Reklama

Reklama

Incydent na posiedzeniu komisji śledczej

Przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. nacisków Andrzej Czuma (PO) zakończył dziś przesłuchanie wiceprokuratora generalnego Andrzeja Pogorzelskiego, choć posłowie PiS zgłaszali chęć zadawania dalszych pytań.

- Dopuścił pan do ucieczki świadka z posiedzenia komisji, pomimo tego że posłowie opozycji mieli jeszcze pytania, co jest pierwszym takim niechlubnym przypadkiem w historii komisji śledczych - powiedział do Czumy oburzony poseł PiS Jacek Kurski. Arkadiusz Mularczyk dodał, że będzie wnosić o kolejne wezwanie Pogorzelskiego.

Reklama

- Oszukaliście mnie trzykrotnie, zapowiadając zadanie pytania, a następnie wygłaszaliście przemówienia polityczne, dlatego zgodnie z regulaminem odebrałem wam głos - odparł Czuma.

- Mam jeszcze szereg istotnych pytań do Pogorzelskiego - tak na wznowionym po przerwie posiedzeniu komisji uzasadnił Mularczyk swój wniosek o ponowne wezwanie wiceprokuratora generalnego. Czuma powiedział, że wniosek przekaże całej komisji i na następnym posiedzeniu komisji będzie on głosowany.

- Przewodniczący Czuma zorientował się, że przesłuchanie idzie w kierunku bardzo niewygodnym dla szefa obecnego resortu sprawiedliwości, również dla pana Pogorzelskiego, przerwał pytania, uchylił je i zwolnił świadka - relacjonował na konferencji prasowej Mularczyk.

Kurski powiedział, że miała miejsce "pierwsza w historii komisji śledczej ucieczka świadka" z sali posiedzeń. - Uważamy to za skandal - powiedział. Dodał, że dopuszczenie do takiej sytuacji przez szefa komisji - w ocenie Kurskiego - jest "niedobre, fatalne i wykracza poza regulamin pracy komisji".

Poseł PiS powiedział, że posłom opozycji nie pozwolono zadać kolejnych pytań prokuratorowi Pogorzelskiemu. - Domyślamy się dlaczego, jest to świadek kluczowy jeśli chodzi o dotychczasowe stadium prac komisji - stwierdził Kurski.

Dodał, że zeznający już przed komisją prokuratorzy Aneta Rafałko i jej następca na funkcji rzecznika dyscyplinarnego Mieczysław Tabor "byli w oczywisty sposób naciskani przez zastępcę prokuratora generalnego prokuratora Pogorzelskiego, by zmienić swoje zdania i na siłę kontynuować postępowanie dyscyplinarne (wobec b. szefowej warszawskiej prokuratury okręgowej Elżbiety Janickiej)".

Kurski powiedział, że w chwili, gdy posłowie PiS zaczęli podczas przesłuchania Pogorzelskiego "doprecyzowywać sposób, w jaki prokurator Pogorzelski wywierał nacisk na rzeczników dyscyplinarnych", odebrano im głos i "w pospiesznym trybie przewodniczący Czuma doprowadził de facto do ucieczki świadka z sali posiedzeń komisji śledczej".

W ocenie Mularczyka, "teraz są faktyczne naciski, aby te sprawy (pojawiające się podczas przesłuchań komisji - red.) szły w takim kierunku, w jakim oczekuje resort sprawiedliwości".

Według Kurskiego, komisja ma "na siłę szukać haków przeciwko rządom PiS". Poseł ocenił, że zakończenie przesłuchania Pogorzelskiego to "ewidentny numer, szwindel".

- Jest człowiek, który odpowiada za wpływanie na rzeczników dyscypliny, którzy umarzają postępowanie w sprawie rzekomych zbrodni PiS-u, to wówczas nam się odbiera głos i umożliwia ucieczkę świadka niewygodnego dla PO z sali posiedzeń - powiedział Kurski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje