.

To porozmawiajmy trochę o tym roku, bo Ryszard Petru powiedział, że partia w zasadzie zniknęła. Staliście się wirtualnym bytem, no i rzeczywiście: partia jest wirtualna, realne są tylko długi.

- Wirtualny to jest Ryszard Petru i jego Plan Petru, o którym już wszyscy chyba zapomnieli. Natomiast wszystkie zobowiązania, które mamy, pochodzą z czasów poprzedniego przewodniczącego i ja je trochę zmniejszyłam.

Bo Ryszard Petru wskazuje powody, dla których staliście się niewidoczni, wirtualni. Mówi tak: zbyt daleko idąca koalicja z Platformą Obywatelską, brak podmiotowości i brak jakichkolwiek prób podkreślenia różnic między wami a Platformą. Doprowadziło to do tego, że, cytuję, już się nikt nie interesuje tym, co Nowoczesna ma do powiedzenia.

- Oczywiście fałsz, fałsz, fałsz.

Ryszard Petru kłamie? No nie...

- W koalicji mieliśmy pełną podmiotowość. Nawet znak graficzny koalicji wyraźnie zaznaczał znak Platformy i Nowoczesnej. Był to typowy komitet koalicyjny dwóch ugrupowań. Po drugie, bardzo jasno podkreślamy swoje różnice i tym, czym się różni Nowoczesna, chociażby w kwestii gospodarczej jesteśmy bardziej liberalni, jesteśmy zdecydowanie bardziej proeuropejscy. Jesteśmy partią, która jest za rozdziałem Kościoła od państwa.

Jeszcze bardziej proeuropejscy jesteście?

- Tak, jesteśmy jeszcze bardziej proeuropejscy, jesteśmy skrajnie proeuropejscy.

A to na czym polega skrajna proeuropejskość?

- Na przykład na tym, że byliśmy pierwszą partią, która dość jednoznacznie mówiła, że powinniśmy przyjąć euro ze względu na to....

Nie, to już Platforma wcześniej mówiła, niech się pani nie gniewa.

- Od początku mówimy konsekwentnie. Platforma w tej kwestii miała zmienne, że tak powiem, zdanie. Natomiast w niektórych kwestiach jesteśmy bardzo jednoznaczni: praw kobiet, rzeczy związanych z rozdziałem Kościoła i państwa. Tutaj jako partia jesteśmy dużo bardziej wolnościową partią.

Ale gazety donoszą o tym, że wasi posłowie już pukają do drzwi Platformy i szukają tam dla siebie miejsca.

- No tak, wiem. To samo donoszą gazety od trzech lat. Tak od trzech lat słyszę tę samą informację.

No i paru posłów jednak przeszło.

- Ale akurat ci, o których ciągle jest pisane nie.

Wróć Ryśku, wróć z daleka. No tak podobno śpiewają. Wróć Ryśku wróć, partia czeka.

- Rozumiem, że ci, którzy są u Ryśka.

Nie, podobno właśnie członkowie Nowoczesnej bardzo żałują, że Ryszard Petru odszedł, że go nie ma.

- Nie widzę tych tłumów.

Pani sprzedała partię Schetynie za cenę dobrego miejsca na listach?

- Jesteśmy w tej chwili czwartą siłą w sejmikach, jeśli chodzi o liczbę radnych. Mamy 31 radnych sejmikowych i mamy ponad 220 radnych w całym kraju.

Macie taką potęgę jak Ziobro czy Gowin.

- Oni nie mają tylu radnych w sejmikach, ani tylu radnych w radach miasta.

Sami bez Schetyny nie istnielibyście.

- Istnielibyśmy. W tej chwili są wybory do Parlamentu Europejskiego i to są wybory najbardziej skrojone pod taka partie jak my. To że współpracujemy w ramach Koalicji Obywatelskiej, wynika z faktu, że jestem głęboko przekonana, że taka współpraca i taki projekt jest potrzebny.

Z drugiej strony długi na karku i żadnej perspektywy politycznej. Mirosław Pampuch, wasz skarbnik, potwierdził, że wszczęto procedurę komorniczą: "Komornik objął jedno z naszych kont - zabezpieczenie na poczet roszczeń". To ile macie tych długów?

- Trochę ponad dwa miliony.    

Trochę ponad dwa miliony. I żadnych dotacji z budżetu.

- Oczywiście.    

To z czego wy to oddacie?

- Po pierwsze, wszystkie zobowiązania powstały za czasów tego przewodniczącego, który tak miło o opowiada o Nowoczesnej, co zostało po nim.

A jak on się nazywa?

- Ryszard Peru? Po drugie, jeszcze dzisiaj konsultowałam się z człowiekiem odpowiedzialnym za finanse i powiedział jednoznacznie, że prawdopodobnie zmniejszyliśmy w ciągu tego roku dług.

Partia nowoczesnych ekspertów od gospodarki nie do końca wie, ile ma długu i prawdopodobnie zmniejszyliśmy, chyba że zwiększyliśmy.

- Nie, nie. Zmniejszyliśmy te zobowiązania, bo żadnego innego nie zaciągnęłam. Wszystkie zobowiązania pochodzą od poprzedniego przewodniczącego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne