Reklama

Reklama

"Interwencja": Oszukuje kobiety w całej Polsce. Ostrzegają przed Kamilem Ż.

Niespełna 30-letni Kamil Ż. z Kłodzka (woj. dolnośląskie) na swoje ofiary wybiera młode, piękne i zaradne kobiety, głównie samotne matki. Następnie, udając bogatego, troskliwego partnera oszukuje je na potężne sumy. Sposób jego działania przybliża materiał "Interwencji" Polsat News.

"Ujął mnie podejściem do mojego dziecka. Ale w tym momencie to śmieję się, że mój partner i potencjalny ojciec mojego dziecka kosztował mnie pół miliona" - słyszmy w materiale słowa oszukanej przez Kamila Ż. pani Natalii.

Reklama

Inna z oszukanych kobiet, pani Anna, mówi, że Kamil Ż. bardzo angażował się w opiekę nad jej niepełnosprawnym dzieckiem. "Przekonał mnie tym" - przyznaje. Jej związek z oszustem trwał rok. Przez ten czas do mieszkania, w którym żyła z mężczyzną, przychodzili jego znajomi. Twierdzili, że jest im winien pieniądze. Do dzisiaj pani Anna boi się pokazywać twarzy.

Trzecią historią ukazaną w reportażu "Interwencji" jest historia pani Marty. Z relacji kobiety wynika, że Kamil Ż. okłamał ją m.in. na temat swoich udziałów w kasynie. Nic nie zwróciło jej uwagi. "Wszystko się zgadzało" - tłumaczy. Pieniądze pani Marty zaczęły znikać, gdy ta powiadomiła Kamila Ż., że jej ojciec ma raka. "On nagle powiedział, że jego tata przedłużył życie babci o kilkanaście lat, bo załatwił miejsce w klinice w Niemczech i może nam pomóc. Zaczęły się wpłaty po 17 tysięcy, żeby zaczęły się rozmowy. Po 14 tysięcy - na miejsce" - mówi. "Powiedział tacie, że musi odstawić leki na raka i nie może w ogóle leczyć się w Polsce. My wydawaliśmy 40 tysięcy złotych na leki. I one czekają w Szwajcarii" - dodaje. Pani Marta mówi, że dzisiaj lekarze nie dają jej ojcu żadnych szans na wyzdrowienie.

Jak się dowiadujemy, pani Marta poznała Kamila Ż. zaledwie kilka miesięcy temu, pani Anna w 2015 roku. 

"11 marca został zatrzymany przez policję w Gdyni na jakieś czynności. Moja pani prokurator nic w tej sprawie nie zrobiła" - zaznacza pani Natalia.

Postępowanie w sprawie oszusta trwa.

Jak podkreśla rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Łukasz Łapczyński, "ostatnio akta sprawy były kontrolowane przez Prokuratora Rejonowego Warszawa - Wola w Warszawie w trybie wewnętrznego nadzoru służbowego. W ramach kontroli polecono prokuratorowi prowadzącemu sprawę podjęcie bardziej zintensyfikowanych i zdecydowanych czynności".

Więcej w materiale "Interwencji".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje