Reklama

Reklama

Jadwiga Emilewicz: Nikt nie spodziewał się takich protestów

- Myślę, że nikt nie spodziewał się takich protestów. Wyrok TK uruchomił kumulowaną złą energię. Uczestniczy w nich młodzież, która nie chodzi do szkoły - mówiła w "Gościu Wydarzeń" w Polsat News posłanka Zjednoczonej Prawicy Jadwiga Emilewicz.

W zeszłym tygodniu prezydent Andrzej Duda złożył w Sejmie projekt, który miałby dostosować tzw. ustawę antyaborcyjną do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października. TK za niekonstytucyjny uznał wówczas przepis ustawy, który zezwala na usunięcie ciąży jeśli płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony. W myśl projektu prezydenta aborcja ma być dopuszczalna w przypadku tzw. wady letalnej.

Reklama

- Prezydencki projekt w sprawie aborcji trafił do Sejmu w piątek po południu. Teraz trafił do konsultacji. Po nich zapewne zostanie skierowany do komisji zdrowia - mówiła b. wicepremier. Oceniła, że być może posłowie zajmą się projektem jeszcze w tym tygodniu. Z nieoficjalnych informacji mediów wynika, że to właśnie Emilewicz ma czuwać nad procedowaniem projektu.

- Wszyscy politycy, wszystkich ugrupowań, powinniśmy poważnie potraktować propozycję prezydenta - zapewniła była wicepremier.

Apel do opozycji

Prowadząca program Dorota Gawryluk zapytała Emilewicz, jakie szansę na uchwalenie ma taki projekt, skoro nie ma poparcia części posłów rządzącego obozu. Przeciw proponowanemu przez prezydenta rozwiązaniu opowiedział się m.in. wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski.

- Przypomnijmy, o czym jest projekt pana prezydenta - doprecyzowuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który znosi przesłankę eugeniczną, umożliwiającą dotychczas przerywanie ciąży. Projekt pana prezydenta wskazuje na tzw. wady letalne, czyli sytuacje, w których jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko umrze w trakcie porodu lub w czasie nieodległym po porodzie. Wówczas taki zabieg byłby dopuszczalny - mówiła Emilewicz.

- Wydaje się, że są badania, które wskazują na to, że przyzwolenie na aborcję na życzenie jest w Polsce w mniejszości, że w dyskusjach, debatach, które ja także prowadziłam z różnymi posłankami, to przekonanie, że tych najsłabszych należy chronić, nie powinniśmy pozwalać na to, by takie dzieci nie mogły się narodzić. Jest szansa na konsensus polityczny - dodała Emilewicz.

Była wicepremier zaapelowała do posłów opozycji o poparcie projektu. - Abyśmy wspólnie zaapelowali do tych, którzy protestują, którzy mają do tego prawo, ale abyśmy przełożyli je na czas łatwiejszy, byśmy dyskusję prowadzili w innym trybie, w inny sposób - niezagrażający naszemu życiu - mówiła.

"Dobrze, że nie ma publikacji wyroku"

Emilewicz była również pytana, czy spodziewała się protestów takiej skali po decyzji TK. - Myślę, że nikt nie spodziewał się takich protestów. Z drugiej strony wiemy też jak my, Polacy, jesteśmy zmęczeni ogólnym stanem w tym roku. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego był takim elementem, który odblokował skumulowaną, złą energię społeczną. Zwłaszcza wśród młodzieży, która nie chodzi do szkoły, nie może wyjść do kawiarni, restauracji czy do pubu. Znalazła ujście w tych protestach - mówiła.

- Zgadzam się, że postulaty protestów wykraczają poza decyzję Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast, jeżeli mówimy, że są to protesty antyrządowe, czy przeciwko władzy, to przypomnijmy, że w demokracji walczymy z władzą przy urnach wyborczych. To będzie właściwe miejsce do tego, by rozliczyć władzę w kolejnych wyborach parlamentarnych. Dzisiaj skupmy się na tym, byśmy zagwarantowali bezpieczeństwo wszystkim Polakom - dodawała posłanka.

- Widzimy, że publikacji wyroku dziś jeszcze nie ma (termin wyznaczony przez RCL mija w poniedziałek - red.) i myślę, że to dobrze zwłaszcza w sytuacji, w której mamy propozycję pana prezydenta. Jeśli Sejm zajmie się tą ustawą, to wydaje się zasadnym, by takiej publikacji, do zakończenia prac parlamentu, a przynajmniej przyjęcia ustawy przez Sejm, nie było - argumentowała. Potwierdziła, że odsunięcie publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw "wydaje się możliwe".

"Brak pewności" w sprawie lockdownu

Emilewicz odniosła się też do sytuacji epidemicznej w kraju. Zapewniła, że "premier stara się robić wszystko, by nie było całkowitego lockdownu". - W tym celu należy przestrzegać restrykcji - maseczka dobrze założona, przestrzeganie dystansu, dezynfekcja, mogą nas bardzo dobrze ochronić przed koronawirusem - mówiła.

- Strategia prowadzi nas ku temu, by całkowitego lockdownu nie było, ale o pewności nie może być mowy - podsumowała.

Poprzednie odcinki "Gościa Wydarzeń" dostępne są tutaj.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje