Reklama

Reklama

Jarosław Kaczyński o rekonstrukcji rządu: Zmiany personalne nastąpią

"Będzie rekonstrukcja rządu, ale zmiany personalne nie obejmą premiera" - zapowiedział w niedzielę (19 lipca) prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak mówił, rekonstrukcja rządu nastąpi zaraz po wakacjach.

Pytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia o zmiany w rządzie, konsolidacje jednych ministerstw i likwidację innych, prezes PiS powiedział, że "na pewno będą zmiany personalne", przy czym - jak zaznaczył - "nie chodzi o premiera". 

Reklama

"Premier zostaje, ale rząd ma być inaczej skonstruowany. W taki sposób, który zlikwiduje stan, w którym niektóre decyzje są podejmowane w kilku ministerstwach, znaczy muszą przejść przez kilka ministerstw" - wyjaśniał. "Pewne ciągi decyzyjne są rozproszone, to do niczego dobrego nie prowadzi" - dodał.

Kaczyński zaznaczył, że wbrew oczekiwaniom z początku lat 90., kiedy zakładano, "że nie nastąpi rozbudowa administracji, skoro państwo komprymuje nasze zadania, bo przedtem przecież kierowało całą gospodarką, stało się coś dokładnie przeciwnego". "I w związku z tym warto zacząć marsz w drugą stronę" - dodał. 

Rekonstrukcja po wakacjach

Jak powiedział prezes PiS, o zmianach "mówi się, myśli się, planuje się i się już działa". "Sądzę, że to nastąpi już zaraz po wakacjach " - zapowiedział.

Kaczyński nie chciał jednak mówić o personaliach.

Przypomnijmy, że Interia jako pierwsza napisała o planowanej po wyborach rekonstrukcji rządu.

Jak informował dziennikarz Interii Jakub Szczepański, prezes PiS ma wyciągnąć konsekwencje za kampanię, ale nie tylko. - Na pewno chodzi o reorganizację ministerstw: połączenie, dzielenie - zdradził jeden z naszych informatorów należących do partii rządzącej.

Repolonizacja mediów? "Dużo szybciej niż do końca kadencji"

Kaczyński był też pytany o proces repolonizacji mediów. W odpowiedzi zastrzegł, że nie chce jeszcze mówić o szczegółach, gdyż "jeszcze konkretnych planów czy ustaw nie ma". Podkreślił jednak, że "nie ma powodów, żeby Polska miała tu mniejsze prawa, czy inne podstawy, niż państwa zachodnie".

"Tu właśnie się trzeba wzorować na państwach zachodnich, które bardzo zaciekle bronią swojej suwerenności w tej dziedzinie. W Niemczech wykup jednego z niezbyt wpływowego tytułu doprowadził do ostrej reakcji i dlatego tytuł wrócił w niemieckie ręce" - zauważył Kaczyński.

Prezes PiS przekonywał, że należy się odwołać do regulacji dotyczących rynku mediów, które są "na zachód od naszej granicy". "Z całą pewnością należy się do nich odwołać, a do których to ja jeszcze nie chcę mówić. (...) Analizujemy to, są dyskusje w tej sprawie, ale co nagle, to po diable" - stwierdził.

Pytany, czy do końca obecnej kadencji Sejmu zostanie ten proces przeprowadzony, prezes PiS odparł, że "dużo szybciej to się uda przeprowadzić, przynajmniej na tym poziomie legislacyjnym". "Ale na pewno powodzenie tego procesu jest związane z różnego rodzaju innymi aspektami zmian, które trzeba prowadzić w naszym kraju, a także z pewnymi reakcjami międzynarodowymi" - dodał Kaczyński. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje