Reklama

Reklama

IPN: "Przerobione" przez SB podpisy w teczce TW Bolka

Pion śledczy IPN, który umorzył śledztwo w sprawie podrabiania przez SB dokumentów TW Bolka, podał, że na kilkadziesiąt autentycznych dokumentów podpisy w kilku z nich przerobili funkcjonariusze SB. Postanowienie o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocne.

IPN podał w środę, że w toku śledztwa ustalono, iż 53 dokumenty TW "Bolek" są autentyczne.

Reklama

Podkreślił przy tym, że sześć innych dokumentów załączonych "do teczki pracy tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek zostało przerobionych przez ustalonych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa". Instytut wyjaśnia, że przerobienie polegało na tym, że "doniesienia sporządzone własnoręcznie przez tegoż tajnego współpracownika były następnie opatrzone pseudonimem Bolek przez przyjmujących je funkcjonariuszy SB".

Pion śledczy IPN dodał, że jeden dokument z teczki pracy TW Bolek "został przerobiony przez ustalonego funkcjonariusza SB w ten sposób, iż sporządził on odpis doniesienia napisanego własnoręcznie przez tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek i ów odpis opatrzył pseudonimem Bolek". W podobny sposób została przerobiona informacja funkcjonariusza SB z rozmowy przeprowadzonej z TW Bolek, którą esbek opatrzył pseudonimem "Bolek".

W tym zakresie - jak podał IPN - śledztwo zostało umorzone ze względu na upływ terminu karalności tych czynów.

Pion śledczy IPN podał też, że postanowienie o umorzeniu śledztwa dotyczące podrabiania przez SB dokumentów TW "Bolka" nie jest prawomocne.

Wałęsa może wystąpić do sądu o autolustrację

Były prezydent Lech Wałęsa, jeżeli czuje się publicznie pomawiany o współpracę z SB, ma prawo złożyć wniosek o autolustrację i dowieść przed sądem, że nie był tajnym współpracownikiem - powiedział szef pionu śledczego IPN Andrzej Pozorski.

"To postępowanie nie dotyczyło, czy Lech Wałęsa współpracował, czy nie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. To postępowanie miało na celu ustalić, czy te dokumenty (z teczek TW "Bolek" - PAP) są autentyczne, czy nieautentyczne. Wynika (z nich) w sposób jednoznaczny, że te dokumenty są autentyczne, oczywiście były prezydent uważa zupełnie inaczej. Co zrobi w tej sytuacji pan Lech Wałęsa trudno nam przewidywać" - powiedział dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, zastępca Prokuratora Generalnego Andrzej Pozorski. 

Dodał, że najprawdopodobniej pełnomocny prawni Lecha Wałęsy złożą zażalenie na wydane postanowienie o umorzeniu śledztwa. "I będziemy musieli oczekiwać wydania decyzji sądu" - dodał Pozorski.  

"Wiemy, że w przestrzeni publicznej te dokumenty są w sposób jednoznaczny komentowane zwłaszcza przy stanowisku pokrzywdzonego, bo pan Lech Wałęsa w naszej sprawie jest pokrzywdzonym, że to nie są jego dokumenty. Jeżeli pan prezydent to wszystko kwestionuje i uważa, że jest publicznie pomawiany o współpracę, ma prawo złożyć wniosek o autolustrację, wystąpić do sądu i dowieść przed sądem, że nie był tajnym współpracownikiem" - podkreślił szef pionu śledczego IPN. 

Były przywódca Solidarności Lech Wałęsa neguje autentyczność dokumentów przejętych w ubiegłym roku przez IPN od wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku. stanowczo też zaprzecza, by kiedykolwiek był tajnym współpracownikiem SB.

W maju br. pełnomocnicy prawni Wałęsy przedstawili opinię kryminalistyczną, która - ich zdaniem - podważa ustalenia Instytutu Sehna w tej sprawie. W opinii pionu śledczego IPN, nie jest to jednak opinia w świetle przepisów kodeksu postępowania karnego, a ustalenia biegłych Instytutu Sehna są aktualne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy