Reklama

Reklama

Jarosław Sellin: Francja to chory kraj

"Kraj, który zakazuje w przestrzeni publicznej krzyża, to jest kraj chory, on choruje" – oświadczył wiceminister kultury Jarosław Sellin, gość Porannej rozmowy w RMF FM, nawiązując do sporu o pomnik Jana Pawła II w Bretanii.

Marcin Zaborski, RMF FM: Drży pan chociaż trochę?

Reklama

Jarosław Sellin: - Z powodu?

Rekonstrukcji rządu. To już lada dzień.

- Jestem członkiem tego rządu.

No i będą ministrów zwalniać.

- Oczywiście, z zainteresowaniem czekam na decyzje, które mają być zakomunikowane w połowie listopada, już są zakomunikowane przez panią premier, więc jakaś rekonstrukcja będzie.

No i skoro ministrowie będą oceniani, żeby byli zwalniani, to może trzeba będzie się trochę tłumaczyć, że nie wszystko wyszło, nie wszystko poszło tak, jak trzeba? Premier, a może prezes PiS-u, może zapytać o dekoncentrację mediów - zapowiadaną od miesięcy, ustawa - gdzieś w lesie, choć podobno gotowa.

- Nie, ustawa nie jest w lesie i sam prezes zapowiadał, że będziemy podejmować w tej sprawie decyzję polityczną, kiedy z tym tematem ruszamy. On jest oczywiście ważny, ponieważ w Polsce, zwłaszcza na rynku prasowym, doszło do rzeczy niespotykanej w dużych, poważnych państwach Unii Europejskiej - nadmiernej koncentracji kapitału, zwłaszcza zagranicznego, a w tym przypadku konkretnie niemieckiego. Żaden poważny kraj Unii Europejskiej sobie na coś takiego nie pozwala mimo zasady wolnego przepływu kapitału i osób, które w UE obowiązują. 

To prezes Kaczyński nie zapala zielonego światła dla tego projektu?

- Pracę polityczną planuje się etapowo.

Kto tę decyzję polityczną ma podjąć, panie ministrze?

- Oczywiście, że kierownictwo rządu i partii.

Czyli prezes Kaczyński?

- Kierownictwo rządu i partii. My jesteśmy w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowani, nawet wielowariantowo jesteśmy przygotowani. Jak tylko zapadnie decyzja polityczna, że rozwiązujemy ten problem, to przedstawimy projekt ustawy. 

Miała być opłata audiowizualna, miała uzdrowić media publiczne. Wciąż pozostaje w sferze mglistych zapowiedzi, a nawet słyszymy propozycje zarzucenia tego pomysłu.

- Uważam, że należy docelowo wprowadzić nowy model finansowania mediów publicznych i chyba raczej odejść od abonamentu, bo abonament jest opłatą w pewnym sensie systemowo anachroniczną, ponieważ on wynika z tego, że ludzie mają rejestrować zakupione odbiorniki radiowe i telewizyjne. To jest trochę anachroniczne.

Ale to mówicie już, panie ministrze, od miesięcy. Pytanie, kiedy zamierzacie rozwiązać ten problem.

- Zmierzałem do czegoś innego. Problem finansowania mediów publicznych rozwiązujemy doraźnie, poprzez choćby tę ostatnią decyzję, którą niedawno podjęliśmy, że zrekompensujemy mediom publicznym to, że od siedmiu lat różne grupy społeczne były zwalniane z płacenia abonamentu. Uważamy, że jeżeli państwo takie decyzje podejmuje - zresztą słusznie, uważam, że te grupy społeczne powinny być zwolnione z płacenia abonamentu - to powinno państwo mediom publicznym zrekompensować te sumy. Właśnie to robimy.

Czyli dosypujecie pieniądze z budżetu. A minister Krzysztof Czabański mówi, że może już przy takim finansowaniu trzeba zostać - finansowaniu wprost z budżetu, nie z abonamentu, nie z opłaty audiowizualnej, tylko bezpośrednio z kasy państwa.

- To jest ruch doraźny, natomiast systemowo uważam, że to nie jest najlepsze rozwiązanie. Wolałbym, żeby było jakieś jednak powiązanie obywatelskie z mediami publicznymi - poprzez nasze wspólne utrzymywanie tych mediów. Skoro abonament się nie sprawdził, to pewnie będziemy proponowali jakąś nową opłatę medialną w przyszłości, ale jednak jakieś powiązanie bezpośrednie.

Ale zdążycie w tej kadencji, panie ministrze?

- Niewykluczone, że tak.

Niewykluczone - czyli nie jest to wcale pewne?

- Ja uważam, że warto by było.

Aha - warto by było - słyszę to już od miesięcy i lat nawet.

- To jest moja opinia, ale to też zależy od decyzji politycznej. Natomiast finansowanie takie trwałe z budżetu jest pewnym ryzykiem jednak - to jest jednak ściślejsze związanie mediów publicznych z decyzjami politycznymi aktualnie rządzących. To oni przecież kształtują budżet, to oni decydują, na co te elementy budżetu idą.

Można zapisać procent czy promil PKB w budżecie i wtedy nie ma problemu, że to jest powiązanie bezpośrednie.

- Ale wie pan, że ustawą zawsze ten procent i promil można zmienić?

Jasne. Panie ministrze, ministerstwo obrony chce zbudować 100 pomników na stulecie niepodległości. Wszystkie takie same, w różnych miejscach kraju. Na to były minister w rządach PiS-u Kazimierz Ujazdowski - minister kultury - mówi za Gombrowiczem: "Nie może być jagło zbyt jaglane, a masło zbyt maślane". A pan?

- To nie pomniki, tylko kolumny z tego, co usłyszałem.

Monumenty, kolumny niepodległości...

- I raczej dedykowane tym miejscom w dzisiejszej Rzeczpospolitej, które mają czasem problem ze znalezieniem jakiegoś symbolicznego miejsca, gdzie można odprawiać różnego rodzaju narodowe czy państwowe uroczystości. 

Jeden taki pomnik, jedna taka kolumna niepodległości ma kosztować, czy może kosztować 300 tys. złotych.

- Panie redaktorze, ja jestem pełnomocnikiem rządu do spraw obchodów stulecia odzyskania niepodległości i cieszę się z każdej inicjatywy, która się pojawia w związku z tymi obchodami. 

Ale gdyby miał pan wybór, panie ministrze, wydać 300 tysięcy na kolumnę niepodległości albo 300 tysięcy w jakiejś miejscowości na plac zabaw dla dzieci, to co by pan zbudował?

- Jedno z drugim nie powinno się kłócić.

Ale budżet jest budżetem.

- Ja wiem.

Pieniądze są jedne.

- Wiem, ale porównywanie takich rzeczy czy zmuszanie do dokonywania takich wyborów jest jakąś formą populizmu. Wspólnotę też się klei różnego rodzaju symbolicznymi gestami. Takie pomniki czy kolumny też są takim elementem sklejającym. To jest ważne.

Może jestem populistą, ale czy upamiętnienie niepodległości czymś praktycznym, czymś, co będzie służyło wspólnocie lokalnej codziennie, choćby dzieciom nie jest też pięknym upamiętnieniem niepodległości?

- Oczywiście, że tak. Jeżeli władze lokalne będą wychodziły też z taką inicjatywą, że na stulecie odzyskania niepodległości, nie wiem, chcą sobie zbudować ścieżkę rowerową i ją np. opisać, że ona została właśnie z tego powodu zbudowana albo plac zabaw dla dzieci to też będzie cieszyć. 

Ale rząd daje pieniądze nie na place zabaw, tylko na kolumnę niepodległości, panie ministrze.

- Wie pan, rząd może dawać pieniądze na różne rzeczy...

To dlaczego na place nie da, a na kolumny niepodległości da?

- ...i władze samorządowe również.

Gdzie miałby stanąć pomnik Jana Pawła II, który premier gotowa jest ściągnąć do Polski z Francji, w której jest kłopot z krzyżem na tym pomniku?

- Ta wypowiedź i ten gest pani premier Beaty Szydło miał wymiar takiej deklaracji właściwie poparcia.

Czyli nie było żadnego pisma wysłanego do Francji tej sprawie?

- Nie, to była wypowiedź. To była deklaracja poparcia dla dzielnego burmistrza czy mera małego miasteczka bretońskiego, który walczy o utrzymanie normalnego pomnika poświęconego bardzo ważnej postaci. Najważniejszej postaci w historii Polski.

A czy ktoś zapytał twórcę tego pomnika, czy życzy sobie, czy chciałby przeniesienia pomnika z Francji do Polski?

- Oczywiście, że gdyby realizować realnie ten plan, to by trzeba było i rozmawiać, i występować o zgodę władz lokalnych, i tegoż artysty pochodzenia gruzińskiego.

Czyli na razie nie było takich rozmów i pytań?

- Na razie to jest gest poparcia dla starań. Bo te starania trwają, ten burmistrz przedstawia nowe plany związane z chęcią utrzymania tego pomnika w jednolitym kształcie. Trzymamy kciuki, żeby mu się udało.

Plac Piłsudskiego byłby dobrymi miejscem dla tego pomnika?

- My mamy pomników Jana Pawła II dużo w Polsce na szczęście i nie mamy z tym problemów. Z krzyżami też nie mamy problemów, bo jesteśmy pod tym względem normalnym krajem. Natomiast kraj, który jest krajem europejskim i wartości europejskie zostały zbudowane w dużej mierze w oparciu o chrześcijaństwo, który zakazuje w przestrzeni publicznej krzyża - po prostu to jest kraj chory, on choruje.

Króciutko, Plac Piłsudskiego?

- Nie, ja nie będę się w takie spekulacje wchodził, panie redaktorze.

To na koniec, czy może mi pan odpowiedzieć na pytanie nie jako polityk, ale jako człowiek. Prosto, szczerze i z serca... Może pan?

- Spróbuję.

Czy w rządzie wszyscy ministrowie się lubią?

- Różnie bywa z relacjami osobowymi. ale...

Nie każdy każdego lubi?

- Staramy się lubić wzajemnie i ze sobą współpracować. Myślę, że efekty czy wyniki tego widać.


Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Sellin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje