Reklama

Reklama

Kaczyński: Petelicki był wśród zagrożonych. I już nie żyje

- Kilka tygodni temu (przed śmiercią generała Petelickiego - red.) miałem rozmowę, w której pewna bardzo znana uczestniczka polskiego życia publicznego powiedziała mi, że jest takich kilka osób zagrożonych, bo za dużo mówią o tym, jak to w Polsce naprawdę było w ciągu tych przeszło 20 lat m.in. na początku okresu przemian. Wśród tych zagrożonych był pan Petelicki. I tej wiedzy nikt mi nie odbierze. Został wymieniony wśród zagrożonych i już nie żyje - stwierdził podczas konferencji prasowej Jarosław Kaczyński.

- Zresztą niektóre z tych osób już zostały na różne sposoby uderzone. To jest przesłanka do sceptycyzmu wobec koncepcji samobójstwa. Oczywiście, za mało znam szczegółów, bym się ostatecznie w tej sprawie wypowiadał - dodał prezes PiS.

Reklama

Kaczyński nie chciał ujawnić od kogo otrzymał takie informacje, bo jak stwierdził "nie ma do tego upoważnienia". Powiedział tylko, że jest osoba, która wymieniła Petelickiego "na krótkiej liście osób, które bardzo dużo mówią i są w związku z tym zagrożone", bardzo dobrze orientuje się realiach polskiego życia.

Gen. Petelicki nie żyje

Rana postrzałowa głowy była przyczyną śmierci Sławomira Petelickiego - taki wynik sekcji jego zwłok podała oficjalnie prokuratura. Sekcja nie wykazała śladów wskazujących na "udział osób trzecich" w tragedii.

- Wstępne wyniki sekcji potwierdzają wyniki oględzin ciała - poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Dariusz Ślepokura. Dodał, że potwierdzono postrzał głowy w skroń - rana jest wlotowa i wylotowa; nie ma innych obrażeń ciała.

Prokuratura zarządziła badania toksykologiczne na obecność substancji odurzających w ciele zmarłego. Wyniki mają być znane miej więcej za kilka tygodni, razem z całościową opinią sekcji zwłok. Według Ślepokury planowane są także "standardowe badania" biegłego balistyka (co do broni i trajektorii lotu pocisku).

Ślepokura powiedział, że ani przy denacie, ani w jego domu nie znaleziono żadnego listu pożegnalnego. Zabezpieczono nagrania z monitoringu (według informacji mediów kamery z podziemnego parkingu nie sięgały miejsca, gdzie padł strzał). Trwają przesłuchania świadków, w tym osób najbliższych.

Wstępną kwalifikacją prawną postępowania jest art. 151 Kk, który przewiduje karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 dla tego, kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na życie. Kwalifikacja - przyjmowana z reguły przy śledztwach w sprawie samobójstw - może się zmienić, jeśli pojawiłyby się "nowe okoliczności".

Martwy Petelicki został w sobotę znaleziony przez żonę w podziemnym parkingu wielorodzinnego budynku, w którym mieszkał, na warszawskim Mokotowie. Znaleziono przy nim broń, z której padł strzał. Jak podkreślali od początku informatorzy PAP, najbardziej prawdopodobną wersją śmierci generała jest samobójstwo.

Petelicki był generałem w stanie spoczynku; oficerem wywiadu PRL, potem założycielem i pierwszym dowódcą jednostki GROM. We wrześniu skończyłby 66 lat. Pozostawił żonę i dwoje dzieci.

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Kaczyński | zagrożeni | tych | Życie | Petelicki | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne