Reklama

Reklama

Jaki o zatrzymaniu Michała K.: Bulwersująca sprawa

Zatrzymanie b. wiceministra sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, adwokata Michała K. pokazuje, że wszyscy są równi wobec prawa - stwierdził wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Zaznaczył, że obecne działania prokuratury, to kontynuacja śledztwa rozpoczętego jeszcze w czasach koalicji PO-PSL.

Michał K. został zatrzymany w środę na wniosek Prokuratury Regionalnej w Białymstoku. Śledczy zamierzają mu ogłosić zarzuty w śledztwie dotyczącym oszustw w podatku VAT na wielką skalę.

"To jest sprawa bulwersująca" - powiedział Jaki, pytany o tę sprawę w czwartek w TVN24. Stwierdził, że zatrzymanie Michała K. pokazuje, że wszyscy są równi wobec prawa.

Na uwagę, że Michał K. doradzał prezydentowi Andrzejowi Dudzie w sprawie tzw. ustaw sądowych, Jaki przypomniał, że "najważniejsze czynności procesowe w tej sprawie" zostały podjęte na długo przed - jak powiedział - "kryzysem związanym z wymiarem sprawiedliwości".

Reklama

Zaznaczył, że śledztwo w związku z którym zatrzymano Michała K. rozpoczęło się w czasach gdy rządziła koalicja PO-PSL, a Prokuratorem Generalny był Andrzej Seremet. Jaki powiedział, że obecne czynności prokuratury to kontynuacja tego śledztwa, główne osoby podejrzane w tej sprawie zostały zatrzymane ponad rok temu, a o losach Michała K. zdecyduje "niezależny, niezawisły sąd".

Michał K. był w przeszłości m.in. wiceministrem sprawiedliwości, obecnie prowadzi praktykę adwokacką. Prokuratura nie ujawnia na razie, o jakie zarzuty chodzi. Przypomina jedynie, że śledztwo dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej, która zajmowała się "uszczuplaniem podatku VAT", wprowadzając do obrotu na terenie Polski paliwa płynne. Wyliczenia Urzędu Kontroli Skarbowej w Białymstoku wskazują, że Skarb Państwa mógł z tego tytułu stracił około 700 mln zł.

Główne osoby podejrzane zostały zatrzymane ponad rok temu. Dotąd w tej sprawie zarzuty postawiono osiemnastu osobom, w tym podejrzanym o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz dwóm adwokatom, którzy dotąd występowali jako obrońcy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy