Reklama

Reklama

Hall bierze się za tornistry. Tylko na pokaz?

Minister edukacji Katarzyna Hall zobowiąże wydawców, aby zaczęli stosować niskogramaturowy papier oraz miękkie okładki w podręcznikach szkolnych dla najmłodszych uczniów - ustalił dziennik "Polska".

Rozporządzenie, które ma obniżyć wagę książek, minister podpisze najpewniej jeszcze w listopadzie.

Reklama

W tej sprawie apelowali do resortu edukacji i ministra zdrowia m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich i Państwowa Inspekcja Sanitarna, która wyliczyła, że tornister pierwszoklasisty nie powinien ważyć więcej niż trzy kilogramy. W praktyce bywa nawet trzykrotnie cięższy.

Z badań inspektorów sanitarnych wynika, że aż 44 proc. uczniów szkół miejskich i 37,7 proc. uczniów na wsiach dźwiga za ciężkie tornistry. Prowadzi to do wad postawy u ponad 80 proc. dzieci.

Regulacji w rozporządzeniu sprzeciwiają się wydawnictwa edukacyjne. Przekonują, że zapis i tak będzie martwy. - Intencje MEN są dobre, ale ten zapis w rzeczywistości niczego nie zmieni. Wydawnictwa od dawna przestrzegają obostrzeń o stosowaniu niskogramaturowego papieru, który jest nie tylko lżejszy, ale i tańszy - mówi Piotr Marciszuk, prezes Polskiej Izby Książki i szef sekcji wydawców edukacyjnych PIK.

Marciszuk podkreśla, że książki dla małych uczniów muszą być drukowane na papierze na tyle dobrej jakości, aby na przykład nie przebijał go ołówek, a kolorowe ilustracje nie prześwitywały na odwrocie strony.

Paweł Komisarczuk, redaktor naczelny wydawnictwa Operon, przyznaje, że rozwiązanie zaproponowane przez minister Hall jest "medialne, ale nieskuteczne". - Podręczniki dla młodszych klas dzielimy na części, ćwiczenia wydajemy w zeszytach. Jedna część książki i jeden zeszyt nie ważą więcej niż pół kilograma. Możemy ograniczyć wagę papieru może jeszcze o 10 proc., ale to tyle, co waga batonika. A podręczniki będą przez to mniej trwałe, gorszej jakości. Czy o to chodzi ministerstwu? - mówi Komisarczuk.

Prezes Polskiej Izby Książki przekonuje, że problem ciężkich podręczników leży gdzie indziej: - Trzeba by się zastanowić, dlaczego tak wiele różnych przyborów dzieci muszą zabierać na lekcje. Na całym świecie w szkołach uczniowie mają szafki, gdzie po zajęciach zostawiają wszystko, czego nie potrzebują w domu - tłumaczy.

We Francji uczniowie wszystkie książki i przybory trzymają w szkole, tam też odrabiają lekcje. W Stanach Zjednoczonych każdy uczeń ma do dyspozycji własną szafkę. W Polsce dzieci muszą nosić codziennie inny zestaw książek, zeszytów, przyborów do rysowania i zajęć praktycznych.

O odchudzenie podręczników w MEN od miesięcy upominają się media. We wtorek podczas konferencji prasowej minister Hall od dziennikarza RMF dostała tornister z żelazną kulą na łańcuchu.

Dowiedz się więcej na temat: edukacja | książki | tornistry | minister | Katarzyna Hall

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje