Reklama

Reklama

Kaczyński napisał list do członków partii

Jarosław Kaczyński porównał rządy Donalda Tuska do czasów PRL i rządów Władysława Gomułki. Polsat News dotarł do sześciostronicowego listu prezesa PiS do członków partii.

"Żadna z zaplanowanych dróg nie zostanie w terminie w całości wybudowana czy zmodernizowana. A zgodnie z przygotowanym przez nasz rząd harmonogramem realizowane są zaledwie dwie na dziesięć inwestycji kolejowych. To bezprecedensowa katastrofa, szczególnie jeżeli potwierdzą się informacje, że kolejny budżet dla Polski zostanie, mimo wyborczych obietnic Tuska, znacząco ograniczony, szczególnie fundusze z programu spójności" - napisał Kaczyński w liście.

Reklama

Prezes PiS odniósł się także do prezydencji Polski w UE i do ostatnich wydarzeń ws. ACTA.

"Nie wykorzystano też szansy jaką była prezydencja Polski w Unii, a jedynym namacalnym dowodem, jak potraktowano tę wielką szansę na wzmocnienie naszej pozycji stanie się ACTA, właśnie w tym okresie wprowadzona przez Tuska na ścieżkę szybkiej europejskiej akceptacji. To zostanie mu zapamiętane w całej Europie, tak jak i późniejsza żałosna rejterada" - stwierdził lider PiS.

Kaczyński rządy Donalda Tuska porównał do czasów PRL i rządów Władysława Gomułki: "To rządy Tuska doprowadziły do bezprecedensowej kampanii przeciwko wartościom, które zawsze stały na straży polskości, pozwalały Narodowi przetrwać w najtrudniejszych czasach. Ataki na Kościół, biskupów i wiarę zwykłych ludzi przypominają najgorsze czasy PRL, z okresu Władysława Gomułki. Czy po pół wieku od tamtego okresu znowu mamy bronić wiary przed zorganizowaną przemocą?"

Prezes PiS napisał: "Dzisiaj w Europie jesteśmy świadkami, jak jedne państwa ulegają woli innych oraz jak inne potrafią bronić swoich interesów narzucając swoją wolę słabszym. To najlepszy dowód, że ci którzy proponują nam rezygnację z suwerenności, kłamią i mataczą. Oni nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego Niemcy mają prawo do suwerenności a Polacy mają sami się takiego prawa pozbawić.

Nie do takiej Unii Europejskiej wstępowaliśmy i nie o taką walczył w Brukseli prezydent Lech Kaczyński. Teraz jesteśmy świadkami jak Traktat Lizboński jest traktowany jak świstek papieru bez większego znaczenia tylko dlatego, że przestał pasować do obecnej politycznej dominacji. "

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje