Reklama

Reklama

​Jarosław Gowin: Powinniśmy przyjąć uchodźców, ale nie muzułmanów

- Wystarczą setki tysięcy niezasymilowanych muzułmanów, żeby roznosić po krajach Europy zachodniej zarazę terroryzmu. Jak przyjmiemy osoby wyznania muzułmańskiego, to ataki nastąpią też w Polsce - mówił na antenie Radia Kraków Jarosław Gowin, przewodniczący klubu parlamentarnego Zjednoczona Prawica.

Temat kryzysu imigracyjnego jest przedmiotem dyskusji już od dawna. W związku z coraz większym napływem uchodźców do granic Europy, UE zdecydowała się pomóc osobom, które zmagają się z efektami wojny na Bliskim Wschodzie. W ramach tego programu, Polska postanowiła przyjąć 2000 uchodźców do naszego kraju.

Reklama

 - Ja mam w tej sprawie jasne stanowisko. Powinniśmy przyjąć uchodźców i nie powinni być to wyznawcy islamu. Oni się nie asymilują - komentuje Gowin.

 - Wystarczą setki tysięcy niezasymilowanych, żeby roznosić po krajach Europy zachodniej zarazę terroryzmu. Jak przyjmiemy osoby wyznania muzułmańskiego, to ataki nastąpią też w Polsce. Terroryści z zagranicy będą tu mieli partnerów - dodaje.

Gość Radia Kraków pytany o to, jak wyobraża sobie taką selekcję powiedział, że "to brutalne, ale musimy zachować instynkt samozachowawczy".

- Nie może być tak, że ulegamy szlachetnym porywom serca. Obowiązkiem państwa jest troska o własnych obywateli. Musimy przyjąć uchodźców, ale takich, którzy nie stanowią dla nas zagrożenia. Granice są otwarte, ale może się okazać, że to wewnętrzne rozprzestrzenianie się uchodźców doprowadzi niestety do ponownego zamknięcia granic. Skala zagrożeń terrorystycznych narasta w Europie - dodaje.

Ta ustawa sankcjonuje patologię

Jarosław Gowin był również pytany o ustawę o in vitro i decyzję prezydenta w sprawie jej podpisania.

- Do niedawna nie miałem wątpliwości. Nieoczekiwanie jednak prezydent  zgłosił poważne i uzasadnione zastrzeżenia. Teraz powinien skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Wiele wskazuje na to jednak, że podpisze ustawę i dopiero potem skieruje ją do TK. Trybunał ją uchyli - twierdzi.

Swoja pewność uzasadnia tym, że ustawa jest sprzeczna z konstytucją w podstawowym punkcie. - Polska konstytucja i orzeczenia Trybunału stwierdzają, że życie ludzkie ma być chronione od momentu poczęcia. Dziecko poczęte metodą in vitro jest takie samo jak inne. Jego godność i życie musi być chronione. Niestety ustawa zostawia szeroki margines do niszczenia ludzkich zarodków - wyjaśnia.

 - Ta ustawa sankcjonuje patologię. Proszę zobaczyć, kto był ekspertem rządowym przy tych pracach. To byli właściciele klinik in vitro. Dlaczego to jest tak popularyzowane? To nie leczy niepłodności, ale pozwala obejść problem. Ta ustawa jest wylobbowana - dodaje.

- Zawsze jak rodzi się dziecko, jest to cud. Wiem z rozmów z rodzicami dzieci in vitro, że to dzieci wyczekiwane. Jestem, przy wszystkich zastrzeżeniach, zwolennikiem tej metody. Jednak mówimy uczciwie. Jak wygramy wybory, to zmienimy tę ustawę. Nie zakażemy in vitro. Zakażemy selekcji i niszczenia zarodków. To zrobimy z miłości do tych dzieci. Tworzenie zarodków nadliczbowych powinno być zakazane - podsumowuje Jarosław Gowin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje