Reklama

Reklama

Joanna Mucha: Grzegorz Schetyna osłabia naszego kandydata na prezydenta

"Jestem zdecydowanie krytycznie nastawiona do Grzegorza Schetyny, więc na pewno na Grzegorza Schetynę nie zagłosuję. Zobaczymy, kto będzie kandydował - i wtedy będę podejmowała decyzję" - tak o wyborach nowego szefa Platformy Obywatelskiej mówiła w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Joanna Mucha. Dopytywana, czy zamierza w tych wyborach wystartować, odparła: "Nie będę potwierdzała, nie będę zaprzeczała".

Marcin Zaborski, RMF FM: Dlaczego Grzegorz Schetyna powinien przestać kierować Platformą Obywatelską?

Reklama

Joanna Mucha: - Ja nie mówię, że powinien przestać, ja mówię o tym, że potrzebne nam są wybory. Grzegorz Schetyna kończy swoją kadencję pod koniec stycznia i rzeczą absolutnie naturalną jest to, że odbywają się nowe wybory.

Ale mówi pani, że jest niepopularny, że nie jest dobrze postrzegany i że ma słabe badania. Mało krytyki? To jest rekomendacja do tego, żeby dalej kierował Platformą Obywatelską?

- Nie, Grzegorz Schetyna, tak samo jak inni kandydaci, staną do tych wyborów. Będzie przekonywał do swojej wizji, do swoich metod, do swojego zarządzania Platformą.

I panią przekona, że razem z nim na czele Platforma Obywatelskiej, jesteście w stanie wygrać wybory prezydenckie?

- Ja jestem zdecydowanie krytycznie nastawiona do Grzegorza Schetyny, więc ja na pewno na Grzegorza Schetynę nie zagłosuję. Natomiast na tę chwilę zobaczymy, kto będzie kandydował i wtedy będę podejmowała decyzje.

Jesteście w stanie wygrać ze Schetyną na czele wybory prezydenckie?

- Moim zdaniem Grzegorz Schetyna dzisiaj osłabia naszego kandydata i to jest osłabienie, które trudno mi jest oszacować, czy to jest kwestia 1 czy 2 procent, czy w ogóle jaka to jest liczba. Natomiast to może być decydujące w tej II turze, w starciu prawdopodobnie z Andrzejem Dudą, tych kilka procent może nam zabraknąć do zwycięstwa.

Zgadza się pani z Bogdanem Zdrojewskim, który mówi, że Platforma Obywatelska ma kłopoty komunikacyjne, z kontaktem ze swoimi wyborcami?

- Platforma ma bardzo wiele różnych problemów, ale myślę, że to jest czas kampanii wyborczej, kiedy powinniśmy o nich mówić.

Ale Platforma ma ten konkretny problem?

- Myślę, że to jest trochę głębsze. Ja bym nie powiedziała, że to jest kwestia problemu komunikacyjnego, myślę, że to jest kwestia dodefiniowania się. Natomiast ja jestem przekonana o tym, że nasz elektorat, kiedy słyszy o tym, że musimy się dookreślić, dodefiniować, to już ma nas dość, więc poczekam z konkretami na chwilę.

Pani nie czuje, że coś trzeba inaczej zrobić w kontakcie z wyborcami Platformy Obywatelskiej?

- Zdecydowanie tak, ale to nie jest najgłębszy nasz problem. Naszym najgłębszym problemem jest to, że musimy przedstawić samych siebie, pokazać jaka jest nasza oferta, jaka jest nasza tożsamość.

Pytanie, czy wy to w ogóle wiecie.

- Każdy z nas ma pewnie trochę inną wizję.

Ale Czy Platforma Obywatelska jako partia ma spójną, wspólną wizję tego, kim chce być?

- Jesteśmy w tej chwili w przededniu zmiany w Platformie Obywatelskiej i oczywiście każdy nowy przywódca, którzy uzyska mandat do tego, żeby prowadzić Platformę Obywatelską, będzie ją dookreślał w trochę inny sposób.

Jeśli to będzie nowy przywódca.

- Ja również, jeśli wystartuję w tych wyborach, nawet jeśli nie wystartuję, będę chciała brać udział w dyskusji dotyczącej właśnie tego dookreślenia i będę proponowała swoją wizję Platformy, ale jest jeszcze o ten jeden dzień za wcześnie, żeby o tym mówić.

Była by pani lepszym liderem Platformy, niż Grzegorz Schetyna?

- To muszą ocenić wyborcy, nie jestem osobą, która by w ten sposób chciała się komunikować z moimi wyborcami.

Jeśli chce się startować w wyborach na szefa Platformy...

- ...to będę przekonywała na argumenty.

...to ma się poczucie, że ma się szansę być lepszym szefem niż Grzegorz Schetyna.

- Uważam, że nie jest dobre posługiwanie się określeniami: lepszy, gorszy. Dobre jest posługiwanie się argumentami, dobre jest posługiwanie się wizjami i przedstawianiem tego, co chce się uzyskać i w jaki sposób chce się to uzyskać, więc jeszcze chwilę.

Już 2 miesiące temu mówiła pani otwarcie, że rozważa start w wyborach na szefową Platformy Obywatelskiej.

- Tak jest.

A w tym tygodniu pojawiły się doniesienia, że w zasadzie ten start jest przesądzony.

- Będzie przesądzony wtedy, kiedy rada krajowa jutro rozpisze wybory, rozpisze kalendarz. Jestem zwolenniczką tego, żeby rzeczy robić po kolei, czyli żeby deklarować start wtedy, kiedy wybory zostaną ogłoszone, dlatego się jeszcze wstrzymuję.

Wtorkowa depesza Polskiej Agencji Prasowej: Małgorzata Kidawa-Błońska w tejże depeszy mówi tak: byłam wczoraj w Lublinie, gdzie odbyła się rada regionu PO i na tej radzie Joanna Mucha zgłosiła, że w momencie rozpisania wyborów, a prawdopodobnie stanie się to 14 grudnia, zgłosi się do startu w wyborach i będzie prowadziła swoją kampanię wyborczą. Czy Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła prawdę?

- Ja nadal nie będę potwierdzała, nie będę zaprzeczała. To jest nasze wewnętrzne spotkanie rady regionu.

To dlaczego pani marszałek o tym powiedziała Polskiej Agencji Prasowej?

- Ale to proszę zapytać panią marszałek. Naprawdę to jest jeszcze tylko jeden dzień cierpliwości i wtedy wszystko się wyjaśni.

Powiedziała pani koleżankom i kolegom z lubelskiej PO: będę walczyła o stanowisko przewodniczącej Platformy Obywatelskiej?

- Jutro zostaną rozpisane wybory, mam nadzieję zostanie ogłoszony kalendarz - wtedy decyzja.

Małgorzata Kidawa-Błońska mnie i państwa, naszych słuchaczy okłamała? Wasza kandydata w prawyborach prezydenckich.

- Nie będę tego komentowała.

A czy coś może panią zniechęcić do startu w wyborach po jutrzejszym ogłoszeniu tychże wyborów?

- Trzeba znać warunki na jakich będą się odbywały te wybory. My na te chwilę nie znamy tych warunków, więc to odpowiedzialny polityk, odpowiedzialny start, wtedy kiedy w pełni znamy te warunki.

Przesunięcie kalendarza wyborczego na później, o kilka miesięcy na przykład, o czym słyszeliśmy dopiero co, to byłaby taka sytuacja, która panią zniechęci do startu w tych wyborach?

- Nie wyobrażam sobie takiego scenariusza. Oczywiście on był rozważany i oczywiście pojawiały się takie depesze również, mam wrażenie, że to mógł być jakiegoś rodzaju nawet balony próbne sprawdzające, jaka będzie reakcja ze strony struktur Platformy.

A kto je wypuszczał?

- Nie wiem. Natomiast pojawiały się rzeczywiście takie depesze.

Mówi pani o balonach próbnych. Rozumiem, że pani sobie to przemyślała i przeanalizowała?

- Tak, ale nie mam tej wiedzy, więc mogę mieć swoje przypuszczenia, ale zostawię je dla siebie. Natomiast rzeczywiście pojawiały się. Uważam, że to byłoby dla nas bardzo złe, bo kadencja kończy się wtedy, kiedy się kończy i Platforma musi mieć silne przywództwo wtedy, kiedy będzie prowadziła wybory prezydenckie. Żeby była jasność - to trzeba też powiedzieć: przywództwo Platformy jest narzędziem do osiągnięcia pewnego celu. A tym celem jest najpierw wygranie wyborów prezydenckich, potem wygranie dla Polaków dobrej Polski, w przyszłości dobrej Polski.

Marcin Zaborski

Opracowanie: Jonasz Jasnorzewski, Arkadiusz Grochot, Edyta Bieńczak

Więcej na stronie RMF24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje