Reklama

Reklama

Jakub Banaś o zatrzymaniu: Czułem się jak Pablo Escobar

- Moje zatrzymanie było spektakularne. Na lotnisku było kilkunastu uzbrojonych funkcjonariuszy, potem jechałem w konwoju czterech samochodów. Czułem się jak Pablo Escobar - mówił w środę w TVN24 Jakub Banaś, syn prezesa NIK Mariana Banasia. Jak ocenił, sposób jego zatrzymania miał wywrzeć presję na opozycji, by zagłosowała za uchyleniem immunitetu jego ojcu.

W sobotę Prokuratura Regionalna w Białymstoku postawiła Jakubowi Banasiowi i jego żonie po siedem zarzutów dotyczących m.in. wyłudzenia z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa około 120 tys. zł na renowację kamienicy oraz wyłudzenia podatku VAT w wysokości prawie 80 tys. zł. Dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie Tadeusz G. usłyszał z kolei sześć zarzutów dotyczących m.in. niezawiadomieniu o złożeniu w podległym mu urzędzie skarbowym podrobionej faktury stanowiącej rozliczenia dofinansowania ze środków publicznych.

Jakub Banaś został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA na lotnisku Kraków Balice, gdy w towarzystwie żony wracał z urlopu.

Reklama

- Zachowanie agentów było bardzo profesjonalne od momentu zatrzymania do wypuszczenia. Na lotnisku było kilkunastu uzbrojonych funkcjonariuszy, potem jechałem w konwoju czterech samochodów. Czułem się niemal jak Pablo Escobar - mówił w środę w TVN24.

"Jako szef KAS mógł wziąć miliony łapówek"

Banaś podkreślił, że on i jego żona nie przyznali się do stawianych im zarzutów. - Wszystkie dotacje wykonywaliśmy zgodnie z umowami i można to sprawdzić. Ta kamienica była wpisana do rejestru zabytków i dlatego otrzymałem dotacje. Nie dlatego, że jestem synem Mariana Banasia. Prokuratura ma prawo twierdzić inaczej i niech podejmuje działania, ale wierzę w to, że sądy są niezależne, jeszcze - dodał.

Zdaniem syna Mariana Banasia jego zatrzymanie ma kontekst polityczny. - Ciekawe jest, że tego samego dnia złożono wniosek o pozbawienie szefa NIK immunitetu. Trzeba rozumieć politykę. Sposób mojego zatrzymania i ten wniosek miały wywrzeć presję na opozycji, by zagłosowała za uchyleniem immunitetu mojemu ojcu - ocenił.

- Facet, który był szefem Krajowej Administracji Skarbowej i likwidował mafie paliwowe, mógł wziąć miliony złotych łapówek. Po co więc miałby zatajać w oświadczeniu majątkowym 50 tys. zł? To jakaś kpina - powiedział.

Kamiński i Ziobro nie chcieli Banasia?

Jakub Banaś podkreślił także, że to prezes PiS Jarosław Kaczyński "wymyślił Mariana Banasia na stanowisku prezesa NIK". - Mariusz Kamiński i najprawdopodobniej Zbigniew Ziobro mieli jednak zupełnie inny pomysł. Dlatego moim zdaniem pojawił się w TVN materiał dyskredytujący mojego ojca - powiedział.

Jak podkreślił, "NIK wykonała świetną robotę i dlatego potrzebny jest Banaś, aby ta instytucja mogła sprawnie działać". - Gdyby mój ojciec stracił immunitet, kontrolom niewygodnym dla PiS byłyby wybijane zęby - ocenił. Stwierdził także, że Jarosław Kaczyński potrzebuje "wyczyścić" NIK, aby PiS mógł triumfować w kolejnych wyborach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy