Reklama

Reklama

Jaki: Komisja weryfikacyjna to próba sił między Polską, a grupą przestępczą

Podczas pierwszego, roboczego posiedzenia komisji weryfikacyjnej jej przewodniczący i wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zaapelował o sto dni spokojnej pracy i wzniesienie się ponad polityczne podziały. Zaproponował, by dopiero po powołaniu jej ostatniego członka, przyjęła harmonogram prac.

Pierwsze merytoryczne posiedzenie komisji odbędzie się za dwa tygodnie. Na razie nie wiadomo kto zostanie przesłuchany jako pierwszy. 

Patryk Jaki mówił w TVP Info, że gdyby już dziś był pełen skład komisji badającej nieprawidłowości przy reprywatyzacji w Warszawie, już dzisiaj zapadłyby pierwsze decyzje. Podkreślił, że komisja jest dobrze przygotowana do tego, żeby uzasadnić pozostałym członkom komisji co najmniej kilka postępowań, które trzeba wszcząć i w związku z tym wstrzymać obrót nieruchomościami. 

Patryk Jaki powiedział też, że komisja zrobi wszystko co w jej mocy, żeby "ci wszyscy złodzieje przekonali się, że państwo nie zawsze może być pokonane". Patryk Jaki jest przekonany nie tylko o tym, że komisja jest konstytucyjna, ale i o tym, że zbierze wystarczająco mocne dowody. Jednak- jak mówi- nie będzie łatwo. 

Reklama

Wiceminister podkreślił, że żadna inna komisja nie miała takiego zadania. Jak powiedział przed komisją "nie staną urzędnicy, lecz zorganizowana grupa przestępcza, najlepsi prawnicy".

Wcześniej Patryk Jaki zapowiedział, że komisja nie ujawni na razie listy nieruchomości, którymi zajmie się w pierwszej kolejności, bo chodzi o możliwość uprzedzenia ewentualnych działań osób, które weszły w stan posiadania tych nieruchomości. Zaznaczył, że utajnienie adresów jest podyktowane troską o dobro państwa. 

W komisji weryfikacyjnej, poza Patrykiem Jakim, pracuje jeszcze czterech członków rekomendowanych przez PiS: Łukasz Kondratko, Sebastian Kaleta, Jan Mosiński i Paweł Lisiecki, a także wskazany przez PO poseł Robert Kropiwnicki, Adam Zieliński z Kukiz'15 i i przez PSL- Bartłomiej Opaliński. Poparcia Sejmu nie uzyskał wskazany przez Nowoczesną poseł Jerzy Meysztowicz. 

Według przewodniczącego komisji Patryka Jakiego, powodem były "uwikłania reprywatyzacyjne" posła. Przy komisji pracuje także rada społeczna licząca dziewięciu członków.  

Powołanie komisji to pokłosie afery reprywatyzacyjnej w stolicy, która głośna stała się latem 2016 roku po ujawnieniu przez "Gazetę Wyborczą" szczegółów sprawy działki przy Pałacu Kultury i Nauki, wartej około 160 mln zł, pod dawnym adresem Chmielna 70.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje