Reklama

Reklama

Karczewski o końcu protestu rezydentów: To dobry ruch

Zakończenie protestu głodowego przez lekarzy - rezydentów "to bardzo dobry ruch" - ocenił w poniedziałek marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Jak dodał, "ta decyzja otwiera pole do dalszych rozmów i dalszego dialogu".

"Bardzo cieszę się, że protest rezydentów w tej formie zakończył się. (...) To bardzo dobry ruch ze strony rezydentów; ze strony lekarzy, którzy rozpoczynają swoją drogę zawodową. Jestem przekonany, że ta decyzja otwiera pole do dalszych rozmów i dalszego dialogu" - powiedział dziennikarzom marszałek Senatu. "Będziemy rozmawiać, będziemy prowadzić debatę. Jesteśmy otwarci i gotowi do każdej rozmowy" - dodał.

Reklama

Pytany, czy żałuje słów, że powinno się pracować nie tylko dla pieniędzy, ale także dla idei, Karczewski powiedział, że Ci, którzy krytykują jego słowa, niedokładnie się z nimi zapoznali. "Ja powtórzę, że ważne są pieniądze, ale ważna jest też idea; ważniejsze są idee niż pieniądze. Ja się podpisuję pod tymi słowami i nie wycofuję się" - powiedzał. "Zawód lekarza jest pieknym zawodem, nie ma ceny za uratowanie życia (...); idea pomocy, idea wspierania, idea leczenia jest zdecydowanie ważniejsza niż pieniądze" - dodał.

Koniec protestu

Lekarze-rezydenci, którzy od 2 października prowadzili protest głodowy, poinformowali w poniedziałek, że go kończą. Zapowiedzieli jednocześnie, że nie kończą walki o swoje sztandarowe postulaty. Przekazali, że medycy będą wypowiadać klauzulę opt-out, która pozwala pracować dłużej niż przewidują obowiązujące normy. 

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przekazał PAP, że "z zadowoleniem przyjmuje tę decyzję".  "Postulaty rezydentów są już zrealizowane bądź są w trakcie realizacji. Pracuje zespół, w którym analizujemy, co jeszcze można zaproponować ponad to, co jest z powodzeniem realizowane" - powiedział szef MZ.

Rezydenci domagają się wzrostu nakładów na ochronę zdrowia w szybszym tempie niż proponuje rząd; chcą także powołania zespołu, który zająłby się analizą i renegocjacją zapisów ustawy regulującej minimalne wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia oraz podwyższenia swoich wynagrodzeń do 1,05 średniej krajowej. 

Cel protestu? Zwiększenie nakładów na służbę zdrowia

"Protest nigdy nie był przeciwko komuś; protest nie był przeciwko władzy; ten protest był o coś - o realne, skokowe zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB w trzy lata" - mówił w poniedziałek na konferencji prasowej w Warszawie wiceszef Porozumienia Rezydentów OZZL Jarosław Biliński. "Od dzisiaj masowo rozpoczynamy wypowiadanie tzw. klauzuli opt-out, czyli przestajemy pracować niebotyczną liczbę godzin, przestajemy pracować niezgodnie z Kodeksem pracy; przestajemy być zmęczeni; przestajemy łatać dziury systemowe, przestajemy traktować pacjentów jako cyfry, tak jak każe nam NFZ" - dodał.

Podpisanie tzw. klauzuli opt-out przez lekarza jest dobrowolne. Oznacza ona wyrażenie zgody na pracę w wymiarze przekraczającym przeciętnie 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym (nie dłuższym niż cztery miesiące). Pracownik może cofnąć tę zgodę, informując o tym pracodawcę na piśmie, z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

MZ podkreśla, że nakłady na zdrowie sukcesywnie rosną. Rząd przyjął projekt autorstwa Ministerstwa Zdrowia, stopniowo zwiększający nakłady na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB w 2025 r.; w 2018 r. na ochronę zdrowia będzie przeznaczone 4,67 proc. PKB; a rok później 4,86 proc. Nakłady na ten cel będą wzrastać w kolejnych latach: w 2020 r. - 5,03 proc, w 2021 r. - 5,22 proc., w 2022 r. 5,41 proc., w 2023 r. - 5,6 proc., a w 2024 - 5,8 proc. Docelowy poziom finansowania, czyli 6 proc. PKB, miałby zostać osiągnięty w 2025 r.

Zgodnie z zapowiedzią premier Beaty Szydło, aktualne pozostaje rozważenie możliwości skrócenia czasu dochodzenia do założonego pułapu publicznych nakładów na zdrowie.

30 tys. podpisów pod projektem

Projekt, przygotowany przez Porozumienie Zawodów Medycznych, przewiduje, że docelowo na finansowanie ochrony zdrowia przeznaczane byłoby corocznie nie mniej niż 6,8 proc. PKB z roku poprzedniego. Zastrzeżono, że w 2018 r. na ten cel powinno być przeznaczone nie mniej niż 5,2 proc. PKB, w 2019 - 5,7 proc., a w 2020 r. - 6,2 proc.

Rezydenci podali w poniedziałek, że zebrano pod nim już 30 tys. podpisów.

W ubiegłym tygodniu premier Szydło zadeklarowała, że spotka się z lekarzami rezydentami, gdy zakończą protest. Podnosiła, że rząd realizuje postulaty młodych medyków - nakłady na zdrowie będą rosły, zaplanowano podwyżki

Resort zdrowia wskazuje m.in., że w sierpniu weszła w życie ustawa regulująca sposób ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych, w efekcie której wynagrodzenia lekarzy w najbliższych latach będą wzrastać.

Co zrobi rząd?

20 października, podczas pierwszego spotkania Zespołu ds. systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, minister Konstanty Radziwiłł poinformował o analizach możliwości dalszego zwiększania wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia (m.in. wynagrodzeń lekarzy rezydentów) połączonych z przeglądem funkcjonowania ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Zespół ma zakończyć prace do 15 grudnia. Ma to umożliwić ewentualne odzwierciedlenie efektów prac zespołu już w przyszłorocznym budżecie państwa. Kolejne posiedzenie Zespołu jest planowane 3 listopada.

MZ argumentuje, że podejmuje działania na rzecz zmniejszania kolejek. Przyczynić ma się do tego - w ocenie MZ - m.in. wprowadzenie tzw. sieci szpitali oraz koordynacji opieki zdrowotnej, a także przekazanie dodatkowych środków m.in. na operacje zaćmy. Resort wskazuje, że rozwiązanie problemu braku personelu medycznego jest procesem długoletnim - podkreśla, że limity przyjęć na studia lekarskie rosną; zwiększana jest także liczba miejsc rezydenckich.

Marszałek Senatu ocenił w minionym tygodniu - odnosząc się do postulatów rezydentów, że myślenie o pieniądzach nie jest najważniejsze w życiu; że warto pracować dla jakiejś idei. Zachęcał lekarzy, by odstąpili od strajku i powrócili do pracy. "Myślenie o pieniądzach nie jest najważniejsze w życiu. (...) Jako marszałek Senatu, zarabiam zdecydowanie mniej, niż bym zarabiał, jako dyrektor, czy ordynator szpitala, naprawdę warto pracować dla jakiejś idei, a nie tylko myśleć o pieniądzach " - mówił wówczas marszałek Senatu.(PAP)

Katarzyna Lechowicz-Dyl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje