Reklama

Reklama

Jedna tura wyborów samorządowych? Sasin: Taka propozycja nie padła z ust PiS

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin odniósł się na antenie Radia Zet do spekulacji dotyczących zmian w ordynacji i ograniczeniu wyborów samorządów do jednej tury . - Taka propozycja nie padła z ust Prawa i Sprawiedliwości. Próbuje nam się otworzyć pewne fronty na siłę. Nie ma takiego projektu - wyjaśnił w rozmowie z Konradem Piaseckim.

W ocenie polityka Prawa i Sprawiedliwości jedna tura w elekcji samorządowej to "ryzykowne rozwiązanie", ale jednocześnie zaznaczył, że "jest w stanie sobie je wyobrazić". - Takie rozwiązania funkcjonują na świecie. Nie wyobrażam sobie tylko, żeby nie było żadnego progu - komentuje Jacek Sasin.

Według niego  druga tura powinna odbywać się właśnie wtedy, gdy żaden kandydat nie osiągnie progu. - Rozmawiamy w partii o różnych wariantach, ale mówienie o przesądzanych elementach jest dziś przedwczesne - wyjaśnia. Sasin poinformował również, że w przyszłym tygodniu odbędą się konsultacje ws. projektu ustawy metropolitarnej, od których będą zależały ewentualne zmiany w projekcie. Jak podkreślił, o ostatecznym kształcie projektu "zdecydują mieszkańcy".

Reklama

Pytany, czy nie warto było takich konsultacji przeprowadzić przed złożeniem projektu ustawy w Sejmie odpowiedział, że trudno konsultować "coś, czego nie ma". - Tego typu konsultacje nad nie projektem, a pomysłem trwały 20 lat, czas żeby pojawił się projekt. Pojawił się, będzie konsultowany, a jaki będzie jego ostateczny kształt, to zdecydują mieszkańcy - dodał poseł PiS.

 W kontekście wątpliwości samorządowców wobec propozycji PiS odparł, iż nie dziwi się, że lokalnym politykom ten projekt się nie podoba. - Jeśli on zakłada drastyczne ograniczenie liczby radnych na tym obszarze, bo 130 - jak policzyłem - będzie mniej radnych, jeśli ten projekt wszedłby w życie, w stosunku do tego co jest dzisiaj - tłumaczył.

- Jeśli to oznacza likwidację kilkudziesięciu stanowisk kierowniczych w samorządach - starostów, wicestarostów, członków zarządów powiatu, członków zarządów dzielnic warszawskich - bo chcemy ograniczyć liczebność tych zarządów, to trudno, żeby ci, którzy tracą swoje posady przyklaskiwali takiemu pomysłowi. Tym się szczególnie nie przejmuję - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje