Reklama

Reklama

Kaczyński na Kongresie PiS: Jesteśmy partią racji stanu

- My dzisiaj bronimy konstytucji, a prezes (TK) Rzepliński jest jej głównym przeciwnikiem - przemawiał Jarosław Kaczyński podczas wystąpienia inaugurującego obrady V Kongresu Prawa i Sprawiedliwości. - Nie jesteśmy kolonią, pójdziemy własną drogą. Polska może być wyspą wolności w Europie - mówił lider partii rządzącej.

Na Kongresie zostaną wybrane nowe władze partii; Jarosław Kaczyński najpewniej nie będzie miał konkurenta w wyborze szefa ugrupowania na kolejną 3-letnią kadencję. Prezes PiS ma nakreślić zadania dla swojego obozu politycznego.

Reklama

Kongres rozpoczął się od odegrania hymnu narodowego, następnie głos zabrał Kaczyński. W warszawskiej hali Expo zebrało się ponad tysiąc delegatów i polityków PiS.

Na początku prezes PiS wspomniał osoby związane z partią, które zmarły od czasu poprzedniego Kongresu: śp. Zytę Gilowską - Kaczyński wspomniał jej wielki wkład w polską politykę; Śp. Zbigniewa Romaszewskiego - "człowieka ogromnej zasługi"; Henryka Górskiego - zasłużonego senatora; śp. Artura Górskiego i śp. Andrzeja Stępnia - "ludzi zasłużonych". - Wszyscy odeszli zbyt wcześnie - mówił szef partii. Minutą ciszy uczczono ofiary katastrofy smoleńskiej.

Upór, twardość i determinacja

- Mamy osiem miesięcy od momentu, w którym przejęliśmy władzę, kiedy został powołany rząd Prawa i Sprawiedliwości. To jest czas może zbyt krótki, by dokonywać podsumowań - podkreślił prezes PiS. - Dlatego jeśli kongres się na to zgodzi, proponuję, by kolejna, podsumowująca także czas naszych rządów tura kongresu odbyła się po roku władzy, czyli przy końcu roku. A dziś zajmijmy się przede wszystkim okresem poprzednim - mówił.

- Upór, twardość, inwencja i determinacja doprowadziły nas do zwycięstwa - przemawiał Kaczyński. Jak podkreślił, determinacja była konieczna. - Niektórzy doradzali, żebyśmy się poddali. Nie zrobiliśmy tego. (...) Pokazaliśmy społeczeństwu, że może być inaczej - mówił prezes partii rządzącej.

Kaczyński zaznaczył, że okres wyborów parlamentarnych w 2011 r. był dla PiS "wyjątkowo trudny". "Przegraliśmy wybory po raz drugi, nasi przeciwnicy po raz drugi wygrali, co bardzo umocniło ich samopoczucie i pozycję. Doszło do rozłamu w naszej partii, byliśmy atakowani bardzo agresywnie ze wszystkich stron, a zniecierpliwienie wobec nas wykazywali także ludzie z różnego rodzaju ośrodków prawicowych" - powiedział.

Według niego przeciwnicy PiS kontrolowali w tym czasie całe życie publiczne, mieli rząd, prezydenta, wszystkie instytucje kontrolne, samorządy "zorganizowane w wielkiej mierze na zasadzie symetrii z tym, co w Warszawie, co nie jest zgodne z zasadami demokracji".

"Media głównego nurtu popełniły błąd"

- Słyszeliśmy wrogie okrzyki, rechot i dobre rady: ustąpcie, choćby w sprawie Smoleńska, ale nie ustąpiliśmy, daliśmy radę, zwyciężyliśmy - podkreślił Kaczyński.

- Media głównego nurtu popełniły błąd. Uznały, że nie mamy nic do powiedzenia - kontynuował Kaczyński.

Kaczyński wspomniał aktywność PiS w powiatach, a także organizację miesięcznic smoleńskich. - Pokazaliśmy też naszą obecność w wyborach uzupełniających do Senatu. We wszystkich sześciu okręgach wygraliśmy - dodał.

Kaczyński powiedział też, że w czasie, gdy na Ukrainie wybuchała wojna, w Polsce media "chroniły" ówczesną partię rządzącą i jej "prorosyjską politykę".

- Dlaczego mówię, że pod osłoną mediów? Dlatego, że nikt w tym głównym nurcie, który najbardziej dociera do opinii publicznej nie pytał dlaczego ta polityka przedtem była tak radykalnie inna. I dlatego przyniosło to efekty, pozytywne efekty dla PO - mówił.

- To pomogło Platformie Obywatelskiej, (...) ale my byliśmy odpowiedzialną opozycją. Jesteśmy odpowiedzialną partią - mówił. Zaznaczył jednak, że "jest znak zapytania w sprawie uczciwości przy liczeniu głosów w wyborach samorządowych.

Duda - celny cios PiS

Lider PiS wspomniał też zjednoczenie prawicy (2014 rok), które - jak to określił - było drogą do zwycięstwa. - Jesteśmy partią racji stanu! - przemawiał Kaczyński.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości stwierdził też, że to determinacja Andrzeja Dudy doprowadziła do zwycięstwa w wyborach prezydenckich.

- W wyborach prezydenckich mieliśmy dobry pomysł: przeciwstawić Bronisławowi Komorowskiemu kogoś, kto będzie jego całkowitym przeciwieństwem; Andrzej Duda, to był celny cios w nadzieje drugiej strony - powiedział.

Później przeszedł do omówienia wyborów parlamentarnych.

Dlaczego Kaczyński nie jest premierem?

- Od powstania Porozumienia Centrum, przez 26 lat byłem przedmiotem nieustannej obróbki przez zwolenników III RP. Gdybym był kandydatem na premiera, główny atak poszedłby na mnie. Trzeba było się uchylić. Taka była potrzeba, potrzeba służenia zwycięstwu - powiedział, za co został nagrodzony brawami na stojąco. O premier Beacie Szydło powiedział, że pokazała, że ma talent.

- Musimy być suwerenni i mamy do tego prawo - kontynuował.

"Nie" dla planu Balcerowicza

Dalej Kaczyński mówił o naprawie państwa. - Potrzebujemy państwa silnego, które reaguje na zagrożenia i potrzeby społeczeństwa (...). Silna Polska to odrzucenie planu Balcerowicza, to nowy porządek gospodarczy. To plan Morawieckiego! - przekonywał.

- Każdy popełnia błędy i nie ma w tym nic złego, jeśli tylko zostaną one naprawione. (...) Nasze plany wymagają realizacji, ale na to też trzeba lat, kolejnych wygranych wyborów - mówił.

Prezes PiS powiedział też, że jego partia opowiada się za społeczeństwem solidarnym. - Chodzi o wyrównywanie szans, wyrównywanie poziomu życia między różnymi regionami, między miastem a wsią, między różnymi grupami społecznymi - mówił.

"Kto się sprzeciwia tym zasadom, wspiera naszych przeciwników"

- Błędy popełniane przy decyzjach personalnych muszą być naprawiane - mówił w sobotę na kongresie Kaczyński. Jak zaznaczył, zasada jest jedna: kompetencje i uczciwość; kto się temu przeciwstawia, działa przeciw nam, wspiera naszych przeciwników.

Według prezesa PiS decyzji personalnych jest obecnie "w Polsce bardzo dużo, ale nie za dużo, za mało". "Ale jeżeli jest ich tak dużo, to muszą być popełniane błędy, tego się nie da uniknąć, w tych błędach nie ma nic złego, pod jednym warunkiem - że one będą weryfikowane, że będą naprawiane" - powiedział Kaczyński.

"Zasada jest jedna i fundamentalna: kompetencje i uczciwość, uczciwość i kompetencje" - podkreślał. "Kto się tym zasadom przeciwstawia, czy wprost, ale to się rzadko zdarza, czy w praktyce, ten w gruncie rzeczy działa przeciw nam, przeciw naszym planom, wspiera naszych przeciwników" - powiedział prezes PiS. - PiS ma pełne szanse na kolejne zwycięskie wybory, ale pod dwoma warunkami: pierwszy z nich to dotrzymanie zobowiązań, a drugi, że nasze rządy będą przeciwieństwem rządów PO i PSL - powiedział w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Prezes partii rządzącej powiedział na kongresie PiS, że jego ugrupowanie chce "uczynić życie Polaków lepszym, chce, by wracali emigranci, by zakładali rodziny, by rodziły się dzieci i to wszystko można uzyskać, ale to wymaga lat, to wymaga kolejnych zwycięskich wyborów".

"I my proszę państwa, mimo wściekłych ataków, mamy na to zwycięstwo pełną szansę. Ale pod dwoma warunkami: pierwszy z nich to to, że dotrzymamy zobowiązań, a drugi, że nasze rządy będą przeciwieństwem rządów PO i PSL. Będą uczciwe i kompetentne" - powiedział prezes PiS.

Podkreślił, że bez spełnienia tych warunków PiS nie będzie zwyciężać.

Nowa konstytucja

Jak ocenił, różnice w Polsce są "ogromne, niszczące, dezintegrujące społeczeństwo". - Musimy zabiegać o to, żeby były mniejsze, żeby je zmniejszać, żeby konsekwentnie prowadzić politykę w tym kierunku. To jest nasze zobowiązanie - podkreślił Kaczyński.

Według prezesa PiS, "Polska sprawiedliwa, to jest Polska, która istnieje nie na papierze, ale w realiach społecznych, prawnych". - Musi być równość wobec prawa wszystkich obywateli, niezależnie od tego, czy ktoś ma miliard złotych, czy jest biednym człowiekiem - oświadczył.

Polska silna - mówił Kaczyński - "to taka Polska, która jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne, która jest w stanie rozwiązywać problemy społeczne".

Podjęliśmy już działania w kierunku nowej konstytucji, praca już się zaczyna - zapowiedział szef PiS. Według niego nowa konstytucja powinna "zapewnić prawa narodu, suwerenność, określić naszą relację z UE".

Kaczyński nawiązując do sporu wokół TK mówił, że PiS, by "realizować swój program" oraz "skończyć z niepotrzebnym sporami i politycznym awanturnictwem", było gotowe do kompromisów. "Ale te kompromisy zostały odrzucone, dlatego będziemy szli swoją drogą" - dodał.

Oświadczył, że oczywiste jest, iż nie zostaną przyjęte określane z zewnątrz ramy prawne funkcjonowania TK i jego skład. "To jest oczywiste, nie jesteśmy kolonią" - powiedział prezes PiS.

W jego ocenie "kryzys TK pokazał także kryzys konstytucji z 1997 roku". Według Kaczyńskiego "ona daje wiele praw, są tam przepisy wątpliwe, ale są też całkowicie słuszne, tylko że w ogromnej mierze pozostają one na papierze".

"Realia polityczne, społeczne, Polski bardzo różnią się od tego, co jest zapisane w konstytucji" - mówił. "Oczywiście, konstytucja sama przez się tego nie zmieni, to nie jest żaden magiczny akt, ale może te zmiany ułatwić, może zapewnić dużo więcej praworządności realnych praw Polaków, może nam zapewnić wolność wobec tego, co dzieje się wewnątrz Polski, wobec tych różnych praktycznych ograniczeń, które są wprowadzane na różnych poziomach, samorządach, w zakładach pracy, ale także tego ataku na polską wolność z zewnątrz" - powiedział prezes PiS. Jego zdaniem Polska powinna być w Europie - jeśli trzeba - wyspą wolności.

Jak mówił, nowa konstytucja powinna "zapewnić prawa narodu, suwerenność, określić naszą relację z UE". "Tego nie ma, są tylko pewne orzeczenia Trybunału, tego jest zdecydowanie za mało, regulacje są za mało konkretne, zbyt ogólnikowe, pozwalają na różne interpretacje" - mówił.

"My wiemy, że w tej kadencji to się zapewne nie uda, ale mimo wszystko trzeba pokazać społeczeństwu, że jest alternatywa" - podkreślił Kaczyński. "Myśmy działania w tym kierunku już podjęli, już praca się zaczyna i mam nadzieję, że z czasem przyjmie kształt pełnego projektu konstytucji, da rezultaty i będziemy go mogli pokazać Polakom jako naszą propozycję dla Polski, dla przyszłości, dla budowy takiego społeczeństwa i takiej Polski jakiej chcemy" - powiedział prezes PiS.

Prounijne PiS

Prawo i Sprawiedliwość wbrew zarzutom krytyków jest partią prounijną, ale chce Unii Europejskiej, która jest wspólnotą narodów - powiedział Kaczyński.

Prezes PiS ocenił, że wynik brytyjskiego referendum, w którym zwyciężyli zwolennicy wyjścia Londynu z UE, to "dezintegracja, która powinna nas martwić". Podkreślił, że Polska nie może jednak teraz "opuścić rąk" i pozwolić, by "działali inni, silniejsi". "To byłby wielki błąd pod każdym względem, ale szczególnie dlatego, że pierwsze propozycje tych najmocniejszych (krajów) w Unii są propozycjami dalszej dezintegracji Unii" - podkreślił prezes PiS.

Według niego polska propozycja musi być "dokładnie odwrotna". "My musimy proponować reintegrację" - podkreślił. Jak zaznaczył, szansa na reintegrację istnieje, ale tylko wtedy, jeżeli Unia się zmieni. "Musimy iść w tym kierunku z determinacją, z nadzieją, z wiarą, że jesteśmy w stanie coś zrobić. Nie możemy doprowadzić do tego, żeby Unia się rozpadła" - mówił lider PiS.

Zaznaczył, że polskie społeczeństwo nadal jest prounijne, i PiS wbrew temu, co się tej partii zarzuca, także jest prounijna. "Ale chcemy unii narodów, chcemy Unii, w której obowiązuje rzeczywiście zasada pomocniczości. Chcemy Unii, Europy bogatej różnorodnością kultur, dorobków cywilizacyjnych poszczególnych narodów" - powiedział.

"Szkodnik Balcerowicz"

Kaczyński przekonywał, że PiS jest ośrodkiem "rozsądnego, racjonalnego myślenie" nie tylko o Polsce, ale w też o Europie. "Musimy odrzucić ostatecznie nieszczęsne koncepcje szkodnika Balcerowicza, postawić na Morawieckiego w gospodarce" - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński na sobotnim kongresie partii. Zachęcał też kolegów do formułowania "nowych propozycji dla społeczeństwa".

- PiS dziś jest ośrodkiem nie tylko rozsądnego, racjonalnego myślenia o Polsce, jest także ośrodkiem rozsądnego i racjonalnego myślenia o Europie i musimy o tym wiedzieć i nie powinniśmy mieć kompleksów - oświadczył też lider partii rządzącej.

Zwracając się do partyjnych kolegów powiedział: "Musimy szanowni państwo iść do przodu, musimy dotrzymać obietnic, musimy być kompetentni i uczciwi; musimy odrzucić kompleksy". - Musimy odrzucić ostatecznie nieszczęsne koncepcje szkodnika Balcerowicza, postawić na Morawieckiego w gospodarce, musimy proszę państwa z wiarą iść do przodu i formułować nowe propozycje nowe propozycje dla społeczeństwa. 

Kaczyński, odnosząc się do owych propozycji podkreślał, że "one już są, choćby propozycja jak ta, która odnosi się do tego, co zrobić z tymi pieniędzmi, które zostały w OFE, które dzisiaj w gruncie rzeczy tracą na wartości, a które mogą być podstawą nowych ważnych przedsięwzięć, które będą budowały siłę naszej polityki gospodarczej, ale będą też wspierały milion polskich gospodarstw domowych".

Mocne zarzuty pod adresem prezesa TK

- Prezes TK Andrzej Rzepliński jest przeciwnikiem demokracji, zasady zwierzchności ludu, zasady trójpodziału władz i ich równowagi, zasady legalizmu, "po prostu łamie konstytucję, a próbuje się przedstawić jako obrońca konstytucji" - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński w swym wystąpienia na kongresie PiS.

Fragment swego kongresowego przemówienia prezes PiS poświęcił trwającemu od jesieni ub.r. konfliktowi wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zrelacjonował swą wizję przebiegu tego konfliktu.

Przyznał, że nawet w środowiskach zbliżonych do PiS mówi się: "merytorycznie macie racje, ale łamiecie konstytucję". - Otóż nie, proszę państwa. Nie łamiemy konstytucji, i to też trzeba przekazywać ludziom, trzeba wiedzieć, jak naprawdę było - oświadczył.

Przypomniał, że wszystko zaczęło się poprawki do ustawy do TK z czerwca 2015 r., umożliwiającej wybór pięciu nowych sędziów Trybunału jeszcze przez poprzedni Sejm, choć kadencja części sędziów mijała już po zaplanowanych na jesień wyborach parlamentarnych.

- Było to sprzeczne z przyjętą już i w jakimś sensie skonstytucjonalizowaną praktyką - mówił. - Jeśli wybrano metodę powoływania sędziów przez Sejm, można dyskutować czy dobrą, ale taka jest, to jest oczywiste, że ta metoda musi prowadzić do pluralizmu składu Trybunału - dodał.

Dlatego "prezydent Rzeczpospolitej nie tylko miał prawo, ale miał obowiązek odmówić zaprzysiężenia tych sędziów" - podkreślił prezes PiS dodając, że "Sejm miał prawo uznać ich wybór za prawnie bezskuteczny i miał prawo wybrać pięciu nowych sędziów. Trybunał Konstytucyjny tych uchwał nie mógł zakwestionować, a jego orzeczenie o tym, że trzech (sędziów - PAP) jest wybranych legalnie, a dwóch niekonstytucyjnie, niezależnie jego merytorycznej błędności, nie działało wstecz, nie miało już znaczenia".

Z tego punktu widzenia, dodał, "niedopuszczenie trzech sędziów do orzekania jest czystym bezprawiem".

- Jest złamaniem artykułu siódmego konstytucji, który mówi, że wszystkie organy władzy działają na podstawie prawa - przekonywał. - Już wtedy Trybunał szedł w stronę bezprawia - powiedział.

W ten sposób bowiem - mówił Kaczyński - Trybunał "próbował przyjąć pozycję suwerena, czyli złamać zasadę zwierzchności ludu, demokratycznego państwa prawa i równowagi władzy", a "to są wszystko zasady konstytucyjne".

- Ale Trybunał szedł ta droga dalej, uznał, po uchwaleniu tzw. poprawki grudniowej, że jest ona +non est+, nie istnieje, i wobec tego procedował według innej, starej procedury - ciągnął Kaczyński. - Nie miał do tego prawa, łamał artykuł 7 konstytucji, 197 konstytucji (...) To była decyzja całkowicie bezprawna, Trybunał postawił się poza porządkiem konstytucyjnym - mówił.

Kaczyński dodał, że "to my dzisiaj bronimy konstytucji, a pan prezes Rzepliński jest głównym przeciwnikiem jej przestrzegania, jest przeciwnikiem demokracji, zasady zwierzchności ludu, zasady trójpodziału władz i ich równowagi, zasady legalizmu" - przekonywał prezes PiS. - Po prostu konstytucję łamie, a próbuje się przedstawiać jako obrońca konstytucji - ocenił, a sala na jego słowa zareagowała burzą oklasków.

***

Po prezesie mają przemówili liderzy: Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro i Polski Razem Jarosław Gowin. Kaczyński ma też zaplanowane wystąpienie po południu, już po ogłoszeniu wyników głosowania.

Na kongresie jest obecna premier Beata Szydło i członkowie Rady Ministrów. Być może wezmą udział w dyskusji, która będzie zamknięta dla mediów.

Partia podczas kongresu ma przyjąć uchwałę dotyczącą krajowej i międzynarodowej sytuacji Polski. Uczestnicy kongresu wybiorą 120 członków Rady Politycznej, a także członków sądu dyscyplinarnego i krajowej komisji rewizyjnej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje