Reklama

Reklama

Hofman w RMF: Kaczyński będzie ostatnim premierem prawicy

Były rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman uważa, że wariant z Jarosławem Kaczyńskim jako przyszłym premierem jest brany bardzo poważnie pod uwagę. „Ten wariant jest tylko możliwy, jeśli dojdzie do porozumienia, jakie było między premierem Kaczyńskim a prezydentem Lechem Kaczyńskim. Czyli, polityka zagraniczna – Pałac Prezydencki, polityka krajowa – premier” – mówił gość Roberta Mazurka w Porannej rozmowie w RMF FM. Przyznał, że jeśli Kaczyński nie stanie na czele rządu, to może dojść do rozpadu prawicy.

Robert Mazurek, RMF FM: Czemu się odsuwa rekonstrukcja rządu? Miała być na początku listopada, w połowie listopada, a teraz mówi się o początku grudnia.

Reklama

Adam Hofman: - Może konstrukcja polityczna nie jest jeszcze gotowa. Ja podejrzewam, że dlatego, że jeśli wariant z prezesem partii, czyli byłym premierem Jarosławem Kaczyńskim, ale też przyszłym premierem, jest brany na poważnie, a myślę, że jest, to...

Pan już przesądza. Były premier, przyszły premier.

- Mówię o tym wariancie. Ja zakładam, że jest to bardzo prawdopodobne i zakładam, że do tego musi dojść do porozumienia między prezydentem a prezesem partii, czyli między prezydentem Andrzejem Dudą a prezesem Jarosławem Kaczyńskim, bo ten wariant jest tylko możliwy, jeśli dojdzie do takiego porozumienia, jakie było między premierem Kaczyńskim a śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim. Czyli: polityka zagraniczna - Pałac Prezydencki, polityka krajowa - premier.

Czyli jeżeli dojdzie do takiego dealu, to wtedy będzie...

- Nie, to nie jest deal. To jest zdrowe porozumienie, na gruncie Konstytucji. Uważam, że rozsądne jest to, żeby rozstrzygnąć spór kompetencyjny, konstytucyjny, który jest.

A nie da się tego sporu rozstrzygnąć wtedy, gdy premierem będzie Beata Szydło?

- Wtedy nie ma takiej potrzeby, bo - jak rozumiem - premier Beata Szydło nie chce, ani nie potrzebuje oddać tej kompetencji prezydentowi Dudzie. To w ogóle jest zupełnie inny poziom polityczny.

Pańskim zdaniem Beata Szydło zostanie na stanowisku czy nie zostanie?

- To się może zmienić w każdej chwili, ale wydaje mi się, że dzisiaj rozstrzyga się rzecz historycznie ważna. To jest ważniejsze niż to, kto będzie premierem - czy będzie Jarosław Kaczyński czy premier Beata Szydło. Bardzo wielu ludzi mówi do prezesa Kaczyńskiego, że może niech nie wchodzi, może niech nie zostaje premierem, potem się będzie oceniać po zakończeniu dzieła. Sytuacja związana z AWS-em, Krzaklewski przecież był zjednoczeniowcem, ale przeszedł do historii jako ktoś, kto doprowadził do rozpadu. To nie ten rozmiar kapelusza oczywiście, Jarosław Kaczyński to zupełnie inny polityk, ale po efekcie będzie się poznawać dzieło tej prawicy. Przy czym ja uważam...

Myśli pan, że jeżeli Kaczyński nie stanie na czele rządu, to dojdzie do rozpadu? Jarosław Kaczyński powiedziałby: do dekompozycji PiS-u.

- Może w dłuższej perspektywie dojść. I uważam, że tę śmiałość, taką śmiałość św. Pawła, to znaczy naprawdę dużą śmiałość w polityce, Jarosław Kaczyński posiada i on nie chce tej rewolucji zostawić w połowie drogi, tylko chce ją dokończyć. Żeby ją dokończyć, musi zostać premierem. Przy czym będzie to ostatni premier rządu prawicowego, dlatego że Jarosław Kaczyński będzie premierem, czy dwa lata, czy sześć, to pokaże przyszłość, to pokażą działania. Ale jego już się nie da wymienić. Prezes partii zostaje i zostaje do końca.

Czy to nie jest właśnie to niebezpieczeństwo, że już nie będzie zderzaka?

- Jest, bardzo duże, bo jak się jest w pozycji, w której jest prezes Jarosław Kaczyński, to zawsze każdy, nawet poważny błąd lub potknięcie lub coś, co nie wyjdzie, a może się tak zdarzyć, można zrzucić na brak niezrozumienia idei i zmiany osoby, kogoś, kto wypełnia tę ideę, czyli premiera. A jak się samemu zostaje premierem, to się bierze odpowiedzialność za każdą dziurę w asfalcie w Polsce.

Prawdziwość tezy, że idzie ku zmianie, potwierdzałyby takie filmiki, które wrzucono właśnie do sieci, do internetu, takie chwalące dokonania rządu. Nie wiem, czy pan zwrócił uwagę, są trzy filmiki, na tych trzech filmikach raz pojawia się Beata Szydło, z 5-8 razy Jarosław Kaczyński, czyli jest sukces i jest ojciec tego sukcesu...

- Ale wcale mnie to nie dziwi, bo to jest prawda akurat....

A kto był premierem - nie wiadomo kto.

- Przed Jarosławem Kaczyńskim w Polsce nie było prawicy, takiej zinstytucjonalizowanej, która ma swoje silne podstawy, swoje dogmaty. Jest zrobiona tak, jak jest zrobiona prawica na świecie.

Jasne, ale ten rząd ma swojego premiera.

- Tak, ten rząd ma swojego premiera. Ta religia ma tylko jednego kustosza - św. Paweł jest jeden.

No dobrze, św. Paweł jest jeden, to ja mam tylko takie pytanie. Jutro mijają dwa lata, odkąd trwa, istnieje, działa rząd Beaty Szydło. To takie półrocze w kadencji. No to oceńmy ten rząd.

- Ja zawsze byłem oceniany i tak sobie kiedyś myślałem, że zostałbym w życiu nauczycielem, żeby tylko oceniać, ale nie zostałem. W związku z tym chyba sobie pozwolimy...

No pozwólmy sobie.

- Ocena tego rządu jako rządu?

Skala szkolna i to nowa, czyli od 1 do 6.

- Widzę sondaże, widzę wyniki gospodarcze, to pewnie ciężko byłoby wystawić inną ocenę. To znaczy szóstki się nie daje. Ja jestem nauczycielem surowym, ale 5 z minusem pewnie tak.

5 z minusem? A "Rzeczpospolita" dała chyba 3 z minusem.

- 5 z minusem. A dlaczego z minusem? Bo brakuje jednej silnej rzeczy, którą trzeba by zrobić...

Jarosława Kaczyńskiego oczywiście brakuje.

- No, zapewne tak. Ale oprócz tego zadbać o wizerunek Polski za granicą, w taki prosty sposób. Czyli walczyć z tymi...

Miała być Polska Fundacja Narodowa.

- Ona miała to robić, ale potem została wykorzystana do czegoś innego. Jeszcze jeden pomysł ministra Jackiewicza, świetny pomysł, by walczyć o polską markę i polskie imię za granicą, został zaprzepaszczony. W zamian za to. W to miejsce nie powstało nic innego. I to jest największa dziura, największa luka, jaka jest. I za to rzeczywiście jest ten minus duży.  

Wkrótce pełna treść rozmowy.

***

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek poprosił Adama Hofmana o wystawienie szkolnej oceny liderom opozycji. Grzegorza Schetynę ocenił na 3+/4-. "Schetyna nie ma konkurentów i ma jeden cel przed sobą, który jeśli przetrwa, będzie się rozwijał, nie będzie miał znowu wojny w partii - wybory samorządowe" - podkreślał były rzecznik PiS. 

"Plusem jest to, że raczej przez błędy Ryszarda Petru został sam, to znaczy PO jest 'poważnie' traktowana". Lider Nowoczesnej otrzymał ocenę 2+/3-. "Tam mamy dziś troszkę sytuacje groteskowe, bo mamy wojnę o przywództwo między Ryszardem Petru i kandydatem mniej znanym Piotrem Misiłą. Ale mamy tam też, pojawiły się też inne postaci. Na przykład jest szefowa klubu pani poseł Lubnauer, która wyrasta przy tej wojnie na osobę poważną. Może zagrozić Petru" - uznał Hofman.  

Był też pytany o sytuację w stolicy przed wyborami samorządowymi. "Pamiętam referendum warszawskie, pamiętam siłę mobilizacji i sufit (konieczny do przebicia do przeprowadzenia zmian - red.). W Warszawie więcej najedzonych niż głodnych" - dodał gość RMF FM.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy