Reklama

Reklama

Janusz Korwin-Mikke: Szambo wylało się do Sejmu

Takiego chamstwa i wulgaryzmu, jakie widzimy na ulicach Warszawy, dawno nie widziałem. Teraz to szambo wylało się do Sejmu - ocenił poseł Janusz Korwin-Mikke z Konfederacji w przerwie obrad Sejmu, którą zarządzono po protestach na sali plenarnej posłów KO i Lewicy.

We wtorek (27 października) po tym, gdy protestujące w związku z czwartkowym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego posłanki m.in. Lewicy i KO podeszły na sali sejmowej do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki wezwał Straż Marszałkowską. Jej funkcjonariusze oddzielili ławę, w której siedział prezes PiS i inni posłowie PiS, od protestujących posłanek. wicemarszałek wykluczył też z wtorkowych obrad posłów KO: Klaudię Jachirę i Słwomira Nitrasa.

Reklama

Podczas konferencji Konfederacji poseł Janusz Korwin-Mikke ocenił, że "takiej inwazji chamstwa i wulgaryzmu, jakie widzimy od dwóch dni na ulicach Warszawy, dawno nie widziałem". - Teraz to szambo wylało się do Sejmu - dodał.

Szef koła Konfederacji Jakub Kulesza podkreślił, że nie ma zgody na wyłączanie przez prowadzącego obrady wicemarszałka Ryszarda Terleckiego z PiS mikrofonów. - Niezależnie czy wyłącza mikrofony posłom Konfederacji, czy posłom Lewicy - dodał.

- Zdajemy sobie sprawę, że Lewica sama domagała się wyłączenia mikrofonów Konfederacji, ale my tutaj jesteśmy konsekwentni: poseł ma prawo wypowiadać się z mównicy sejmowej, ponieważ zobowiązali go do tego wyborcy - zaznaczył.

"Happeningi byśmy prosili wyprowadzić poza Sejm"

Poseł Artur Dziambor ocenił z kolei, że Lewica przyszła do Sejmu robić happeningi i obstrukcję. - Żądamy od zarządzających tym budynkiem, czyli od Prawa i Sprawiedliwości, od marszałków, żeby przy wykorzystaniu wszelkich środków mogli kontynuować sesję i żebyśmy my mogli pracować i dyskutować i pracować nad absolutnie najważniejszymi rzeczami, a happeningi bardzo byśmy prosili wyprowadzić poza Sejm - apelował.

Dobromir Sośnierz zarzucił Koalicji Obywatelskiej i Lewicy "eksplozję hipokryzji" ws. trzymania dystansu w Sejmie podczas blokowania mównicy i na ulicach podczas protestów ws. decyzji Trybunału Konstytucyjnego, kiedy wcześniej politycy opozycji upominali posłów Konfederacji, aby nosili w parlamencie maski.

Od czwartku w całej Polsce trwają protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego. To skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przepis zezwalający - na mocy tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. - na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje