Reklama

Reklama

Igor Tuleya: Nie stawię się w prokuraturze. Mogą doprowadzić mnie siłą

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego rozpatruje zażalenie prokuratury na postanowienie o nieuchyleniu immunitetu warszawskiemu sędziemu Igorowi Tulei. - To nie jest niezależny sąd, nie zasiadają tam niezawiśli sędziowie - powiedział w środę (18 listopada) Tuleya. - Jeśli zostanie mi uchylony immunitet, nie stawię się na przesłuchanie w prokuraturze, prokurator będzie mógł co najwyżej doprowadzić mnie siłą - dodał.

W środę Izba Dyscyplinarna SN rozpatruje zażalenie prokuratury na postanowienie o nieuchyleniu immunitetu warszawskiemu sędziemu Igorowi Tulei. Po ewentualnej zgodzie sądu prokuratura zamierza postawić sędziemu zarzuty m.in. bezprawnego ujawnienia informacji z postępowania.

Posiedzenie z opóźnieniem

Reklama

Posiedzenie rozpoczęło się około godz. 14 - z blisko dwugodzinnym opóźnieniem - wynikłym ze względów technicznych. Publiczność i dziennikarze obserwują transmisję z sali rozpraw SN na innej - największej - sali tego sądu.

W trzyosobowym składzie sędziów są: Konrad Wytrykowski, Piotr Niedzielak i Jarosław Sobutka. 

- Jesteśmy mile zaskoczeni obecnością obrońców, w kontekście twierdzeń sędziego Tulei, że nie jesteśmy sądem - zaznaczył na początku posiedzenia sędzia Niedzielak, który przewodniczy składowi orzekającemu.

Jak dodał "dochodzą do nas informację, że na mediach społecznościowych przerwa, którą musieliśmy zarządzić z przyczyn technicznych, to na tym tle pojawiają się różne insynuacje, co do celu tej przerwy w kontekście naszej niezawisłości i niezależności Izby". - Uważamy to za postępowanie skandaliczne dlatego, że są to głosy różnych osób ze środowiska sędziowskiego - podkreślił sędzia Niedzielak.

Tuleya: Sąd na kocich łapach

Sędzia Tuleya mówił na środowym briefingu prasowym, przed siedzibą Sądu Najwyższego, że jego Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. - To nie jest niezależny sąd, nie zasiadają tam niezawiśli sędziowie, nie mam zaufania do tego organu - powiedział. 

Jak ocenił, jest to co najwyżej "sąd na kocich łapach".

- Nie mogę uczestniczyć w obradach, ponieważ swoją obecnością aprobowałbym działania czegoś, co nie jest sądem. Wpisywałbym się w to, że podobnie jak tamte osoby (sędziowie - red.), nie respektuję porządku prawnego i orzeczeń sądowych, w tym tych europejskich trybunałów. Nie unikam natomiast odpowiedzialności, nie boję się - mówił.

"Będę dalej przychodził do pracy"

Tuleya podkreślił, że został wezwany przed Izbę Dyscyplinarną już szósty raz. Jak powiedział, rozstrzygnięcie, które zapadnie, "nie ma większego znaczenia".

- Jeśli zostanie mi uchylony immunitet, nie stawię się na przesłuchanie w prokuraturze, prokurator będzie mógł co najwyżej doprowadzić mnie siłą albo wnioskować o pozbawienie mnie wolności. Będę próbował wykonywać czynności sędziego, będę przychodził do pracy - zadeklarował.

Sędzia zwrócił się także, aby zapamiętać ten dzień "jako moment, kiedy po raz kolejny mogliśmy się przekonać o solidarności, wspólnocie, wspólnej walce". - Dziękuję za poparcie wszystkich sędziów walczących o praworządność. Pamiętajmy o tym, że dzisiaj jest to po prostu kolejna bitwa w tej walce o praworządność. Nawet jeśli ją przegramy, to nie oznacza, że przegramy całą wojnę - dodał Tuleya.

Przed Sądem Najwyższym miała miejsce popierająca go demonstracja.

"Podejrzenie ujawnienia informacji ze śledztwa"

Posiedzenie jest efektem zażalenia Prokuratury Krajowej na wcześniejsze postanowienie Izby Dyscyplinarnej. Izba ta, orzekając na początku czerwca br. w I instancji, nie uchyliła immunitetu sędziemu Tulei.

Jak wówczas informowano w uzasadnieniu tamtego rozstrzygnięcia "niemożliwym było zakwalifikowanie wskazanego we wniosku prokuratora czynu sędziego warszawskiego SO jako przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków, to jest jako tzw. przestępstwa urzędniczego, oraz jako ujawnienia wbrew przepisom ustawy informacji, z którą sędzia zapoznał się w związku z pełnioną funkcją ze względu na to, że sędzia był ustawowo uprawniony do wydania zarządzenia o jawności posiedzenia w przedmiocie rozpoznania zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa oraz do dopuszczenia do udziału w tym posiedzeniu przedstawicieli mediów".

Powodem wniosku prokuratury w sprawie uchylenia immunitetu sędziego jest bowiem podejrzenie ujawnienia informacji ze śledztwa oraz danych i zeznań świadka, które naraziły bieg postępowania. Chodziło o postępowanie dotyczące obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 r., które zostało dwukrotnie umorzone przez prokuraturę.

Uchylona decyzja

W grudniu 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Tulei uchylił decyzję prokuratury o pierwszym umorzeniu śledztwa. Sędzia zezwolił wówczas mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu. Według prokuratury naraziło to prawidłowy bieg dalszego śledztwa.

Po ewentualnym uchyleniu immunitetu prokuratura zamierza postawić sędziemu zarzuty m.in. przekroczenia uprawnień i bezprawnego ujawnienia informacji z postępowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje