Reklama

Reklama

​Jarosław Kaczyński: Demokracja w Niemczech została właściwie zlikwidowana

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w najnowszym wywiadzie dla tygodnika "W Sieci" jasno stawia sprawę ustawy aborcyjnej, zapowiada przyspieszenie, a także repolonizację mediów. Krytykuje przy okazji europejskie stolice. Zwłaszcza Berlin.

"Są sukcesy, ale nic gorszego niż samozadowolenie nie może nas spotkać. Mówię jasno i wyraźnie: musimy iść do przodu, jeszcze przyspieszyć, musimy uruchamiać kolejne projekty, musimy ruszać jeszcze mocniej do przodu" - mówi Jarosław Kaczyński w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi.

Reklama

Kaczyński przyznał, że w rządzie są pewne "resortowe kłopoty".

"Te kłopoty (...) muszą zostać twardą ręką przełamane" - uważa Kaczyński.

Zagrożona demokracja?

Prezes PiS szeroko komentuje tarcia między rządem a instytucjami europejskimi.

"Wiemy, że Polska godząca się na swój kolonialny status, Polska Tuska, bardzo podobała się w niektórych stolicach" - zarzuca polityk.

"Czy w związku z tym, że leżymy w skrajnie niewygodnym miejscu w Europie i nie jesteśmy mocarstwem, mamy się zgodzić na status de facto kolonii, na to, że jesteśmy eksploatowani i nie jesteśmy podmiotowi?" - pyta Kaczyński.

"Naprawdę nie ma w Polsce żadnych problemów z demokracją, ale są z nią problemy w Niemczech. Powstają tam poważne prace dowodzące, że tamtejsza demokracja została właściwie zlikwidowana" - przekonuje prezes PiS.

Ustawa aborcyjna

Jarosław Kaczyński zadeklarował, że jest za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej, ale nie w wersji proponowanej przez Kościół.

"Na pewno trzeba zatrzymać proceder uśmiercania dzieci, które mają różne wady rozwojowe. To jest coś nieludzkiego i z tą eugeniką trzeba w Polsce skończyć. Dalej posunąć się, w moim przekonaniu, nie można" - twierdzi Kaczyński.

"Państwo nie może nakazać umrzeć kobiecie, która chce ratować swoje życie. Po prostu, nie ma takiego prawa. Nie ma też prawa nakazać urodzić zgwałconej nastolatce" - dodaje.

KOD i Ryszard Petru

Lider obozu rządzącego nie ma najlepszego zdania o Komitecie Obrony Demokracji i jego manifestacjach.

"To maszeruje post-PRL, rozwścieczony zmianami, przerażony tym, że może być inaczej niż dotąd. A za nimi środowiska artystyczne i medialne, do których płynęły ogromne pieniądze, a teraz popłyną być może gdzie indziej" - wyjaśnia prezes PiS.

Równie źle, choć z innych powodów, Kaczyński ocenia Ryszarda Petru, szefa Nowoczesnej.

"Lider tej partii może zna się na finansach, ale w innych dziedzinach widać tak duże luki w wiedzy, że nie jestem pewien, czy można go zaliczyć do inteligencji" - krytykuje Kaczyński.

Repolonizacja mediów

Jarosław Kaczyński uważa, że media, również prywatne, powinny opierać się na polskim kapitale.

"Musimy kiedyś doprowadzić do repolonizacji mediów. Media, redakcje to są mózgi społeczne i nie mogą być pod zewnętrzną kontrolą. I niech Niemcy nie krzyczą, bo u siebie tego pilnują. Kiedyś Anglicy kupili tam jedną gazetę, krzyk podniósł się wtedy taki, jakby wybuchła III wojna światowa. I transakcja została anulowana" - opowiada Jarosław Kaczyński.

Więcej w tygodniku "W Sieci".

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Kaczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje