Reklama

Reklama

Handel kościelną ziemią. Obrońcy domagają się uniewinnienia

Adwokaci oskarżonych w sprawie handlu kościelną ziemią uważają, że prokuratura nie wykazała, by w tej sprawie dochodziło do przestępstw. W czwartek przed katowickim sądem dwóch pierwszych obrońców w swych mowach końcowych wniosło o uniewinnienie ich klientów.

Na ławie oskarżonych zasiadł jeden z najbogatszych Polaków Jacek D. i członkowie jego rodziny. Prokuratura zarzuca im nabywanie ziemi, zwróconej Kościołowi przez Komisję Majątkową, z naruszeniem prawa pierwokupu. Chodzi łącznie o ok. 1000 hektarów. Prokurator Radosław Woźniak zażądał dla nich w czwartek kar więzienia w zawieszeniu, orzeczenia przepadku nabytych gruntów oraz kar grzywny - od kilkunastu tys. zł do 4,5 mln zł.

Reklama

Po oskarżycielu głos zabrał obrońca Jacka D. Jacek Pałka. Według adwokata, prokurator nie przedstawił żadnej tezy uzasadniającej zarzuty zawarte w akcie oskarżenia. Podkreślił, że nikt nie wystąpił z żadnymi roszczeniami wobec jego klienta, ani też o unieważnienie aktów notarialnych.

Obrońca kwestionował ustalenia prokuratury, że jego klient w rzeczywistości nie mieszkał w miejscowości Wieszowa, gdzie się zameldował - według śledztwa tylko po to, by jak inni oskarżeni uzyskać status rolnika indywidualnego, który umożliwiał nabywanie ziemi. Mec. Pałka przekonywał, że D. w rzeczywistości mieszkał w Wieszowej, a zameldował się tam, by spełnić obowiązek ustawowy.

Według adwokata, prokuratura zarzucając jego klientowi przywłaszczenie prawa majątkowego nie wykazała, o jakie dokładnie prawo chodzi, a w sprawie nie ma de facto przedmiotu przestępstwa. Zarzucił też prok. Woźniakowi, że domagając się przepadku ziemi na rzecz Skarbu Państwa chce podważyć orzeczenia Komisji Majątkowej, która przyznała te nieruchomości Kościołowi jako rekompensatę za zagarnięte przed laty mienie.

Także broniący Tomasza D. (syna Jacka D.) mec. Jacek Dubois argumentował, że jego klient wywiązał się z obowiązku meldunkowego, który wkrótce przestanie w Polsce obowiązywać, co - jak mówił adwokat - będzie powrotem do cywilizowanego świata. Kwestionował analizę połączeń telefonicznych, które według oskarżenia wskazują, że Tomasz D. nie mieszkał w Tarnowskich Górach. Podkreślił, że zameldowanie w danym miejscu nie oznacza obowiązku stałego pobytu. Mec. Dubois ocenił, że śledztwo i akt oskarżenia są wynikiem złego interpretowania prawa przez prokuraturę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje