Reklama

Reklama

Kasacja przeciw liderowi "Dumy i Nowoczesności" Mateuszowi S.

Na 17 kwietnia Sąd Najwyższy wyznaczył rozpoznanie kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich od orzeczenia sądu w Wodzisławiu Śląskim sprzed roku. Sąd umorzył wtedy sprawę przeciw liderowi "Dumy i Nowoczesności" Mateuszowi S. RPO chce, by sprawa była ponownie zbadana.

O zarejestrowanym w Wodzisławiu Śląskim Stowarzyszeniu "Duma i Nowoczesność" głośno zrobiło się, gdy w lesie nieopodal tego miasta w zeszłym roku odbyły się "obchody" 128. rocznicy urodzin Adolfa Hitlera, sfilmowane ukrytą kamerą przez dziennikarzy "Superwizjera" TVN24 i ujawnione w telewizyjnym reportażu w styczniu tego roku.

Reklama

W swoich wyjaśnieniach przekazanych wówczas wodzisławskiemu starostwu, a także w oświadczeniu na stronie internetowej stowarzyszenia, organizacja ta odcięła się od wydarzeń pokazanych w materiale dziennikarskim, jednak - jak wynikało z przeprowadzonej przez urzędników starostwa analizy - duża część członków stowarzyszenia była na "imprezie" ku czci Hitlera.

W drugiej połowie stycznia, na stronie RPO poinformowano natomiast, iż jeszcze w lipcu 2017 r. Rzecznik skierował do SN kasację w innej sprawie - dotyczącej zarzutu wykroczenia, które miał popełnić lider stowarzyszenia Mateusz S. Chodziło o przepis Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym "kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo karze nagany".

"Pod koniec 2016 r. 'DiN' opublikowała w internecie serię naklejek z nieprzyzwoitymi i obraźliwymi napisami stylizowanymi na znaki zakazu. Obrazki przedstawiały m.in. dwa ludziki w pozycji sugerującej seks analny i były opatrzone napisem: 'Zakaz pedałowania, homoseksualiści wszystkich krajów, leczcie się'" - podawało w styczniu Biuro RPO. Jak dodawało, policjanci z Wodzisławia ustalili, że naklejki opublikował lider stowarzyszenia.

Wodzisławski sąd rejonowy w kwietniu zeszłego roku umorzył sprawę. Sąd przyznał, że rysunki "przez część odbiorców mogą zostać uznane za nieprzyzwoite", ale umieszczenie ich w internecie nie wypełnia znamion wykroczenia, gdyż "internet nie jest miejscem publicznym".

Z taką wykładnią nie zgodził się RPO. "Wbrew przekonaniu wyrażonemu przez sąd rejonowy, internet nie jest zatem 'jedynie zapisem danych w komputerach', lecz stanowi on ogólnoświatową sieć, system" - wskazał Rzecznik. Jak dodał "można stwierdzić, że w przypadku umieszczenia określonych treści na stronie internetowej, w serwisie internetowym, osoba działająca w internecie przekazuje określone treści do nieokreślonego kręgu podmiotów".

"Oznacza to, że w internecie nie można bezkarnie publikować wszystkiego, co się chce. Właściciele stron internetowych i wydawcy portali odpowiadają za pojawiające się tam treści" - dodał RPO.

W związku z tym Rzecznik wniósł w kasacji o uchylenie zaskarżonego postanowienia wodzisławskiego sądu i przekazanie temu sądowi sprawy do ponownego rozpoznania.

Jak poinformował PAP Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN, termin rozpoznania tej kasacji został wyznaczony na 17 kwietnia.

Na nagraniach ukrytą kamerą "Superwizjera" TVN24 były pokazane m.in. obchody 128. urodzin Adolfa Hitlera zorganizowane w 2017 r. w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego. Materiał pokazywał m.in. rozwieszone na drzewach czerwone flagi ze swastykami i "ołtarzyk" ku czci Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku zostaje podpalona. Widać też było uczestników spotkania przebranych w mundury Wehrmachtu, wznoszenie toastów "za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę" i częstowanie tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy.

Śledztwo w sprawie tych "obchodów" prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Zarzuty w sprawie usłyszało dotychczas siedem osób, w tym Mateusz S. Podejrzanym przedstawiono zarzuty propagowania nazistowskiego ustroju poprzez zorganizowanie i przeprowadzeniu 128. rocznicy urodzin przywódcy Rzeszy Niemieckiej, w trakcie której pochwalano, afirmowano te rządy, prezentowano i wykorzystywano emblematy, nagrania i teksty oraz inne gesty nawiązujące do symboliki nazistowskiej.

Podczas przeszukań w mieszkaniach zatrzymanych znaleziono mundury, flagi, odznaki, naszywki i publikacje o symbolice nazistowskiej. Zabezpieczone zostały ponadto telefony komórkowe i komputery. Przy jednym z podejrzanych znaleziono też pistolet i 16 sztuk amunicji; usłyszał więc też zarzut nielegalnego posiadania broni.

Niezależnie od zarzutów karnych, sąd zajmie się wkrótce wnioskiem o rozwiązanie stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność". Skierował go w lutym do sądu starosta wodzisławski. Gliwicka prokuratura informowała, że weźmie udział w postępowaniu sądowym zmierzającym do zdelegalizowania stowarzyszenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje